Na ławkę u piłkarzy ręcznych AZS AWF wraca stare

Michał Kaniowski co roku odgrażał się, że zrezygnuje. Tym razem naprawdę nie żartuje. Mamy zmiany w sztabie trenerskim AZS AWF Gorzów, ale nikogo nowego z zewnątrz. Po trzech latach pierwszym znów będzie Dariusz Molski. Dotychczasowy szkoleniowiec zostanie koordynatorem, a jego syn drugim trenerem.
To było w 2007 r. Kończył się burzliwy sezon dla drużyny AZS AWF. Po awansie do pierwszej ligi gorzowianie przystąpili do rozgrywek pod wodzą Andrzeja Cyglera. Niestety, spisywali się bardzo słabo, by nie określić, że fatalnie. Wyglądało to tak jakby nasi szczypiorniści zupełnie nie pasowali, do rywalizacji na tym poziomie. Zapowiadało się, że przygoda Gorzowa z pierwszą ligą nie potrwa długo i zakończy się gromkim spadkiem. Cygler po dwóch meczach podał się do dymisji. Drużynę przejął były bramkarz Dariusz Molski. Powoli zaczął wyciągać AZS AWF z kryzysu. W drugiej rundzie nasi akademicy, licząc tylko rewanże, wspięli się na trzecią lokatę za potentatami rozgrywek AZS AWFiS Gdańsk i Nielbą Wągrowiec. Pięć zwycięstw i trzy remisy dały spokojne utrzymanie na zapleczu ekstraklasy. Dla wielu obserwatorów to właśnie przez te kilka miesięcy oglądaliśmy najlepiej i najefektowniej grający nasz zespół w ostatnich latach...

Odnosisz sukces i z ciebie rezygnują? To niewiarygodne, a jednak możliwe. Działaczom AZS AWF, którzy wtedy odpowiadali za funkcjonowanie klubu, nie było z Molskim po drodze. Zastąpił go Michał Kaniowski, który po latach wrócił do prowadzenia ligowej drużyny w Gorzowie. Postawił jednak jeden twardy warunek: Molski i Marek Kozielski zostają w sztabie szkoleniowym. Pierwszy zaczął odpowiadać za przygotowanie kondycyjne i techniczne, a drugi dalej pilnował formy bramkarzy. - Mam nadzieję, że Darek z Markiem się nie obrażą, przychodzę jako wzmocnienie, nasza piłka ręczna przeżywa renesans i jest szansa jak za dawnych dobrych lat dostać się aż do elity - mówił Kaniowski.

Taki układ funkcjonował przez trzy lata. Sezony 2007/08 i 2009/10 były usłane różami - wywalczyliśmy dwa awanse do ekstraklasy. Za to rozgrywki 2008/09 zakończyły się dużą klapą, bo spadliśmy z elity. Praktycznie za każdym razem obecnie już 64-letni Kaniowski zastanawiał się, czy ta praca jest jeszcze dla niego. - Ciągłe problemy organizacyjne niosą za sobą nieprzespane noce - opowiadał szkoleniowiec. - Do tego ciągły stres. Nadchodzi czas młodszych. Na gorzowian. Nie z zewnątrz. Na takich nas nie stać, a ci, którzy byli przy mnie, sobie poradzą.

Obecnie wpływy Kaniowskiego w zespole piłkarzy ręcznych są zdecydowanie większe. Ufa mu prezydent miasta Tadeusz Jędrzejczak (szkoleniowiec jest jednocześnie radnym), a nie jest przecież tajemnicą, że gro pieniędzy na szczypiorniaka pochodzi z kasy Gorzowa. Po kolejnej promocji do elity usłyszeliśmy o nowym początku organizacyjnym w AZS AWF, o próbach profesjonalnego działania, wyjścia klubu z teczki. Niestety także o zawirowaniach wobec funduszy na grupy młodzieżowe, których wydatkowanie bada prokuratura. Także z tego powodu konieczne było jasne określenie nowych ról dla osób, które będą w najbliższym czasie pracować dla pierwszej drużyny: Tomasz Jagła - menadżer i ciągle zawodnik, Marek Kozielski - koordynator grup młodzieżowych i kierownik drużyny, Ewa Trocińska - kierownik sekcji, Michał Kaniowski - trener koordynator, ciągle w sztabie, ale bardziej w tle i wreszcie Dariusz Molski, który o swoich nowych - starych obowiązkach ostatecznie dowiedział się w poniedziałek rano - pierwszy trener. Prawdopodobnie podwójną rolę w drużynie będzie również pełnił syn Michała Kaniowskiego - Paweł, który zostanie drugim szkoleniowcem.

49-letni Molskiego gorzowscy kibice szczypiorniaka znają doskonale. Jako zawodnik przez wiele lat skutecznie bronił naszej bramki. Jako trener pracował z I-ligowym ASPR Zawadzkie, a także z zespołem drugiej niemieckiej Bundesligi - Blau Weiss Insel Usedom. Po powrocie do Gorzowa szkolił młodzież i wykładał w Zamiejscowym Wydziale Kultury Fizycznej. W elicie nie będzie absolutnym debiutantem. W ostatnich sezonach zdarzało mu się zastępować trenera Kaniowskiego. M.in. w lutym 2009 r., gdy pierwszy szkoleniowiec odpoczywał po operacji kolana, AZS AWF prowadzony przez Molskiego wygrał w elicie z Piotrkowem Trybunalskim oraz przegrywał w Gdańsku i Kielcach. Po wyjazdowych spotkaniach, w audycji radiowej, odpowiadający na krytykę dziennikarzy Molski stwierdził, że chyba niektóre media są z Mielca (walczył z nami o utrzymanie), a nie z Gorzowa.

Przed nowym - starym pierwszym trenerem najtrudniejsze wyzwanie w jego karierze. Ciekawe jak o pracy Molskiego będą mówić i pisać w najbliższym sezonie. Oby jak najlepiej, bo to będzie oznaczało, że piłkarze ręczni AZS AWF skutecznie walczą o obronę ekstraklasy na dłużej. A może powtórzy się znakomita runda z 2007 r.? Tego szkoleniowcowi na początku pełnej wybojów drogi życzymy.