Prawdziwa złota młodzieżowa Stal!

11 lat czekaliśmy, aby gorzowscy młodzi wychowankowie wzięli wspólnie to, co najcenniejsze. Mamy mistrza w parach i fajne perspektywy na przyszłość. Bohaterem rezerwowy 20-latek Paweł Zmarzlik.
W 2007 r. świętowaliśmy indywidualne juniorskie złoto gorzowianina Pawła Hliba, w parach od 1987 r. docieraliśmy wyłącznie do drugiego miejsca. Drużynowo młodzieżowcy Stali ostatnie zwycięstwo świętowali w 1999 r.

Gorzowscy trenerzy na początek finału Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych wybrali do jazdy Łukasza Cyrana i Adriana Szewczykowskiego (na ligę jest wypożyczony do PSŻ Poznań, ale w imprezach juniorskich walczy dla Stali). Ta dwójka nie wykorzystała atutu własnego toru, przywiozła dwa remisy, zdecydowanie przegrała m.in. z Emilem Pulczyńskim z Torunia. Łukasz fatalnie wychodził ze startu i to jego w dalszej części turnieju zastąpił Paweł Zmarzlik. - Nie nazywałem go rezerwowym, a naszym impulsem na złoto - opowiadał drugi trener Stali Piotr Paluch. - Ktoś musiał zacząć zawody, a ktoś zostać w parkingu. Impreza miała aż 22 wyścigi, takie wsparcie okazało się niezbędne. Widzieliśmy już na treningu, że Paweł jest tak zdeterminowany jak przed rokiem, w niezwykle dla niego udanym Memoriale Edwarda Jancarza i bardzo nam pomoże.

Stalowcy zaczęli gonić rywali - 5:1 z Włókniarzem Częstochowa. Potem jednak znów zremisowali - 3:3 z Marmą Rzeszów, a właściwie z Dawidem Lampartem, który zdobył 16 na 17 pkt dla swojego zespołu. - Po czterech seriach startów mieliśmy do Torunia 3 pkt straty i musieliśmy zacząć liczyć nie tylko na siebie, ale i na innych - przyznał Paluch. - W każdej ekipie był jednak przynajmniej jeden mocno walczący zawodnik. Dlatego i Unibax mógł jeszcze coś stracić.

W 15. wyścigu Pulczyńskich - braci bliźniaków - ogrywa Borys Miturski z Częstochowy, a chwilę później gospodarze podwójnie wygrywają z obrońcami mistrzowskiego tytułu z Leszna - świetna współpraca naszych w pierwszym wirażu. Toruń nadal prowadzi, ale ma już tylko punkt więcej od stalowców. Ważne dla dalszych losów rywalizacji były wydarzenia z 18. startu. Szymon Kiełbasa z Tarnowa przesadził w drugim wirażu, uderzył w dmuchaną bandę i na chwilę stracił przytomność. Lekarz już nie pozwolił mu wsiąść na motocykl. To oznaczało, że w 21. wyścigu Stal musi ograć znacznie słabszego, drugiego tarnowianina Jakuba Jamroga. Wcześniej jednak, abyśmy zachowali szansę na złoto, kompletu punktów nie mógł zdobyć Unibax.

Gdy Kiełbasa zjeżdżał z toru w karetce - nic poważnego mu się nie stało - przy bramie parkingu spostrzegawczy mogli zauważyć ciekawy obrazek: rozmowę trenerów Palucha i Czesława Czernickiego z rzeszowianinem Lampartem. Wskazówki pomogły. Lampart rozdzielił braci Pulczyńskich, Gorzów i Toruń zgromadziły po 24 pkt. O złotym medalu miał zdecydować wyścig dodatkowy.

W obozie Stali nie było wątpliwości. Ostatni krok do sportowego raju mógł zrobić tylko Zmarzlik. - Nie obrażam się, że mnie zastąpił, nawaliłem na starcie, a jego punkty były w tym finale najważniejsze - stwierdził Cyran. Na losowanie pól startowych powędrowało przed wieżyczkę sędziowską dwóch braci Zmarzlików. Kask niósł świeżo upieczony żużlowiec - 15-letni Bartek, podobno kolejny, wielki talent (odebrał razem z Adrianem Cyferem dyplom i kwiatka za udany egzamin licencyjny). Na jego sukcesy jeszcze poczekamy. Teraz wszystko było w rękach Pawła. Gdy wychowanek Stali wyjeżdżał z pierwszego wirażu całe trybuny już wiwatowały. Zmarzlik wygrał start i umiejętnie wypchnął Emila Pulczyńskiego na zewnętrzną część toru. Z każdym okrążeniem coraz wyżej skakali "Bolo" Paluch i Marek Hućko - ten drugi pomaga Zmarzlikom przy motocyklach. W końcu rozpromienieni Cyran z Szewczykowskim mocno się wyściskali, a za chwilę podrzucali do góry gorzowskiego bohatera. - Trenerzy mówili, jedź z głową, ale odważnie trzymaj gaz - opowiadał Zmarzlik. - Wszystko mi dziś pięknie pasowało, były też tak ważne w żużlu luz i agresja. Mam nadzieję, że takim występem cała gorzowska młodzież zrobiła istotny krok do dalszych udanych startów. To pierwszy nasz wspólny złoty medal dla Stali, ale na pewno nie ostatni.

Sobotni turniej potwierdził, że w polskim żużlu swojego nie szanujemy, a cudzym szkolimy. Wardy, Pavlicie, Woffindeny, Gustafssony. Oni też w najsilniejszej lidze świata jeżdżą lepiej lub gorzej, ale nabierają bezcennych doświadczeń. Jedną decyzją, mocniej chroniącą własny rynek, dalibyśmy zielone światło chłopakom, którzy wcale - obdarzeni zaufaniem - nie będą gorsi, co pokazali w finale par. A ile kibice mają przy tym radości.

WYNIKI:

1. Stal Gorzów - 24+3 pkt: Łukasz Cyran 3 (2,1,-,-,-,-), Adrian Szewczykowski 10 (1,2,2,1,2,2), Paweł Zmarzlik 11+3 (3,2,3,3).

2. Unibax Toruń - 24+2 pkt: Emil Pulczyński 17+2 (3,3,3,3,2,3), Kamil Pulczyński 7 (0,1,2,2,1,1), Bartosz Pietrykowski ns.

3. RKM Rybnik - 20 pkt: Kamil Fleger 8 (2,0,-,2,2,2), Rafał Fleger 11 (3,3,0,3,1,1), Sławomir Pyszny 1 (1).

4. Marma Polskie Folie Rzeszów - 17 pkt: Dawid Lampart 16 (3,2,3,3,3,2), Łukasz Kret 1 (1,0,0,0,0,0).

5. Włókniarz Częstochowa - 15 pkt: Borys Miturski 13 (3,1,2,1,3,3), Artur Czaja 2 (0,0,1,0,0,1).

6. Unia Leszno - 15 pkt: Sławomir Musielak 9 (2,1,1,1,1,3), Tobiasz Musielak 6 (1,3,2,w,-,-), Mateusz Łukaszewski 0 (0,0).

7. Tauron Azoty Tarnów - 11 pkt: Szymon Kiełbasa 8 (2,2,3,1,w,-), Jakub Jamróg 3 (0,0,0,0, 2,1).