Wioślarscy dominatorzy wrócili jako trzeci

Mistrzowie olimpijscy rozpoczęli najdziwniejszy sezon w historii. Sezon, w którym z własnej woli nie jadą na mistrzostwa świata. W pierwszych regatach o Puchar Świata zajęli trzecie miejsce.
Czwórka podwójna, w której oprócz gorzowianina Michała Jelińskiego pływają również Adam Korol, Marek Kolbowicz i Konrad Wasielewski, postawiła nie zmieniać sprawdzonego od wielu lat sposobu przygotowań. - Niczego nikomu nie musimy już udowadniać - mówił Jeliński. - A chcielibyśmy w jak najlepszej formie dopłynąć do igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 r.

Stąd decyzja o odpuszczeniu sobie tegorocznych mistrzostw świata seniorów, w których Polacy wygrywali już cztery razy z rzędu. Dlaczego? Ta wielka impreza odbędzie się w Nowej Zelandii dopiero w listopadzie, a nie jak dotychczas pod koniec sierpnia. A za rok kwalifikacje olimpijskie. Dominatorzy zdecydowali, że nie będą eksperymentować, bo kolejny sukces na igrzyskach to znacznie bardziej prestiżowa sprawa. W 2010 r. popłyną w Pucharach Świata, a ich docelową imprezą będą wrześniowe mistrzostwa Europy w Portugalii. Prawdopodobnie bardzo mocno obsadzone, bo podobny pomysł na obecny sezon może mieć więcej czołowych osad.

Pierwszy pucharowy start Jeliński i spółka mają za sobą. Poznali "uroki" toru na jeziorze Bled w Słowenii (tam w 2011 r. stoczą bój o przepustki olimpijskie). - Najbardziej rozbujany tor na świecie - mówili zgodnie Polacy. Wszystko przez mur na brzegu, który zmienia ruchy powietrza i powoduje kłopoty na wodzie. W eliminacjach nasi przegrali z Rosją, a w finale z Chorwacją i Włochami. - Co do jazdy, rytmu, dynamiki przejścia przez wodę to gorzej już być nie powinno - ocenili nasi wioślarze. - Pierwsze śliwki robaczywki, przede wszystkich w tej chwili szukamy jazdy na odpowiednim poziomie - dodał trener Aleksander Wojciechowski.

W czerwcu druga runda Pucharu Świata odbędzie się Niemczech, a w lipcu ostateczne lokaty zostaną rozdzielone w Szwajcarii.