Koszykarki liczą na wsparcie KSSSE. Choć Dołganowa już tam nie ma

Czy odwołanie Krzysztofa Dołganowa, od kilku lat bardzo kojarzonego z gorzowską koszykówką, może oznaczać koniec współpracy Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej z wicemistrzyniami Polski? - Mam nadzieję, że nie - stwierdził wiceprezes AZS PWSZ Ireneusz Madej. - Tym bardziej, że mamy podpisany list intencyjny na nowy sezon.
Dołganow nie jest już szefem KSSSE. Zastąpi go Artur Malec z zielonogórskiego PSL i właściciel firmy sprzątającej. 50-letni gorzowianin tą decyzją był bardzo zaskoczony. - Nie spodziewałem się, że ktoś mi podziękuje po czterech latach ciężkiej pracy. Strefa jest jedną z najlepszych w Polsce - opowiadał Dołganow w "Gazecie".

Z takim samym zaangażowaniem Dołganow działał w koszykówce. Niektórych dziwiła jego ciekawość i dociekliwość - jeszcze chwilę przed meczem byłego prezesa KSSSE mogliśmy spotkać przy gorzowskiej ławce rezerwowych, a na wyjazdach, choćby w Polkowicach, nawet przez całe spotkanie blisko naszej drużyny. Dołganow przyznawał, że ciągle uczy się koszykówki i po prostu zakochał się w tym sporcie. Zapowiadał, że współpraca KSSSE z AZS PWSZ z końcem sezonu 2009/10 może się skończyć, ale ostatecznie wyszło o wiele sympatyczniej dla koszykarek. Podczas pierwszego meczu o złoto z Lotosem Gdynia w Gorzowie został podpisany list intencyjny ze strefą. Współpraca - dotychczas ok. pół miliona złotych na sezon - miała być kontynuowana. Czy przy zmianach w szefostwie KSSSE to może się zmienić? - Jeszcze nie spotkaliśmy się z panem Malcem i z nim nie rozmawialiśmy, ale mam nadzieję, że nic smutnego dla nas się nie stanie, tym bardziej, że we władzach strefy pozostał pan Roman Dziduch, z którym również nasza współpraca była bardzo owocna - powiedział wiceprezes AZS PWSZ Ireneusz Madej. - Obie strony z dotychczasowych wspólnych działań mogą być wyłącznie zadowolone. Strefa to świetna marka, tak samo jak gorzowska koszykówka. Życzylibyśmy sobie, aby ten związek trwał nadal.

A co z Dołganowem? Czy nadal będziemy go wypatrywać blisko koszykarek? W strefie jego czas raczej dobiega już końca. - Dotychczasowy prezes jakiś czas temu złożył rezygnację z członka zarządu klubu - wyjaśnił Madej. - W umowie jest jednak zapisane, że KSSSE ma jedno miejsce we władzach i pewnie prędzej, czy później zostanie ono zagospodarowane. Cenimy sobie wkład Krzysztofa w rozwój gorzowskiej koszykówki. Zapraszamy do działania, zresztą nie tylko jego. Każdego, kto ma pomysł na jeszcze lepszy basket w AZS PWSZ. Mam fajny przykład. Janusz Woźny nie jest w zarządzie, a zaangażował się na 110 proc. Za chwilę owocem jego pracy może być umowa z kolejnym bardzo poważnym sponsorem. Przed nikim drzwi nie są zamknięte.

A może koszykówkę ze strefą na długie lata połączy zupełnie inna branża? Malec jest właścicielem firmy sprzątającej, tak samo jak Woźny - szef znanego w Gorzowie Impulsu. Znajomi po fachu, dla dobra gorzowskiego basketu, powinni się znacznie łatwiej dogadać...