Już czuć zapach derbowego żużla

Autsajder z Zielonej Góry kontra lider z Gorzowa - czy szykuje nam się "gra do jednej bramki"? Nawet Stal na to nie liczy. Gdy nadchodzi czas na derby, tabela nie obowiązuje, a poza tym mistrzowie z Falubazu szukają okazji do przełamania się. I lepszej niż derby nawet nie mogliby sobie wymarzyć. Będzie mecz!
Zielonogórzanie urządzają sobie zamknięte treningi, skoszarowani od czwartku wspólnie analizują niepowodzenia, których pasmo przykrywa pierwszą część sezonu. Falubaz gorączkowo szuka sposobu na wyjście z impasu. W Stali Gorzów odwrotnie - prawie wszystko układa się pomyślnie. Trzeba więc pielęgnować atmosferę. Żużlowcy wybierają się na wspólną kolację do... teatru. Tam znajdą fluidy i moc na niedzielne derby w Zielonej Górze. Która drużyna wyjdzie lepiej na szczególnych przygotowaniach do szczególnego meczu?

Moc na derby w teatrze

W ekipie Stali Gorzów obowiązuje zasada - kultura i sport. Gorzowska ekipa nie wybiera się w sobotni wieczór na przypadkową komedię, czy dramat. Obejrzy sztukę "Zapach żużla". Po co? Takie wspólne wyjście ma zawodników jeszcze bardziej związać, a przy okazji pokazać im jak żużel w naszym regionie jest ważny. Nawet trafia do teatru. Czy żużlowcy zagraniczni coś z tej sztuki zrozumieją? Będzie tłumacz? - Na pewno w atmosferę spektaklu zostaną specjalnie wprowadzeni - stwierdził rzecznik Stali Daniel Siczyński. - Ci, którzy już widzieli tą sztukę mogą potwierdzić, że pozytywnych fluidów krąży tam bardzo wiele. Jeśli nałykają się ich nasi zawodnicy to w niedzielę pomoże w jak najlepszej mobilizacji, a na pewno nie zaszkodzi.

Pawlicki został w Gorzowie

Przygotowania sportowe do pojedynku z Falubazem Zielona Góra nasze ekipa rozpoczęła właściwie już przed meczem z Włókniarzem Częstochowa. Stąd treningi i ściganie na bardziej przyczepnej nawierzchni, do której stalowcom jakby trudniej się dopasować.

Po dobrym występie w niedzielę pochorował się Przemysław Pawlicki - tak mówią w Gorzowie - i odwołał swój piątkowy występ Anglii. Przez to w Coventry rozpętała się burza, o czym możemy przeczytać na stronie internetowej tego klubu. Na absencję Pawlickiego wściekły jest menadżer Pszczół Alun Rossiter. - Nie wiem po co zawodnik ma trenować w domu i to na dwa dni przed wyjazdowym meczem - powiedział Rossiter, który jest przekonany, że to nie choroba, a właśnie piątkowy trening Stali przed derbami zatrzymał 18-latka w Polsce. - Zdecydowanie lepiej byłoby dla niego pościgać się choćby ze Scottem Nichollsem. Trener z Gorzowa, który nigdy nie jeździł na żużlu, tego jednak nie rozumie. Takie zachowanie jest dla nas nie do przyjęcia, poszukamy innych opcji. Chłopak jest dobry, ale ma wokół siebie złych doradców. Z drugiej strony nie dziwię się, że Polska tak długo nie ma mistrza świata. Ich mentalność nie jest mistrzowska.

Każdy musi dorzucić

Tak czy siak Stal wczoraj miała w Gorzowie trenować w komplecie. Szukać najlepszej dyspozycji, bo wszyscy w obozie lidera ekstraligi są przekonani, że tym razem czekanie do ostatniego wyścigu i nawet genialna dyspozycja Tomasza Golloba z Nickim Pedersenem mogą nie wystarczyć. - Na pewno jedziemy do Zielonej Góry pozytywnie naładowani wcześniejszymi wynikami - powiedział kapitan Gollob. - Gospodarze całkowicie zmienili nawierzchnię i w tej chwili to wcale nie musi być ich atutem. Na papierze wciąż jednak Falubaz jest bardzo silny. Przecież doszedł tam nie byle kto, bo Greg Hancock. Tym razem po naszej stronie każdy musi coś do wyniku dorzucić. I czuję, że tak będzie, bo od początku sezonu wykonujemy kawał porządnej, konsekwentnej roboty i to musi procentować.

- Trudno coś prorokować na temat wyniku, tym bardziej w derbowych, od zawsze specyficznej imprezie, nie tylko w żużlu - przyznał trener Stali Czesław Czernicki, który do tej pory prowadził tylko Zieloną Górę przeciwko Gorzowowi. - Po pierwsze życzyłbym sobie, aby na trybunach wszyscy dopingowali, ale także się szanowali. Aby zwyciężył wyłącznie sport. Nie chciałbym wracać z niczym, a remis biorę w ciemno, choć po głowie oczywiście chodzi nam sukces. Podziały na wyjeździe i zwycięstwa u siebie muszą dać super wynik.

Do składu wraca David Ruud (zamiast Zbigniewa Sucheckiego) oraz ustawienie par znane ze zwycięskiego meczu Stali w Tarnowie.

Cyran niespodzianką Stali?

Prawie same niewiadome mamy na pozycjach juniorskich. Możemy się spodziewać, że pod "siódemkę" zapewne wskoczy wspomniany wyżej Pawlicki. A kto pod "szóstką"? Zgłoszony jest Simon Gustafsson, ale walczą z nim Paweł Zmarzlik i Łukasz Cyran. Ten ostatni - wnuczek jednego z legend Stali Edmunda Migosia - ze znakomitej strony pokazał się w eliminacjach do kadry na mistrzostwa Europy juniorów. Czy ma nadzieję, że pojedzie również przeciwko Falubazowi? - Wykonaliśmy z trenerami Czernickim i Piotrem Paluchem wielką pracę, abym znalazł się w tym miejscu, w którym teraz jestem - powiedział Cyran. - Nie boję się tego wyzwania, dobrze czuję się na przyczepnych torach. Jechałem w derbach w ubiegłym roku, nie zrobiło to dla mnie wielkiego wrażenia. Trzeba się skupić na starcie i mądrej, szybkiej jeździe, a nie na tym, co dzieje się na trybunach. Jak nie na torze to będę z chłopakami w parkingu. I będziemy strasznie walczyć, aby dalej utrzymać miano niepokonanych w ekstralidze.

Trudno tu o spokój

- Już po meczu w Lesznie rozpoczęliśmy pracę nad torem, a zawodnicy odwiedzali swoich mechaników - powiedział trener Falubazu Piotr Żyto. - Mam nadzieję, że to wszystko wreszcie zgra się w tak dobrą całość.

Zielonogórscy żużlowcy mają pecha, że w tak trudnej dla nich sytuacji przyjdzie im zmierzyć się z odwiecznym rywalem i do tego, z niepokonanym do tej pory liderem ekstraligi. Jeśli dołożymy do tego cztery porażki z rzędu i ostatnie miejsce w tabeli, to możemy być pewni, że w szeregach Falubazu trudno w tej chwili o spokój. Potwierdza to m.in. Rafał Dobrucki. - Z pewnością emocje są większe niż zwykle, ale myślę, że je opanujemy - powiedział "Rafi". - Po to właśnie spotkaliśmy się kilka dni przed meczem, żeby wyrzucić ze swoich głów stres i napięcie. Chcemy zbudować atmosferę mobilizacji. Mam nadzieję, że się uda i w niedzielę wygramy.

Dobrej myśli jest też Piotr Żyto: - To oczywiste, że zawodnicy Stali są w bardzo dobrej dyspozycji. Ale mam nadzieję, że podwójna adrenalina wyzwoli w nas moc, która pozwoli pokonać lidera. Będziemy intensywnie trenować i wałkować temat toru, który chcemy przygotować tak, by odpowiadał wszystkim naszym zawodnikom. Uważam, że każdy z gorzowskich żużlowców jest do pokonania. Jeśli nasi zawodnicy przełamią swoje bariery niemocy, wówczas mecz będzie do wygrania. Mam nadzieję, że żużlowcy zresetują swoje czaszki, nie będą myśleli o ostatnich spotkaniach.

"Zengi" poprowadzi Hancocka

W czwartek na treningu stawili się tylko krajowi zawodnicy zielonogórskiej drużyny. Szwed Fredrik Lindgren w piątek jeszcze ścigał się w Anglii, dlatego trening na torze Falubazu zaplanował na sobotę. W zajęciach w ogóle nie wziął udziału Greg Hancock, choć wcześniej deklarował, że dotrze do Zielonej Góry kilka dni przed meczem. - Zadzwonił do nas i powiedział, że jest chory, dlatego przyjedzie dopiero w niedzielę - oświadczył Piotr Żyto. - Może taki odpoczynek dobrze mu zrobi. Ostatnio w Szwecji też szału nie robi, narzekają na niego działacze klubu z Motali. Jego jazda to nie tylko nasz problem. Mam jednak nadzieję, że Greg jako profesjonalista po tych paru dniach odpoczynku przystąpi do meczu z dużą energią i będzie startował tak, jak tego oczekujemy.

Po raz pierwszy w tym sezonie Amerykanin wystartuje jako zawodnik uzupełniający parę. Prowadzącym będzie Grzegorz Zengota. - Muszę szukać zmian i różnych rozwiązań - tłumaczy Piotr Żyto. - Dobrze widzieliśmy, że Zengota w meczu z Wrocławiem ze startu wychodził znakomicie, ale to trzecie, czwarte pole było takie, że go tam gdzieś sponiewierali. Wiemy, że "Zengi" jak wyjedzie ze startu, to jedzie dobrze. Trzeba mu w ten sposób pomóc, byśmy wyścigi z jego udziałem mogli wygrywać. Może ta zmiana będzie taką naszą tajną bronią, a Zengota okaże się czarnym koniem zawodów? Grzegorz bardzo ucieszył się, że dostał taką szansę.

Nie wiadomo, czy w niedzielę do walki ruszy junior Aleksandr Loktajew. Rosjanin po upadku w ostatnim meczu w Lesznie doznał wstrząśnienia mózgu. - Jest z nim coraz lepiej, ale wciąż nie wiadomo, czy dostanie zgodę lekarza na start w derbach. Jeśli nie znajdzie się w składzie, to zastąpi go któryś z naszych wychowanków Kacper Rogowski lub Adam Strzelec.