Skok gorzowskich koszykarek na złoto mistrzyń. Mamy pięć powodów, aby to zrobić!

Jak spadać to z najlepszego konia. Świetnie, że do walki o mistrzostwo staniemy z obrońcą tytułu, który rok temu nas ograł. Jest piękna okazja do rewanżu. Walkę z Lotosem Gdynia gorzowskie koszykarki zaczynają już w niedzielę!
Metoda małych, ale konsekwentnych kroków, którą podąża zespół KSSSE AZS PWSZ Gorzów, może mieć za chwilę swój fantastyczny finał. Brąz, srebro... - Wychodzi złoto i jesteśmy tego świadome, a było to widać choćby po awansie w Polkowicach, gdzie żadna z nas nie okazywała jakiejś olbrzymiej radości - powiedziała kapitan Justyna Żurowska. - Zwycięstwa nikt nie zagwarantuje. Jest jednak olbrzymia szansa, aby lata ciężkiej pracy zamknąć w najlepszy z możliwych sposobów.

Serię o złoto z Lotosem Gdynia zaczynamy w naszej hali w niedzielę o godz. 20.15 i w poniedziałek o godz. 18. Na godziny przed rywalizacją nie mamy żadnych wątpliwości, że aby mienić się tytułem mistrza Polski trzeba strącić z piedestału właśnie gdynianki.

Oto pięć najważniejszych powodów. Jak maksymalnie pięć meczów w serii o złoto, z których trzeba wygrać trzy:

Pierwszy. Lotos zagra w finale 15. raz z rzędu! To liczba wręcz niewiarygodna. W tym czasie dziesięć razy był mistrzem! Gdzie nam do sukcesów gdynianek. Tym razem to jednak my w decydujących grach jesteśmy faworytem, zbudowaliśmy zespół na miarę najlepszego w kraju. Teraz tylko i aż trzeba dokonać zmiany warty. W myśl zasady najlepszego koszykarza świata Michaela Jordana: będziesz prawdziwym mistrzem jeśli w decydujących meczu ograsz tych, z którymi dotychczas przegrywałeś. Rok temu, w pierwszym finale dla Gorzowa, Lotos pokonał nas 4-1. Czas na rewanż!

Drugi. Przynajmniej jeden mecz w tym finale zagramy w przepięknej gdyńskiej hali, która musi być drogowskazem dla sportowego Gorzowa. Za chwilę nasza drużyna ma pozyskać możnego sponsora, będzie szansa na jeszcze lepszy skład, większe sukcesy nie tylko w Polsce, ale także w Eurolidze. Tylko gdzie je oglądać? Na fantastycznym stadionie przy Śląskiej się niestety nie da. Żużel, czekający na złoty medal od 1983 r., ma już mistrzowskie warunki. Takie same należą się walczącym o złoto koszykarkom i pozostałym grom zespołowym.

Trzeci. Przyjedzie do nas prezes Lotosu Mieczysław Krawczyk. Kochany Mieciu jak powiedziała o nim ostatnio, grająca w przeszłości w Stilonie Gorzów, a dziś komentująca mecze dla telewizji Monika Ciecierska, albo trener Mieczysław Krawczyk - tak przejęzyczył się drugi z komentatorów TVP. Oczywiście Lotos prowadzi trener Jacek Winnicki, ale to właśnie Krawczyk przez lata budował koszykarską potęgę Gdyni. Od tego klubu wciąż możemy się wiele nauczyć, sportowo jesteśmy już tuż obok i nie jest to przypadek, jednosezonowa przygoda jak niektórzy by chcieli. Ciekawe, czy w finale uda się gorzowiankom usadzić prezesa na jego miejscu. Podczas meczów reaguje bardzo emocjonalnie, często stoi niewiele krócej niż trener, choć przepisy na to nie pozwalają. Trudno się dziwić, w końcu to jego dziecko. Czy jedenasty raz złote? Akademiczki zapowiadają, że właśnie nadeszły te dni, w których uczeń przerośnie mistrza.

Czwarty. Mistrzostwo znaczy szacunek. Nasi kibice zauważyli, że na jednym z portali społecznościowych czołowa zawodniczka z Gdyni Magdalena Leciejewska obiecuje, że Lotos zabije (tu niecenzuralne słowo) Gorzów. Przed rokiem twierdziła, że KSSSE AZS PWSZ nie był gotowy na mocną walkę w finale i miała rację. Teraz nasze akademiczki są już gotowe i przez wielu uważane za faworyta. Nie pozwolą się zabić, wręcz przeciwnie. Są w stanie zrobić piękny skok na złoto mistrzyń.

I wreszcie piąty. Czysto sportowy. Na rozegraniu wielki, australijski pojedynek naszej Samanthy Richards z Erin Phillips. Pod koszem na Nicky Anosike z Gorzowa czeka znakomita Serbka Ivana Matović, która w poprzednim finale wybiła Amerykance basket z głowy. Na ławce trenerskiej Dariusz Maciejewski kontra Jacek Winnicki - gorzowski szkoleniowiec niedawno już raz pokonał kolegę z Gdyni w wyścigu o fotel trenera seniorskiej reprezentacji kraju. Przed nami wielka gra z wielkimi nazwiskami. Godne siebie rywalki, gotowe stworzyć niezapomniane widowiska. Będzie złoto dla Gorzowa? - Nic innego już w tej chwili się dla nas nie liczy, jesteśmy gotowe, chcemy mistrza - powiedziała po wygranej serii z CCC Polkowice Sam Richards. A więc ruszamy! Tworzyć kolejną piękną historię!