Koszykarska seria o mistrzostwo. Dziś o 20.15 zaczynamy!

Za rywalem z Gdyni przemawia przede wszystkim fantastyczna przeszłość. Za gorzowiankami ostatnie, coraz lepsze sezony. Ten, który właśnie się kończy, jest po prostu znakomity. I niech tak rewelacyjnie się skończy! Pierwszym w historii złotem!
Lotos Gdynia - 15 raz w finale z rzędu, 10 tytułów mistrzowskich - w czwartek łatwo rozprawił się w piątym półfinałowym meczu z Energą Toruń i to on ostatecznie będzie rywalem KSSSE AZS PWSZ Gorzów. W ekipie obrońców mistrzowskiego tytułu odetchnęli, zapowiadają dalszą walkę, ale już nikt jak rok temu nie mówi o pewnym zgarnięciu złota.

Tym razem to nasze akademiczki mają przewagę własnego boiska i wydaje się, że również więcej atutów. W fazie zasadniczej pokonały przecież Lotos u siebie (75:69) i na wyjeździe (76:54). Robi także wrażenie bilans tego sezonu gorzowianek - do tej pory w lidze, wliczając serie play-off po 3-0 z ROW Rybnik i CCC Polkowce, wygraliśmy 29 razy, a przegraliśmy tylko raz! To wszystko pachnie wydarzeniami naprawdę wyjątkowymi. Tym bardziej, że porównując potencjały obu finalistów widać, że to w Gorzowie zbudowano zespół kompletny.

Pokonać Gdynię: Mamy co najmniej pięć powodów, aby to zrobić!



Poprowadzą je Australijki

Na rozegraniu Sam Richards i Katarzynie Dźwigalskiej przeciwstawi się Erin Phillips. Wynik pojedynku koszykarek z kadry Australii może być decydujący dla losów całej serii. Zawodniczka z Gdyni w play-off dwoi się, a nawet troi - rzuca, zbiera, podaje. Ile tak jeszcze wytrzyma? Nie kocha ataku pozycyjnego, tutaj widzimy jej słabość. Gdy miała wsparcie Pauliny Pawlak "jedynki" Lotosu były bardzo groźną bronią. Pawlak odeszła jednak w trakcie sezonu do Wisły Kraków, a Phillips na chwilę podmienia Amerykanka Tanasha Wright. I najlepszej jakości jest teraz jakby mniej.

Gdzie mocniejsze skrzydła

Dalej na obwodzie po stronie Lotosu Amerykanki Wright oraz Roneeka Hodges, a także młode Polki - Olivia Tomiałowicz i więcej grająca w serii z Energą Marta Urbaniak. Akademiczki rzucą na nie swoje indywidualności, super strzelby - Ludę Sapową, Sidney Spencer, a także Julię Dureikę. Na "trójce" bardzo dobrze również sobie radzi Justyna Żurowska. Na papierze widać dużą przewagę KSSSE AZS PWSZ. Kontuzja Alany Beard, rozwiązanie zimą kontraktu z Shameką Christon, także fiasko w negocjacjach z MVP ubiegłorocznego finału Tamiką Catchings - wszystkie te wydarzenia znacznie osłabiły Gdynię. Wykorzystywały to torunianki, przeciągając półfinałową serię aż do pięciu pojedynków, muszą ten atut mocno trzymać w garści również gorzowianki.

Liczą na gwiazdę z Serbii

Najlepiej obrończynie złotego medalu wyglądają pod koszami. Tam wystawią znakomitą Ivanę Matović, reprezentantkę Polski Magdalenę Leciejewską oraz młode - Szwedkę Louice Halvarsson, Claudię Sosnowską i Martę Jujkę. Kto przeciwko nim? Nicky Anosike, świetnie pamiętająca ubiegłoroczny finał i lekcję jaką dostała od Serbki. I zaraz za Amerykanką krajowe koszykarki - Żurowska, Iza Piekarska i Agnieszka Kaczmarczyk. Jeśli na pozycjach cztery i pięć Gdynia zagra wielkie mecze, tam może nas pokonać. To nawet mówi taktyka Lotosu: najpierw szukanie graczy podkoszowych, a gdy ci nie funkcjonują, dopiero częstsze rzuty z dystansu. Dziesięć "trójek" plus po kilkanaście punktów oraz zbiórek Matović i Leciejewskiej to oznacza kłopoty KSSSE AZS PWSZ. Widać jak wiele będzie w tej serii zależało od dyspozycji gorzowskich wysokich, a w szczególności Anosike, która w fazie zasadniczej grała "kratkę", ale w ostatnim pojedynku w Polkowicach była nie do zatrzymania. Pokazała koszykówkę godną rywalizacji z Matović.

Jak długo to potrwa?

Wiele zależy od otwarcia w Gorzowie. Jeśli nasze akademiczki wygrają oba spotkania to bardzo szybko może być po wszystkim. Pamiętajmy jednak, że pierwszy raz przystępujemy do gier finałowych z zamiarem zwycięstwa. Te spotkania mają swój klimat, wyjątkowe obciążenie psychiczne. Widzieliśmy Energę w półfinale. Toruń wygrywał z Lotosem 2-1, miał awans w garści, był bliski sprawienia dużej sensacji i chyba się trochę tej szansy wystraszył. Najtrudniej jest przekonać się, że trzeba coś zrobić pierwszy raz. KSSSE AZS PWSZ chce mistrza. Zróbcie to dziewczyny! Dacie radę! Będziemy z wami nawet pięć meczów! Aż do szczęśliwego, historycznego końca!

FINAŁOWY ROZKŁAD JAZDY:

niedziela 25 kwietnia, godz. 20.15: KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Lotos Gdynia; poniedziałek 26 kwietnia, godz. 18: KSSSE AZS PWSZ - Lotos; piątek 30 kwietnia: Lotos - KSSSE AZS PWSZ; ewentualnie sobota 1 maja: Lotos - KSSSE AZS PWSZ; ewentualnie poniedziałek 3 maja: KSSSE AZS PWSZ - Lotos. Mistrzostwo Polski zdobędzie zespół, który pierwszy wygra trzy mecze.