Sport.pl

Stęsknione za graniem koszykarki dziś jadą do Polkowic

Po 19. dniach kobiece zespoły wracają do gry, aby w poniedziałek, wtorek lub najpóźniej w czwartek wyłonić finalistów mistrzostw Polski. - To będzie ciekawy czas, bo nigdy w tej fazie sezonu nie było takiego głodu na grę - powiedział drugi trener KSSSE AZS PWSZ Robert Pieczyrak.
W gorzowskiej półfinałowej serii nasze akademiczki prowadzą z CCC Polkowice 2-0. Wygrały dwa mecze w domu, tylko kiedy to było? Drugi z pojedynków odbył się 31 marca. Pierwszy z naszych szkoleniowców Dariusz Maciejewski, nie wiedząc o żałobie narodowej przewidywał, że po świętach rywalizacja zacznie się od nowa. Czas między pojedynkami, z obiektywnych przyczyn, wydłużył się o kolejne dziewięć dni. Różnił się od przerwy świątecznej tym, że wtedy koszykarki mają wolne, a tym razem cały czas normalnie trenowały, czekając na kolejne starcie w półfinale. - Ten sam problem mają wszystkie cztery drużyny - stwierdził drugi trener KSSSE AZS PWSZ Robert Pieczyrak. - Nikt nie jest mądry jak na taką przerwę w tej części sezonu zareaguje jego zespół, bo to jest pierwsze takie doświadczenie. Próba dla zawodniczek i sztabów trenerskich. Ciekawy czas, który może przynieść zaskakujące rozstrzygnięcia.

Co można zrobić w takiej przerwie? - Perfekcyjnie przygotować się na rywala, coś poprawić w drużynie, ale przede wszystkim trzeba uważać, aby nie przekombinować - opowiadał Pieczyrak. - Było tyle wolnego od grania, że właściwie, aby zaskoczyć przeciwnika, można było spróbować zmienić całą taktykę. Tylko pytanie, czy to się sprawdzi i opłaci? W Gorzowie skoncentrowaliśmy się na tym, aby niczego nie popsuć. Podtrzymać te wszystkie fajne rzeczy, które dały nam w tym sezonie tyle zwycięstw. Ostatni tydzień był nietypowy, z dniem wolnym i sporo zajęć w weekend. Jak to wszystko się przeniesie się na naszą dyspozycję przekonamy się podczas poniedziałkowej i mamy nadzieję jedynej gry w Polkowicach.

Rywalki wzięły uroczystościach żałobnych w swoim mieście, ale też cały czas porządnie trenowały. I chcą odwrócić losy tej serii. - Po wyczerpującym ćwierćfinale z Wisłą trochę brakło nam w gorzowskich meczach sił, ale teraz szanse będą zupełnie równe - powiedział trener CCC Krzysztof Koziorowicz. - Najpierw skupiamy się na pierwszym spotkaniu, chcemy go wygrać. Potem zobaczymy, co będzie dalej. Najważniejsze, aby dopaść naprawdę groźnego rywala po raz pierwszy.

W otwierających półfinał pojedynkach oglądaliśmy stojącą na bardzo wysokim poziomie, zażartą walkę (najlepsze Polkowice od dawna!), jednak bez dramatycznych końcówek - oba spotkania rozstrzygały się wcześniej. Jak może wyglądać dzisiejszy mecz nr 3 (początek o godz. 18)? - Scenariusz zdecydowanie napisze długa przerwa w rozgrywkach - przewiduje drugi trener KSSSE AZS PWSZ. - Tutaj naprawdę wszystko może się wydarzyć. Czyjaś wygrana po koszu w ostatniej sekundzie jak i zdecydowane zwycięstwo. Znużenie brakiem rywalizacji, tęsknota za graniem jest naprawdę duża. Przecież w tej fazie sezonu każdy próbuje wznieść się na wyżyny psychiczne i fizyczne, co chwilę wychodzi na boisko na wielką walkę. Najpierw z tego mentalnego przygotowania wytrąciły koszykarki święta, potem żałoba. Jak sobie z tym poradzą? Nie mamy problemów zdrowotnych i na ostatnich treningach wyglądaliśmy nieźle. Wszystko zweryfikuje jednak boisko, kto pierwszy wskoczy na odpowiednie obroty, podoła trudom najcięższej z możliwych rywalizacji. My gramy przecież o jak najszybszy awans, a Polkowice o życie - zakończył Pieczyrak.

W drugiej parze półfinałowej Lotos Gdynia remisuje z Energą Toruń 1-1. Na pewno na poniedziałek i wtorek seria przenosi się do Torunia. Zespoły rywalizują do trzech zwycięstw.