Sport.pl

Grają koszykarki: Skończmy z CCC już w sobotę!

Jeden sukces i drugi raz z rzędu zagramy o złoto! Sęk w tym, że teraz koszykarski zespół KSSSE AZS PWSZ walczy na wyjeździe. - Zwycięstwo numer trzy trzeba będzie grającym o wszystko przeciwniczkom wydrzeć - zapowiada trener Dariusz Maciejewski.
W jednym nasz szkoleniowiec miał rację - mecze w Gorzowie, choć fantastyczne, na wysokim poziomie i zacięte, były tak dawno, że wszyscy już o nich zapomnieli. Półfinałowa seria zaczyna się od nowa. Z tym, że KSSSE AZS PWSZ na szczęście załatwił sobie spory handicap. Prowadzimy 2-0 i do awansu brakuje nam już tylko jednego zwycięstwa. - Do liczb nie wolno przywiązywać żadnej wagi, pełnia szczęścia będzie dopiero wtedy, gdy dwójkę zamienimy na trójkę - powiedział trener Dariusz Maciejewski. - Rywalki były blisko, aby pomieszać nam szyki w gorzowskich pojedynkach. One czują, że ciągle mogą z nami powalczyć. Nasze zadanie to je jak najszybciej pozbawić złudzeń. Nie mam jednak wątpliwości, że czeka nas jeszcze trudniejsza przeprawa niż w domu, choć absolutnie nie mamy zamiaru wracać z serią na piąty mecz w naszej hali.

Gorzowianki w Wielką Sobotę jeszcze ćwiczyły na siłowni, a już we wtorek miały kolejne koszykarskie zajęcia. Nikt przy świątecznym stole się nie przejadł. Akurat tego zupełnie nie musieliśmy się obawiać, bo świadomość jak ważne sprawy mamy do załatwienia na koniec sezonu jest w naszym zespole wielka. - Niczego w tej serii nie wolno być z góry pewnym, bo spotkały się dwa godne, bardzo walczące zespoły - powiedziała Samantha Richards, jedna z naszych bohaterek w meczu nr 2, w którym musieliśmy odrabiać już spore straty. - Takie ciężkie chwile, z których wyszłyśmy zwycięsko, na pewno hartują. Teraz trzeba jeszcze poszukać jednej wygranej. Do sukcesu z całą pewnością będą potrzebne znakomite zawody w wykonaniu każdej z dziewczyn.

81:70 i 84:72 - to wyniki z Gorzowa. Jeśli KSSSE AZS PWSZ w Polkowicach znów rzuci ponad 80 pkt to powinien być bardzo blisko sukcesu. Rywalki narzekają, że przez kontuzje wśród wysokich graczy - Cheryl Ford, Nadia Parker - w decydującym momentach nasze akademiczki dominują pod koszami. To prawda, że CCC na pewno brakuje jeszcze jednej, solidnej koszykarki do rotacji. Z drugiej strony taki mało zbilansowany basket, bez gier pod kosz, oparty na minięciu i rzutach z dystansu, gdzie nasze wysokie muszą często wybiegać daleko za pole trzech sekund, sprawił gorzowiankom niespodziewanie wiele kłopotów. Cały tydzień nasza drużyna miała pracować nad tym, aby w kolejnej grze jak najmocniej ograniczyć siłę uderzeniową i obecne, najważniejsze atuty polkowiczanek.

Na sobotni mecz, który rozpocznie się o godz. 18 wybiera się duża grupa gorzowskich fanów. Ma być najlepsza w historii wyjazdowa oprawa i głośny doping. Niedzielny, ewentualny czwarty mecz w Polkowicach... Nie, nie myślmy o tym! Świętujmy drugi w historii awans do wielkiego finału już w sobotni wieczór!

1

w poprzednich sześciu sezonach tylko raz zdarzyło się, że przegrywający 0-2 w serii do trzech zwycięstw odrobił straty. W 2005 r. dokonała tego Wisła Kraków