Sport.pl

Koszykarska seria o finał. Jak długo to jeszcze potrwa?

- Nie wierzę, abyśmy czegoś nie wyrwali u siebie - zapowiada trener CCC Polkowice Krzysztof Koziorowicz. - Prowadzimy tylko, a nie aż 2-0 - wtóruje mu szkoleniowiec naszych koszykarek. Niewielu jednak nie wierzy, że półfinałowa seria jeszcze wróci do Gorzowa.
Trzeci mecz o wielki finał mistrzostw Polski odbędzie się w sobotę 10 kwietnia w Polkowicach. Kolejne spotkania będziemy brać pod uwagę jeśli (odpukać!) zacznie wygrywać CCC. Ewentualny czwarty pojedynek zaplanowany jest na 11 kwietnia, a piąty - już na pewno rozstrzygający - na 14 kwietnia. Jeśli zajdzie taka potrzeba to seria zakończy się w Gorzowie. Tego chcą rywalki. My mamy zamiar wszystko rozstrzygnąć w Polkowicach. Łatwo jednak nie będzie.

CCC się odgraża

Gorzowskie akademiczki w swojej hali wygrywały 81:70 oraz 84:72. Wyniki ani trochę nie oddają jednak dramaturgii oraz wyjątkowego poziomu tych spotkań. To jest zupełnie inna seria niż ta sprzed roku, gdy KSSSE AZS PWSZ był lepszy w dwóch pierwszych meczach w Polkowicach, a potem postawił kropkę nad "i" w domu. Ekipa CCC, niesamowicie naładowana wyeliminowaniem Wisły Kraków, nie zwątpiła ani na chwilę i raczej nie zwątpi. - Zapraszamy do Polkowic - odgrażała się po drugiej porażce Daria Mieloszyńska. - Tam, tym razem nas, uskrzydlą kibice. Straty są spore, ale nie wyobrażam sobie, abyśmy nie miały ich odrobić.

To będą krótkie święta

Nasza drużyna wróci do treningów tuż po świętach. W decydującym momencie sezonu nikogo nie stać na dłuższą przerwę. Akademiczki zdają sobie sprawę, że po wielkiej walce zbudowały sobie znakomity kapitał. Od razu jednak zaznaczają, że te serii jeszcze nie wygrały. - To jest tylko, a nie aż 2:0, awans ma się w garści dopiero po trzecim zwycięstwie, którego jeszcze nam brakuje - stwierdził trener Dariusz Maciejewski. - Te półfinały wyglądają tak pięknie, bo spotkały się dwie drużyny, dla których walka do upadłego to drugie imię - dodała kapitan KSSSE AZS PWSZ Justyna Żurowska. - Przeciwniczki były szczególnie w drugim spotkaniu bliskie szczęścia i nie wierzę, że teraz odbębnią sprawę. Mam świadomość, że rzucą się na nas, aby jeszcze odwrócić losy tej rywalizacji. Jestem gościnna, ale w tym przypadku, inaczej niż Daria, nie zapraszam już w tym sezonie polkowiczanek do Gorzowa.

To jest właśnie plan akademiczek: czy w sobotę, czy w niedzielę po świętach, serię chcą zakończyć w Polkowicach. - Znów kibice mogą sobie ostrzyć apetyty na niezapomniane mecze - przewiduje nasz szkoleniowiec. - Awans będzie się ważył do ostatniego rzutu. Mamy jakąś przewagę, bo teraz CCC musi pokonać nas trzy razy z rzędu. W tym sezonie nikt nawet nie zbliżył się do takiego wyczynu. Zapomnijmy jednak o łatwym sukcesie. Aby wydrzeć decydujące, trzecie zwycięstwo, będziemy musieli zdobyć się na ogromny wysiłek, do tego w hali przeciwniczek.

Liga nadal z Polkami

Dariusz Maciejewski, który z gorzowską drużyną walczy jeszcze walczy o wielki finał, już odniósł w tym sezonie jeden mały, ale cenny sukces. Właśnie poznaliśmy przepisy dla kobiecej ekstraklasy na następne rozgrywki. Choć w styczniu, podczas pokazowego spotkania reprezentacji Polski z Drużyną Gwiazd zapowiadano inaczej, nadal w lidze będzie obowiązywał przepis o obowiązkowych występach dwóch Polek. O to apelował szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ i kadry seniorek. Mamy więc gwarancję, że rozgrywek nie zaleją przeciętne, nieznane koszykarki zagraniczne. Z roku na roku budująca coraz lepszą markę ekstraklasa zachowa swój tak fajny wizerunek, z krajowymi zawodniczkami w rolach głównych, który tak podoba się i przyciąga kibiców. Żurowska, Dźwigalska, Kaczmarczyk, Piekarska. To także dzięki nim gorzowscy fani mogli przed pierwszym pojedynkiem z CCC wywiesić hasło dedykowane innym koszykarskim ośrodkom: "Staliśmy się siłą o jakiej wam się nie śniło". A obok Polek gwiazdy kobiecego basketu, także te z WNBA. Dzięki tak konstruowanym drużynom elita ma szansę dalej piąć się w górę i odnosić sportowe oraz marketingowe sukcesy, nie tylko w kraju, ale i w Europie.