Sport.pl

Koszykówka: Wczoraj je gromili, ale dziś na nas jak zwykle się zepną

- Ostatnio wyglądaliśmy jak dzieci we mgle - takimi słowami krytykował swój zespół trener Tęczy Leszno Jarosław Krysiewicz. Dziś jego drużyna musi sprawić sensację sezonu, aby przypadkiem nie stracić miejsca w czołowej ósemce.
Sęk w tym, że rywalem Tęczy - początek środowego, rozgrywanego awansem z 24. serii meczu w hali Trapez w Lesznie o godz. 18 - będzie KSSSE AZS PWSZ. Jak wszyscy wiedzą gorzowianki są niepokonane od 21 spotkań. I właśnie dziś mogą załatwić sobie bardzo ważną sprawę - wygrać sezon zasadniczy bez względu na wyniki dwóch ostatnich pojedynków z Wisłą Can Pack Kraków i Lotosem Gdynia.

Za co trener Krysiewicz był tak zły na swoje podopieczne? Za to, że domu pozwoliły na demolkę drużynie z Torunia - 48:94, a w następnej kolejce przegrały z zamykającym wtedy tabelę MUKS w Poznaniu 65:74. - Sami robimy sobie kłopoty, bo już do końca czekają nas wyłącznie ciężkie mecze, w których przyjdzie ostro walczyć o pozostanie w ósemce - przyznał szkoleniowiec Tęczy.

Nie łudźmy się jednak, że nasze akademiczki czeka spacerek. Na pewno na wyżyny swoich możliwości spróbują wspiąć się byłe gorzowskie koszykarki - Joanna Czarnecka, Aleksandra Drzewińska oraz Barbara Kaszewska. Coś do udowodnienia przede wszystkim sobie ma też reprezentantka Polski Joanna Walich, która ostatnio spisywała się po prostu fatalnie. W pierwszej rundzie wygraliśmy z Tęczą 87:73, ale 12 pkt z końcowej przewagi wypracowaliśmy dopiero w czwartej kwarcie. Aż 28 pkt rzuciła w tamtym pojedynku wymieniona wyżej Czarnecka. Tym razem jednak życie pod koszami będzie jej uprzykrzać zatrudniona przez KSSSE AZS PWSZ od stycznia Nicky Anosike. - Bardzo szanujemy tego zawsze groźnego rywala, ale przede wszystkim liczę, że zagramy swoje, czyli tak jak w ostatnich, bardzo udanych dla nas spotkaniach - stwierdził gorzowski trener Dariusz Maciejewski. - Od środy parę dni nie będzie nas w domu. Najpierw czeka nas pojedynek w Lesznie, a w piątek i mam nadzieję również w sobotę Puchar Polski w Gdyni. Nie chcemy sobie psuć humorów już na początku tej koszykarskiej wyprawy.