Sport.pl

Gorzowskich koszykarek niezawodnych przepis na "setkę"

"Oczko", czyli 21 zwycięstwo z rzędu gorzowskie zawodniczki uczciły w sobotę w szczególny sposób - rzuciły Inei AZS Poznań 107 pkt, tracąc tylko 48. - Temu zespołowi nie potrzeba dłuższych kwart, aby bić rekordy - mówi trener Dariusz Maciejewski.
W tym sezonie w polskiej kobiecej ekstraklasie 100 pkt było osiągane tylko pięć razy. Trzy z tych imponujących rezultatów należy do KSSSE AZS PWSZ Gorzów. Kibice, którzy uważnie śledzą tegoroczną progresję formy naszej drużyny, w ogóle nie są takimi rozmiarami zwycięstw zdziwieni. Doczekaliśmy się kompletnej grupy koszykarek, super broniącej zespołowo, rażącej i z obwodu i pod koszami. - Można być w wysokiej dyspozycji, mieć w głowie jakiś sposób na Gorzów, ale gdy ten rywal ma dzień to zwyczajnie nie sposób go zatrzymać - to słowa trenera Krzysztofa Koziorowicza. Jego CCC walczyło z nami dwa razy i dwa razy zostało pokonane, choć akurat nie w jakichś kolosalnych rozmiarach.

Najpierw, jeszcze w ubiegłym roku, wygraliśmy z Artego w Bydgoszczy 104:60 - setny punkt zdobyła w 39. min Serbka Jela Vidacić, którą w styczniu zastąpiła Nicky Anosike. Potem bydgoską ekipę ograliśmy w domu - 117:60 ("setka" w 34. min, po koszu Katarzyny Dźwigalskiej). I wreszcie wyczyn z ostatniego weekendu - 107:48. "Setka" pękła w 36. min, gdy trafiła Izabela Piekarska. W poprzednim sezonie KSSSE AZS PWSZ ta sztuka nie udała się ani raz, przed dwoma laty rzucaliśmy 100 pkt dwa razy, ale wyłącznie bitej przez wszystkich młodzieżowej drużynie SMS Łomianki. Z sezonu na sezon rośnie nasza średnia zdobywanych punktów. Brązowa gorzowska ekipa w fazie zasadniczej rzucała 74 pkt, srebrna - 76 pkt, a obecna (jeszcze bez żadnego ligowego trofeum) - 81 pkt. W obecnych rozgrywkach jest to zdecydowanie najlepszy wynik. Za nami są Energa Toruń, która może być rewelacją play-off - 77 pkt, Wisła Kraków - 76 pkt oraz Lotos Gdynia - 75 pkt.

Próbowaliśmy poszukać gorzowskiego przepisu na "setkę": trzeba być w meczu bardzo skutecznym - grubo ponad 50 proc. z gry, walczyć bardzo zespołowo - ok. 20 asyst, zebrać z tablic ok. 40 piłek, aby zdobyć punkty z dobitki lub błyskawicznie wyprowadzić kontrę. Z takiej postawy wychodzi imponująca efektywność gry: w pojedynkach z Bydgoszczą 142 i 158, a z Ineą - 141, gdzie drużynowy eval na poziomie 100 jest już znakomity.

Oczywiście zdobycie setnego punktu w meczu to tylko miły dodatek, wisienka na torcie, bo przede wszystkim liczą się zwycięstwa. Ważne jednak, że nasza drużyna, bez względu na rozmiary prowadzenia, cały czas ma ochotę grać, wybronić, stworzyć ciekawą akcję w ataku, jak najdłużej utrzymywać jakość gry, która kibiców i same zawodniczki - to widać po ich reakcjach - zwyczajnie zachwyca. Taka praca na wysokich obrotach od początku do końca, dziesiątką zawodniczek, opłaci się w następnych, znacznie trudniejszych meczach, po których będzie można zapisać się w historii gorzowskiej koszykówki, może nawet złotymi zgłoskami. - Ten zespół bardzo przypomina mi ekipę z dawnych lat - opowiadał nasz trener Dariusz Maciejewski. - Jeszcze z czasów pracy w koszykówce młodzieżowej. Też miałem szczęście trafić na osoby, które uwielbiały basket, nieźle umiały to robić i świetnie się razem na boisku bawiły. Nie przegrały meczu przez dwa i pół roku. Teraz jest podobnie. Na pewno nie zawsze pęknie "setka". Jeszcze trzeba będzie wyszarpać zwycięstwo w ostatniej minucie, może ostatnim rzutem. Tej grupie, znakomicie zjednoczonej, na pewno jednak nie zabraknie wiary. Nieprzeciętne umiejętności są, chęci do pracy również. I jest wspólny cel: wygrywać dalej, z każdym. Pod taką grą mogę tylko podpisać się obiema rękami i również z dużymi nadziejami spokojnie czekam na kolejne, niezapomniane widowiska - zakończył gorzowski szkoleniowiec.

5

w tylu meczach tego sezonu w elicie kobiet jedna z drużyn rzucała minimum 100 pkt, trzy z tych super osiągnięć należą do koszykarek KSSSE AZS PWSZ Gorzów