David Ruud: Bardziej boję się ciszy, za dwa tygodnie będę zdrów

- Interesują się mną, wydzwaniają, martwią o moje zdrowie? To dobrze! Bardziej stresowałaby mnie zupełna cisza. Za chwilę razem z innymi stalowcami wyjadę na tor, a później muszę w Polsce pokazać moją prawdziwą wartość - zapowiada zatrudniony w Gorzowie żużlowiec ze Szwecji.
Szwed jeździł dla nas parę lat temu, jeszcze w pierwszej lidze, mocno zapadł w pamięć kibicom, gdy w jednym z derbowych pojedynków wygrywał z rywalami z Zielonej Góry jak chciał. Potem jednak miał straszny wypadek, długo leczył się w Gorzowie, ale ścigał się nie dla nas. Wrócił do Stali w poprzednim sezonie i w ekstralidze spisywał się nieźle, szczególnie na finiszu rozgrywek. Szybko podpisaliśmy z nim nowy kontrakt i... ponownie zaczęliśmy drżeć o zdrowie Davida Ruuda - w styczniu zawodnik potłukł się w górach, w trakcie zjazdu na nartach. Z tego powodu w poprzednim tygodniu pojawił się w naszym mieście.

O tej porze roku żużlowcom życzy się przede wszystkim słonecznej pogody i bezpiecznych pierwszych kółek na torze po zimie. Tobie jednak trzeba życzyć zdrowia.

- Takich życzeń nigdy nie za wiele, także dziękuję, ale nie jest ze mną tak źle, nic takiego się przecież nie stało. To prawda, że mój bark trochę ucierpiał. Od razu jednak trafiłem pod opiekę lekarzy w moim kraju, którzy nie stwierdzili żadnych złamań. Mogłem dalej przygotowywać się do sezonu i trochę bardziej na siebie uważać. Teraz przejdę dodatkową rehabilitację w Gorzowie. Jak mówią wasi specjaliści, za dwa tygodnie problem powinien zniknąć całkowicie.

To dobre wieści, bo wszyscy się w Gorzowie strasznie o ciebie niepokoili.

- I wcale mnie to nie martwi. Bardziej stresowałbym się ciszą i brakiem zainteresowania ze strony klubu, który przecież na mnie postawił. Trener Czesław Czernicki od początku naszej współpracy daje dowody, że bardzo dba o zawodników, ale w zamian liczy na porządne wyniki w lidze, co wcale nie dziwi.

W Stali postawili na ciebie, bo jest tylko pięciu seniorów. Inaczej niż w poprzednim sezonie. To dobrze?

- Po pierwsze to w Gorzowie nie jest przecież tylko pięciu zawodników. Interesowałem się naszym składem i wiem, że są też młodzi koledzy - jeden z mojego kraju i utalentowany Australijczyk. Są również wychowankowie, także w sytuacji kryzysowej, czy przy słabej formie oni spokojnie mogą wygryźć kogoś starszego ze składu. Mi ten komfort pewnego miejsca, przynajmniej na początku, bardzo odpowiada. Przygotowuję się na całego, aby nikt moją osobą nie był zawiedziony. Chcę pojechać we wszystkich meczach na oczekiwanym przez kibiców poziomie. Sam będę zły jeśli znów będą mi wytykać, że w Szwecji jest tak dobrze, a w Polsce tak sobie.

Trudno się dziwić takim porównaniom. Twoje wyniki w rodzinnym kraju są imponujące. Komplety punktów w decydujących meczach i dwa razy drużynowe złoto z zespołem Lejonen.

- To jednak w waszym kraju jest najsilniejsza liga świata, najpiękniejsze stadiony no i tysiące fanów na każdym meczu. Trzeba sobie radzić z dużo większą presją, choć oczywiście, gdy już wyjeżdżasz na tor ściganie powinno być takie same. Nie znałem ekstraligi, musiałem wiele rzeczy poznać, oswoić się z nimi. Nie to co w domu. W Gorzowie od pierwszego dnia czułem się jednak świetnie, a w obecnym sezonie ze wszystkimi sprawami powinno być o wiele łatwiej. Liczę na porządne przełożenie mojej wiedzy na zdobywane dla drużyny punkty, która ma ambicję kończyć sezon w najważniejszych meczach sezonu.

Nicki Pedersen, twój kolega w Lejonen i od tego roku również w Stali, pewnie się wścieknie jeśli przyjdzie mu przedwcześnie kończyć ligowy sezon w Polsce, na szóstym miejscu w tabeli.

- Oj pewnie byłoby gorąco [śmiech]. Rozmawialiśmy o tym pod koniec ubiegłego roku, podczas podpisywania umów ze Stalą i do dziś nic się nie zmieniło. Nicki uwielbia wygrywać, w parkingu robi wszystko dla drużyny, naprawdę super z niego motywator. No i jeszcze dokłada do tego regularne, pewne, wysokie punkty. Nie wiem, czy tak jak w Szwecji u jego boku uda mi się dojechać do złota, ale na pewno będziemy teamem szalenie walczącym. Przecież jest również ciągle z nami Tomasz Gollob, kolejny walczak z samej czuba światowej czołówki. Mamy zatem do kogo równać i w takim towarzystwie nie będzie chciał przyjeżdżać wyłącznie z tyłu. Oj przed sezonem jesteśmy mocni. Teraz trzeba to przełożyć na dobre starty i ściągać na nasze mecze komplet widzów.

*David Ruud - 30-letni szwedzki żużlowiec, były drużynowy mistrz świata, najbliższy sezon będzie jego czwartym w barwach Stali Gorzów