Sport.pl

Jerzy Synowiec zaprasza na spacer po Zawarciu

Stadion Stali Gorzów będzie rozbudowywany, ponieważ radni zaakceptowali wspólny pomysł prezydenta miasta i prezesa klubu. Nich więc słowo ciałem się stanie, bo moje protesty nic tu już nie pomogą.
Będziemy mieli więc stadion na miarę Gorzowa 300-tysięcznego - no i dobrze, choć wolałbym, aby na stadionie zamieszkał raczej duch dawnej Stali, która się Falubazowi nie kłaniała. Nawet jeśli przyszłoby mu mieszkać na mniejszym stadionie. Ale skoro obiekt ma być ostatecznie taki, a nie inny to apeluję do władz miasta, w szczególności zaś do radnych, aby stadion stał się kwiatkiem na śmietniku, co oznacza, że trzeba podjąć szybkie i konkretne decyzje co do wyglądu jego okolic.

Trzeba więc dopilnować w pierwszej kolejności, aby miał on parkingi choćby na miarę XX wieku (o XXI nie ma co marzyć), z których można by dojść na widownię bez potrzeby obchodzenia całego stadionu wokół - wejścia muszę być też od ulicy Kwiatowej. Poza tym toalety, do których nie trzeba będzie stać w stumetrowych kolejkach. To toalety i parkingi więcej mówią o stadionie niż najdłuższa w Europie wieża VIPowska. Ta wieża to kolejna ciekawostka. Bardzo chciałbym usłyszeć informację: komu ma służyć? Czy ma to być jedynie azyl dla grupy wybrańców, czy też przedsięwzięcie w pełni komercyjne, gdzie będzie można zająć miejsce po zapłaceniu jakiejś godziwej ceny za cały sezon? Czemu o to pytam ? Ano choćby dlatego, że w ubiegłym sezonie żalił mi się były prezes Les Gondor (można dzisiaj na nim wieszać psy, ale ma on w swoim dorobku dwa medale mistrzostw Polski - rzecz dla obecnych władz klubu na razie nieosiągalna), że kiedy chciał z grupą zagranicznych przyjaciół kupić sobie VIPpowskie miejsca na wieżyczce, otrzymał z klubu odpowiedź, że zarząd klubu nie wyraził na to zgody. Czyli mój folwark i moje krowy, za miejskie pieniądze. Krótko mówiąc, chcę wiedzieć po co nam stumetrowa siedziba dla VIPów zwłaszcza, że zgodnie z obowiązującym prawem wyszynku tam prowadzić nie będzie można. Chcę jasności sytuacji.

A jak powstaną już toalety i parkingi dla zwykłych kibiców to koniecznie należy pomyśleć o okolicznych ulicach. Nie może być bowiem tak, że piękny stadion otoczony jest ulicami i domami, gdzie czas zatrzymał się na początku XX wieku, czyli w czasach Maksa Bahra - właściciela "Juty" i budowniczego tych ulic. Ulica Śląska, główna droga dojazdowa do stadionu, którą musi przejechać każdy kibic z Polski i ze świata (jeśli taki się trafi), nie może wyglądać tak, jak wygląda. Podobnie jest z ulicami Towarową, Fabryczną, Waryńskiego i Wawrzyniaka. Tak dalej być nie może. Zawarcie zasługuje na coś więcej niż piękny i dla wielu nieosiągalny stadion (ceny biletów!). Mieszkańcy od kilkudziesięciu lat tolerują hałas towarzyszący meczom i treningom oraz korki przed i po meczach, ale muszą otrzymać godziwa rekompensatę. Ich ulice musza otrzymać nowe nawierzchnie, a domy nową twarz. Kwiatowa jest już po remoncie i jest to dobry początek. Jeśli mamy organizować drużynowe mistrzostwa świata i móc przy tej i innych okazjach chwalić się stadionem, to aby nie narażać się na śmieszność, trzeba uporządkować jego okolice i zadbać o infrastrukturę. Być może jest tak, że zmotoryzowani włodarze miasta oraz klubu nie chodzą ulicami Zawarcia i nie wiedzą tak naprawdę jak one wyglądają. Ja chodzę nimi na żużel od niemal 50 lat i wiem jedno - wybudowano kilka perełek: przystań wioślarską, komendę policji, stadion, oby też powstała Nova Park, a reszta, czyli zwykle ulice i domy wyglądają tak, jak po wojnie, tyle tylko, że są bardziej odrapane i zniszczone. Przyjdzie mi łatwiej oglądać mecze na depresyjnie pustawym stadionie, jeśli jego okolica będzie przywrócona miastu - kolorowa i do życia. Kończę pytaniem: czy ktoś z mieszkańców prawego brzegu miasta wybrał się dobrowolnie na spacer ulicami Zawarcia? Jeśli nie, to odpowiedź dlaczego tak się dzieje, wynika z powyższego tekstu.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali