Sport.pl

Grają piłkarze ręczni. Trzeba im pokazać jak wygrywa lider chimeryczny

Jeśli z dwóch najbliższych wyjazdów AZS AWF przywiezie komplet punktów to o awans do elity będziemy już zupełnie spokojni. W sobotę walczymy w Gryfinie.
- My mamy trzy zwycięstwa, rywale aż 12, dlatego do takiego pojedynku trzeba podejść na zupełnym luzie, bo nie mamy nic do stracenia - powiedział trener Energetyka Gryfino Arkadiusz Augustyniak. - Gorzowianie pewnie prowadzą w rozgrywkach, ale wydaje mi się, że ostatnio grają trochę chimerycznie, jakieś tam punkty gubią. Wygraliśmy u nas z wiceliderem z Kościerzyny, teraz zrobimy wszystko, aby zabrać bezcenny sukces, przybliżający nas do utrzymania w pierwszej lidze, w starciu z liderem. Pokonać akademików jako pierwsi w tym sezonie to byłoby naprawdę coś.

W zajmującej przedostatnie miejsce w tabeli ekipie Energetyka za rozdzielanie piłek odpowiada były gracz AZS AWF Łukasz Bartnik. Na pewno w sobotę zagra też nasz wychowanek Tomasz Rzewiński, który ma trenerowi pomóc rozszyfrować lidera. Na nic się jednak zdadzą przygotowania gospodarzy jeśli nasi akademicy zagrają swoje. Gdy postawią porządne wymagania w obronie to już powinno być dobrze. Tylko ten atak. Ostatnio szwankuje. Jeśli nie będziemy zbyt często pudłować i robić za wielu prostych strat (nasza zmora!), na pewno wygramy. Do Gryfina wybieramy się w najsilniejszym składzie, tylko bez kontuzjowanego już od dłuższego czasu bramkarza Pawła Kiepulskiego. Mamy minimum 5 pkt przewagi nad pozostałymi ekipami, czyli też nie powinniśmy czuć wielkiej presji. - Chciałbym, abyśmy pewnie wygrali z Energetykiem, a potem w Poznaniu i jak najszybciej zapewnili sobie awans - powiedział trener AZS AWF Michał Kaniowski. - Im szybciej zaczniemy myśleć wyłącznie o składzie na ekstraklasę, tym lepiej. Najpierw musimy mieć jednak w garści ostatecznie zaklepane pierwsze miejsce.