Nicky, dobrze, że jesteś z nami

Powrót Nicky Anosike i błysk jej formy - została najlepszą zawodniczką ostatniej kolejki ekstraklasy - zamykają gorzowską układankę. Ligowa walka o wszystko, co najważniejsze, dopiero się zacznie, lecz już dziś jesteśmy przekonani, że właśnie tej koszykarki potrzebowaliśmy. To był brakujący element. A teraz w komplecie ruszamy po kolejny finał ekstraklasy!
Anosike była podporą gorzowskiego zespołu, który w minionym sezonie pierwszy raz zagrał w finale Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Trochę smutno się zrobiło, gdy po sezonie wybrała ofertę z Rumunii. Ponowne negocjacje Amerykanką - 27 lutego skończy 24 lata - zaczęliśmy zaraz po sygnale od jej menadżera, że Nkolice nie wszystko się w Targoviste podoba. - Grałam tam bardzo mało, wyłącznie w europejskich pucharach, a nie o to mi chodziło, szukam kolejnych ważnych wyzwań - opowiadała Anosike. - Sama dałam znać, że może w Gorzowie jeszcze o mnie pamiętają.

Pierwszy raz ze starymi znajomymi spotkała się na lotnisku w Berlinie - przyjechała do Gorzowa razem naszą z drużyną, która akurat wracała z meczu Euroligi we Francji. Z szerokim uśmiechem na twarzy poklepała trenera Dariusza Maciejewskiego po ramieniu i prosiła, aby się nie martwił, bo może nie jest w najlepszej dyspozycji, ale szybko dojdzie do siebie. Tak to już jest z większością graczy amerykańskich, że po wyczerpującym sezonie w WNBA robią sobie małe wakacje, a tak na serio, w pełny reżim treningowy wchodzą znów od stycznia, aby w maju być w pełni gotowym na rozgrywki w najlepszej lidze świata. Tak jak Anosike w Gorzowie. Koszykarka zabrała się do pracy z wielką ochotą. - Ma w rękach wielki atut, czyli znajomość naszego systemu grania - opowiadał szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ. - To pozwala błyskawicznie wkomponować ją w zespół. Co mam zrobić, muszę być cierpliwy i na pełnię jej formy chwilę poczekać. Z meczu na meczu Nicky na pewno będzie nam pomagać coraz mocniej.

W Pruszkowie i Brzegu świąteczno-noworoczną przerwę w grze było widać jak na dłoni - pudła, pudła i jeszcze raz pudła (łącznie 4/15 z gry). W pojedynczych akcjach, ruchach Amerykanka pokazywała jednak, że jest warta płaconych jej, dużych pieniędzy (w poprzednim sezonie też zakontraktowaliśmy ją od stycznia). Liczyliśmy, że przez rok ta młoda koszykarka musi zrobić ogromny postęp i tak właśnie jest. Nie mamy już wątpliwości: przyjechała do nas jedna z najlepszych środkowych WNBA - średnio 13 pkt, 7 zbiórek i 3 przechwyty, której nikt do Meczu Gwiazd nie wziął na piękne oczy. Ileż w Nicky jest niewidocznej rok temu energii i pewności siebie! Jej rzut z odchylenia, oddawany 2-3 m od kosza, z każdego miejsca jest praktycznie nie do zatrzymania. I co ważne, częściej niż kiedyś trafia do celu. Anosike to nie jest jednak środkowa jednostronna, przewidywalna. Potrafi również wbić się pod samą obręcz, nie daje się zablokować, a raczej, atakowana nawet przez dwie rywalki, do kosza z gry dołoży rzut wolny, a w tym elemencie również jest skuteczna. Co ważne, nie ucieka na dystans, nie próbuje rzutów za 3 pkt. Stara się cały czas robić to, w czym jest najlepsza.

W obronie jej ogromną zaletą jest smykałka do widowiskowych przechwytów. To świadczy o jej sprawności, która w Gorzowie do najważniejszych spotkań na pewno zostanie jeszcze poprawiona. Center wyprowadzający kontrę? Dlaczego nie. W KSSSE AZS PWSZ to przecież norma, a niech ktoś spróbuje stanąć na drodze tego rozpędzonego, blisko stukilogramowego pociągu, który na dodatek w miarę regularnie potrafi wystrzegać się fauli i nie razi jakąś wielką ilością strat.

Ostateczne odpowiedzi ile jest na dziś warta Anosike dostaniemy już w połowie marca - na zakończenie sezonu zasadniczego zagramy z Wisłą Kraków i Lotosem Gdynia. Pod Wawelem twierdzą, że mierząca 196 cm Janell Burse to ich klucz do mistrzostwa kraju. W WNBA przyćmiła ją jednak właśnie o siedem lat młodsza Anosike. Z niecierpliwością czekamy też na wielką grę Anosike - Ivana Matović (Lotos). W ubiegłorocznych finałach triumf święciła Serbka. Za chwilę nadejdzie czas rewanżu.

W ostatnią sobotę Anosike rzuciła Artego Bydgoszcz 23 pkt - została MVP 21. kolejki. To jej najlepszy wynik w Polsce, a rozegrała już w barwach KSSSE AZS PWSZ 20 spotkań. W kilka tygodni dodała naszej drużynie ogromnej pewności siebie, właściwie przestaliśmy rozmyślać, gdzie lepiej się znaleźć, z kim zagrać w play-off. Z takim wzmocnieniem po prostu trzeba obronić pierwsze miejsce w tabeli i wyjść do każdego przeciwnika z podniesionym czołem. No i jeszcze jedna sprawa, bez której nie ma nic: niech zdrowie akademiczek nie opuszcza! - Spotkałam w Gorzowie inny zespół niż przed rokiem, bardziej dojrzały, z nowymi indywidualnościami, przez to na pewno mocniejszy - stwierdziła Anosike zaraz po powrocie do naszej ekstraklasy. - Coś ważnego jest jednak takie samo: zespołowy plan na sukces i chęć wygrywania. Marzę i będę walczyć ze wszystkich sił, aby dla naszych kibiców, którzy są z nami na każdej hali, ugrać znów coś pięknego. Ponownie zagrać w finale, a tam stworzyć wielkie widowiska - zakończyła Amerykanka.

23 pkt

to dorobek Amerykanki Anosike z ostatniego meczu ligowego, jej punktowy rekord w Polsce, Nicky na 13 rzutów pomyliła się tylko dwa razy i to wszystko w zaledwie 17 min.



Rezerwy grają o utrzymanie

Drużyna AZS PWSZ II Gorzów w pierwszej części rozgrywek w 10-zespołowej grupie eliminacyjnej zajęła siódme miejsce i w drugiej fazie zagra o utrzymanie w pierwszej lidze. Do końca sezonu powinna dopełnić formalności, bo przewodzi wśród ośmiu drużyn, a spadną dwie ostatnie. W najbliższą sobotę o godz. 12 gorzowianki zagrają w hali przy ul. Chopina z Domeny.pl Siemaszka.