Z pustego i Falubaz nie naleje

Jadąc na czwartą w historii galę sportu żużlowego słyszałem w radiu, że Zielona Góra stanie się wieczorem stolicą polskiego żużla. Może i tak, chociaż obserwując przebieg imprezy, podobnie jak pozostali uczestnicy, nie mogłem doczekać się końca.
Nie zamierzam krytykować organizatorów, bo sama idea propagowania w ten sposób żużla nie jest zła, jednak formuła imprezy jest nudna. Faktu, że pośród zaproszonych gości zabrakło przedstawiciela Stali Gorzów, nie odbierałbym jako lekceważenia. Tego typu imprez nie można organizować w środku tygodnia. Tomek Gollob pomimo absencji, przemówił do obecnych w zielonogórskiej filharmonii, przepraszając za nieobecność, jednak znacznie wcześniej zaplanował zagraniczny wyjazd. Szczególnie zielonogórzanie byli mocno zawiedzeni nieobecnością prezesa Władysława. Trzeba jednak przypomnieć, że na poprzednią edycję gali w Warszawie nie wybrał się nikt z Zielonej Góry.

Ubiegłoroczne podsumowanie sezonu wypadło mizernie. Wydawało się, że główny organizator czyli Polski Związek Motorowy, wyciągnie jakieś wnioski. Plusem jest na pewno przeniesienie imprezy do miasta bardziej, a nawet najbardziej "żużlowego", jednak formuła jak już wspomniałem, pozostała nużąca. Widać było, że organizatorzy starali się jak mogli, ale z pustego i prezes Dowhan nie naleje.

Oczywistym jest, że impreza podsumowująca całoroczne dokonania naszych reprezentantów nie powinna odbywać się w "antyżużlowej" stolicy. Toteż organizatorzy zaproponowali kilku klubom (w tym także gorzowskiemu) zorganizowanie gali, za którą gospodarz zapłaci. Falubaz razem z Zieloną Górą wyzwania się podjęli, ale wnioskując po rozmowach z sympatycznym prezesem Robertem Dowhanem, chyba po raz ostatni. Jedynym miłym akcentem, chociaż to oczywiste, był towarzyski bankiet, podczas którego wszyscy oficjele przemawiali ludzkim głosem. I jedno jest pewne. Tak prezes jak i cała ekipa mistrzów Polski, nie mogą doczekać się maja i pierwszych tegorocznych derbów.

Przedsmak meczów o najwyższą stawkę też zapowiada się emocjonująco. Końcówka marca będzie obfitowała w aż sześć meczów towarzyskich. Sparingpartnerami stalowców będą zespoły z Torunia, Bydgoszczy i Zielonej Góry. Przygotowania do sezonu, jak twierdzi trener Stali Czesław Czernicki, idą pełną parą. Tor zweryfikuje słowa nowego "kołcza", który gania naszych młodzieżowców i Tomka Gapińskiego po parkach, halach, siłowniach i basenach. Przygotowywać do sezonu mogą się już także kibice. Pracownicy klubu dołożyli starań, aby samochody z rejestracjami zaczynającymi się na FG lub FGW były porządnie udekorowane. Poczynając od stylowych breloków do kluczy, poprzez pokrowce na zagłówki i zapachy samochodowe, na ramkach pod tablice rejestracyjne kończąc. W sklepie Stali Gorzów w Askanie znajdą państwo również żółto-niebieskie gadżety dla dzieci. Pamiątki klubowe to zawsze dobry prezent przy każdej okazji. Warto uzbroić się w "stalowe" pamiątki, w końcu już za dwa miesiące zaczną na Śląskiej warczeć.

Jacek Dreczka - spiker na zawodach żużlowych