Pucharowe być albo nie być. Nasze koszykarki grają we Francji

Co dalej z KSSSE AZS PWSZ w Europie? Na to pytanie dostaniemy odpowiedź w środowy wieczór. Wtedy we Francji będzie się kończył pojedynek Bourges Basket z KSSSE AZS PWSZ Gorzów. Przegrany raczej w fazie pucharowej już nie zagra.
- Do końca rywalizacji w naszej grupie eliminacyjnej będzie bardzo ciekawie - powiedział trener gorzowskiego zespołu Dariusz Maciejewski. - Za tydzień, po ostatniej kolejce, o awansie jednej lub dwóch drużyn będą zapewne decydować bezpośrednie pojedynki, małe tabelki i pojedyncze kosze. Przedostatniego grupowego naszego starcia w Eurolidze nie można jednak traktować inaczej jak mecz o wszystko. Nie tylko dla Gorzowa, ale dla obu zespołów. Francja to bardzo ciężki teren do zdobycia, mimo to spróbujemy. Wygrała tam na początek Praga, pozostali nie dali sobie rady.

Nasz szkoleniowiec tuż przed wyjazdem na lotnisko w Berlinie - nasze akademiczki wyruszyły w podróż wczoraj w południe, na miejscu miały trenować w środę rano - zastanawiał się jak obie drużyny zaprezentują się w pierwszym pojedynku po dłuższej, świątecznej przerwie. Pierwszym poważnym pojedynku, bo Bourges Basket ma już za sobą jedno spotkanie w 2010 r. Wygrana w lidze 80:33 z Armentieres to nie było jednak dla mistrza Francji żadne wyzwanie. Z tego treningu w formie meczu możemy się dowiedzieć tyle, że przeciwnik nie zmienił składu. W przeciwieństwie do KSSSE AZS PWSZ. Nicky Anosike ostatecznie ma dotrzeć do Gorzowa na sam koniec tygodnia, ale ona i tak na wyprawę do Bourges ostatecznie nie była brana pod uwagę - być może zagra za tydzień z Koszycami. Zabraknie Jeli Vidacić, z którą rozwiązano kontrakt (już zadebiutowała w lidze greckiej). Serbka na Eurolidze jednak wyłącznie bywała, bo trener Maciejewski, szybko rozczarowany jej koszykarskimi umiejętnościami, praktycznie z niej nie korzystał. Dlatego jej straty w środowy wieczór - początek spotkania o godz. 20 - nie powinniśmy nawet zauważyć. Meczową dziesiątkę w miejsce Vidacić uzupełni 20-latka Claudia Trębicka.

Trudno powiedzieć jaką formę pokażą we Francji gorzowianki, choć sporo wątpliwości rozwiał sobotni Mecz Gwiazd w Pruszkowie. Ten pojedynek pokazał, że nadal w wybornej dyspozycji jest Samantha Richards, a jak twierdzą jej koleżanki z zespołu, gdy Australijce idzie w ataku to nasz zespół może skutecznie powalczyć z każdym rywalem. - Na pewno gospodynie zrobią wszystko, aby zrewanżować się za porażkę w naszej hali, tym bardziej, że u siebie zawsze mocno dopinguje je trzytysięczna rzesza fanów - powiedział trener Maciejewski. - Ten mecz zapamiętamy na bardzo długo, bo przecież to było pierwsze, historyczne zwycięstwo Gorzowa w Eurolidze. I to z kim. Z rywalem, w którym tak wiele mam aktualnych mistrzyń Europy, z trenerem Vincentem włącznie. Znów zapowiada się mecz wielkiej walki, twardej obrony, a czy znów padnie wynik poniżej 50 pkt [49:39]? Ważne, abyśmy ponownie byli o choć jeden punkt lepsi. To byłby wielki sukces naszej drużyny, który szeroko otworzyłby drzwi do czołowej szesnastki rozgrywek.