Sport.pl

Lubuskie derby dla samych mocarzy

Siła zespołów żużlowej ekstraligi jest już właściwie znana, choć nie można jeszcze wykluczyć kilku transferowych niespodzianek. Bez wątpienia liga będzie mocniejsza niż w mijającym sezonie, a cztery czołowe zespoły szykują wręcz piekielnie silne składy - oczywiście przy założeniu, że zakupy, o których się mówi i pisze nie będą wirtualne.
Kadrowo tylko Częstochowa odstaje i jeśli nie przeminą kłopoty finansowe, mamy już spadkowicza. Rune Holta wybrał chyba jednak zły kierunek, bo wspólnie z Tajem Woffindenem i Sławomirem Drabikiem będą zbierali tęgie baty na wszystkich torach.

Jeśli chodzi o czołową czwórkę to moim zdaniem będzie to Zielona Góra, Toruń, Gorzów i mimo wszystko Leszno. Falubaz po ewentualnym wzmocnieniu Gregiem Hancockiem zaprezentuje siłę rażenia szwedzkiej kolubryny i aż miło się robi na duszy w oczekiwaniu na derbowe pojedynki ze Stalą. Takiej mocy oba zespoły nie miały nigdy w jednym czasie. Grzegorz Walasek poszedł za kasą i można to jakoś zrozumieć, ale zrobił to zupełnie bez klasy i myślę, że w trakcie sezonu będzie tego kroku żałował. Pieniądze przeżarły naszą ligę do szpiku kości, ale wierzę, że to co najważniejsze - ambicja - jest w stanie skutecznie przeciwstawić się magii pieniądza. Falubaz widzę więc w półfinale play-off.

Następny faworyt to Unibax Toruń. W tym sezonie torunianie mieli jedną lukę w składzie - Roberta Kościechę. Teraz w jego miejsce pojedzie syn marnotrawny - Hans Andersen. Od teraz Unibax nie będzie miał żadnych braków. To absolutny kandydat do półfinału, a właściwie i do finału. Trzecią siłą powinna zostać Stal Gorzów. Tydzień temu analizowałem siłę poszczególnych zawodników. W jakiś sposób rozumiem władze klubu, że chcą osiągnąć sukces za wszelką cenę, bo jak nie teraz to już chyba nigdy (to dziewiąty sezon obecnych władz). Boli mnie tylko serce, kiedy myślę o losie utalentowanych młodzieżowców - Zmarzlika i Cyrana. Wiem, że Simon Gustafsson zagwarantował sobie starty w co najmniej kilku wyścigach w każdym meczu, ale rozumiem, że chodzi tu o sukces. Choćby po trupach i za cenę tego, co pozostanie w Gorzowie w razie porażki. Nowy trener nie ma za to u mnie punktów dodatnich. Ale kto nie ryzykuje - jak mawiała Weronika Marczuk-Pazura - ten szampana nie pije. Ryzyko jest wielkie, ale i pokusa walki w finale play-off równie duża. Doceniam wysiłek finansowy prezesa Komarnickiego i dam mu trochę odpocząć, choć gdy myślę o meczach z Toruniem i Zieloną Górą, mimo wszystko nieco się boję.

Czwartą Siłą powinna być Unia Leszno. Wprawdzie wielkich wzmocnień tam nie będzie, ale wymiana Krzysztofa Kasprzaka wraz z ojcem na Janusza Kołodzieja (bez ojca) powinna skutkować wzrostem siły rażenia Unii. Jeśli do tego obudzą się Pawlicki i Pavlić - będzie półfinał play-off.

Tuż za pierwszą czwórką znajdą się Polonia Bydgoszcz oraz Unia Tarnów. Oba zespoły wzmocniły się i będą mocno kąsać przeciwników w każdym meczu, ale pierwsza szóstka to raczej kres ich możliwości. Większe zaufanie budzi Bydgoszcz, bo to i Sajfutdinow i Jonsson, a poza tym chyba jednak Lindback, no i Walasek, ale na wyjazdach szału nie będzie.

Na koniec pozostają Wrocław oraz Częstochowa. Wrocław mając Crumpa i Bjerre będzie groźny u siebie. Za to rozmowy z Adamem Skórnickim muszą wywołać ataki wesołości u każdego kibica. Jeśli takie będą dalszej wzmocnienia Atlasa, a może już raczej Sparty to pozostaje tylko rozpaczliwa obrona ekstraligi, podobnie jak w tym roku. Częstochowa - płacz oraz zgrzytanie zębów, a w rezultacie spadek do pierwszej ligi.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali