Sport.pl

Ogramy mistrza i koszykarską serię nazwiemy historyczną

W niedzielę o godz. 18 gorzowskie koszykarki podejmują Lotos Gdynia. Na rozkładzie mamy w tym sezonie już jedenaście drużyn, została jeszcze jedna. Z tych najmocniejszych. Pięknie będzie zostać absolutnym numerem jeden w Polsce po wygranej z tak silnym rywalem.
Cała runda bez porażki? Tego hitu jeszcze w gorzowskiej drużynie nie grali. W poprzednim sezonie byliśmy bardzo blisko. Wygraliśmy jedenaście razy z rzędu. W dwunastym spotkaniu przegraliśmy dwoma punktami w Polkowicach. Historia właśnie się powtarza. KSSSE AZS PWSZ z bilansem 11-0 przewodzi w ekstraklasie. Tym razem dał sobie radę w polkowickiej hali. W poprzedni weekend, w wielkim i trochę szalonym stylu, zdobył też Kraków, choć wiślaczki zarzekały się, że to właśnie one zakończą naszą piękną serię. Wszystko ułożyło się naprawdę fantastycznie. W niedzielę o godz. 18 (transmisja w TVP Sport), w prezencie na Mikołajki, wicemistrz podejmuje mistrza. Na ten mecz do hali PWSZ nikogo specjalnie nie trzeba zapraszać. Lotos od zawsze ściągał na gorzowskie trybuny komplet widzów. Kiedyś przyjazd Gdyni traktowaliśmy jak święto, okazję do podziwiania rywala z Euroligi, czyli z koszykarskich wyżyn. Dziś sami walczymy w Eurolidze, a Lotosowi bardzo chcielibyśmy odebrać mistrzowski tytuł.

Obie drużyny - w przeciwieństwie do Wisły Kraków, która wygrała wszystkie sześć spotkań - na razie w Europie, z różnych powodów, szału nie zrobiły. Nasze akademiczki, walcząc głównie na wyjazdach, mają bilans 1-5, Lotos - 2-4. W lidze jest zupełnie inaczej: Gorzów - 11-0, Gdynia - 10-1 (porażka w Polkowicach), Kraków - 7-4. O czym to świadczy? - Wisła ma idealnie zbudowany skład na Euroligę, gdzie nie ma prawie żadnych ograniczeń jeśli chodzi o zawodniczki zagraniczne - powiedział trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Gdy w Polsce trzeba stale korzystać z krajowych koszykarek, jest kłopot. My i Lotos w obu rozgrywkach walczymy tymi samymi składami. I jak widać w ekstraklasie wychodzi to nam na dobre, a i w Europie też nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa.

Ostatnie spotkanie z Lotosem w naszej hali wygraliśmy. To był finał mistrzostw Polski i honorowe, jedyne w serii o złoto gorzowskie zwycięstwo - 65:64. Od tego czasu my przemeblowaliśmy zespół bardzo poważnie, ale jesteśmy mocniejsi. Także gdynianki, mimo kłopotów organizacyjnych - odszedł jeden z głównych sponsorów - prezentują się kadrowo bardzo przyzwoicie. Liderką zespołu jest w tym sezonie świetna środkowa z Serbii Ivana Matović - drugi sezon w gdyńskiej drużynie, dołączyła już do drużyny dobrze znana Alana Beard, wypaliły także transfery gwiazdy WNBA Shameki Christon (68 proc. skuteczności za 3 pkt!) oraz niezwykle żywiołowej Australijki Erin Phillips. Nie ma MVP ostatnich finałów Tamiki Catchings (ma dołączyć do Lotosu od stycznia), ale klasa i siła mistrza kraju wciąż naprawdę buzi szacunek. Gwarantuje w niedzielny wieczór niesamowite emocje i znakomite widowisko. Tym bardziej, że KSSSE AZS PWSZ, przygotowujący się do przedłużenia serii w pełnym składzie, na pewno nie wyjdzie na boisko jako zestresowany uczeń, a pewny siebie i własnej wartości, poważny pretendent do tytułu. Dojdzie także do prestiżowego starcia na ławkach trenerskich, gdzie zmierzą się kandydaci objęcia kadry Polski - Dariusz Maciejewski i Jacek Winnicki. Kto wygra? W imieniu koszykarek zapraszamy na trybuny i przed telewizory.