Sam Richards: Cudny koniec ważnego tygodnia

Liczby z sobotniego meczu z Wisłą Kraków gorzowskiej Australijki: 28 min, 21 pkt, 9/17 rzutów z gry, 9 asyst, 5 zbiórek (w tym 4 w ataku!), 3 przechwyty. Trener Dariusz Maciejewski powiedział wprost: stadiony świata! Po Sam Richards nie było jednak widać, że zrobiła w tym meczu coś wielkiego.
Ireneusz Klimczak: Sam, po prostu brak słów. Za twój występ wszyscy gorzowscy fani koszykówki biją ci pokłony do samej ziemi.

Samantha Richards: Proszę mnie nie zawstydzać (śmiech). W pojedynkę z niezwykle mocnym krakowskim rywalem nie miałabym żadnych szans. Byłyśmy dziś niesamowitym zespołem. To był klucz do sukcesu.

W waszej grze widać coraz więcej spokoju, pewności siebie, dojrzałości. Nie panikujecie nawet w najważniejszych momentach. To może zasługa czterech trudnych euroligowych wyjazdów?

- Zdecydowanie tak. W Europie zaczęłyśmy od wysokich przegranych, w końcu pokonałyśmy Francuzki. Na Słowacji też już od początku do końca, choć do sukcesu zabrakło nam 5 pkt, grałyśmy naprawdę dobry mecz. To był długi, ale bardzo ważny tydzień. Z Koszyc ruszyłyśmy wprost do Krakowa. Byłyśmy bardzo skoncentrowane, bo wiedziałyśmy co nas czeka. W Polsce jesteśmy niepokonane i chciałyśmy to utrzymać, czujemy się na siłach, aby dalej wygrywać. Cudnie się ten wyjazdowy tydzień skończył.

Masz 168 cm wzrostu, a przy kolosach z Wisły po prostu fruwałaś. Zebrałaś cztery piłki w ataku. Jak to się robi?

- Może wchodząc na boisko robię się wyższa (śmiech)? Na pewno w czwartej kwarcie całej drużynie urosły skrzydła, zresztą pierwszą połowę też zapisałyśmy na plus i gdyby faule były gwizdane po obu stronach to nie mielibyśmy remisu, a naszą przewagę. W pewnym momencie wstąpiło w nas coś niesamowitego. Wiedziałyśmy, że jeśli nie padnie kosz dla nas, to musimy tak długo dobijać, aby w końcu trafić i odrobić wszystkie straty. Zebrałyśmy się fantastycznie w obronie, a w ataku koleżanki ułatwiały mi zadanie, bo prawie każde podanie zamieniały na punkty. Wracamy do domu w rewelacyjnych humorach, ale już myślimy o środowej Eurolidze i weekendowej wielkiej grze z Lotosem. Teraz dłużej zostajemy u siebie. To na pewno jeszcze wpłynie na naszą grę. W tej grupie kochającej wygrywać, mamy zamiar zajść bardzo daleko.

*Samantha Richards - 26-letnia rozgrywająca, drugi sezon w KSSSE AZS PWSZ Gorzów