Naszym koszykarkom kazano strzelać

Zły w Poznaniu gorzowianki miały tylko początek. Gdy jednak do zawodniczek KSSSE AZS PWSZ wróciła skuteczność, pobiły rywalki różnicą 31 pkt. Zapamiętajmy na przyszłość: z tak dobrze nastawionymi celownikami jesteśmy naprawdę groźni!
Od tego sezonu drużyna Inei AZS Poznań nie zaprasza już swoich rywalek do ogromnej, ale przeważnie pustej Areny, a do zdecydowanie mniejszej, za to bardziej przytulnej hali na poznańskich Krzesinach. Tam wcześniej rozgrywały swoje mecze tylko gorzowskie drużyny młodzieżowe i tam na początku sobotniego spotkania bardzo męczyła się nasza ekipa seniorska. To była dla licznie przybyłych kibiców gości mała niespodzianka, bo przecież Inea to w tej chwili jedna z najsłabszych drużyn w lidze, przetrzebiona kontuzjami - Eliza Gołumbiewska, Reda Aleliunaite-Jankowska i Elżbieta Mowlik mają wrócić do gry za miesiąc, wszystkie mogą z powodzeniem występować w podstawowym składzie. - Zaczęło się od syndromu autobusu, bo przecież ostatnio wyłącznie podróżujemy - opowiadał trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Gospodynie zaczęły znakomicie, z dużą agresją, a u nas głowa chciała, a nogi nie mogły. Teraz jesteśmy tydzień w domu, dawno nie mieliśmy takiego komfortu, to dobrze wróży przed środowym meczem w Eurolidze z mistrzem Francji.

Pierwszą kwartę poznanianki przegrały 20:22 - 12 pkt Amerykanki Adrianne Ross, za to w drugiej wyszły na prowadzenie 29:25, a za chwilę 32:27. W tak wyrównanej walce miała swój udział również nasza wychowanka - 21-letnia Patrycja Mazurczak. W przeszłości wielki talent, którego rozwój mocno zahamowały liczne kontuzje. Dziś "Pati" studiuje w Poznaniu, przebiła się do składu Inei i dzięki temu w fajny sposób może kontynuować swoją sportową przygodę. - Przegrywaliśmy tylko moment, bo piękną serią punktową popisała się Sidney Spencer - mówił gorzowski szkoleniowiec. - Dała 11 pkt z rzędu, trzy "trójki". Po to ją sprowadziliśmy, aby w trudnych momentach wspomagała zespół tym, co potrafi najlepiej.

Na drugą połowę nasz akademicki zespół wyszedł z trochę innymi założeniami. Przestaliśmy tak często dogrywać piłkę pod kosz - nasze środkowe były w Poznaniu wyjątkowo nieskuteczne, mocniej wykorzystaliśmy graczy obwodowych. I dzięki temu pierwszy raz od kilku spotkań pięknie otworzyliśmy się w ataku. Dwie kolejne kwarty wygraliśmy 56:31. Skuteczność z trzeciej części to 10/19 - 53 proc, a w czwartej nawet 11/17 - 65 proc. Liczby godne nie tylko rozgrywek w Polsce, ale przede wszystkim także Euroligi. - Takie porównanie z września 1939 roku mi się nasuwa: ułani idą na czołgi - powiedział po meczu dla portalu wielkopolskisport.pl prezes poznańskiego klubu Paweł Klepka. Faktycznie tak to wyglądało - nareszcie oglądaliśmy gorzowianki grające z wielkim rozmachem, a nie przeżywające męki pod koszem rywalek.

W drugiej części trener Maciejewski włączył do rotacji wszystkie swoje zawodniczki. 12 min zagrała w tym spotkaniu Agata Chaliburda (6 pkt), a o minutę więcej 19-latka Justyna Maruszczak (4 pkt). - Obie pięknie spełniły swoje zadanie, nie popełnialiśmy błędów, dzięki temu mogliśmy oszczędzić te dziewczyny, które ostatnio grały więcej - chwalił opiekun KSSSE AZS PWSZ i podkreślił, że dobry wynik w drugiej połowie wziął się nie tylko z o niebo lepszego ataku, ale również znacznie skuteczniejszej obrony.

W czwartej kwarcie na boisku pojawiła się też Serbka Jela Vidacić (w całym spotkaniu 8 pkt w 12 min). Choć mecz był już rozstrzygnięty, zdążyła pięć razy sfaulować. Skończyła mecz przez przewinienie techniczne. Może z powodu frustracji? Po dziewięciu spotkaniach w ekstraklasie - średnio 15 min i 7 pkt - oraz trzech występach w Eurolidze - na Węgrzech trener Maciejewski zaufał jej tylko przez 9 min, a w Czechach przez 7 min - Jela na pewno nie stała się naszą ważną środkową, a na to mocno liczyliśmy. Świetnych statystyk ze słabej ligi serbskiej nie daje się powtórzyć w Polsce. Bez większej pomyłki możemy przewidzieć, że Vidacić w takiej dyspozycji na pewno nie dokończy sezonu w zespole KSSSE AZS PWSZ. Do walki o sukcesy, po które chcemy w tym sezonie sięgnąć, gorzowska drużyna potrzebuje pod koszami kogoś z o wiele większymi umiejętnościami niż Serbka.

Tymczasem możemy już odliczać godziny do środowego spotkania z Bourges Basket, zaczynamy o godz. 20.15. Euroligi w Gorzowie nigdy dotąd nie było.

INEA AZS POZNAŃ - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 63:94

KWARTY: 20:22, 12:16, 10:30, 21:26.

Inea: Ross 19 (2x3), Idczak 13 (2), Skobel 10, Kędzia 8, Mrozińska 1 oraz Mazurczak 8, Motyl 2, Szemraj 0, Pamuła 0.

KSSSE AZS PWSZ: Sapowa 18 (1x3), Żurowska 8, Kaczmarczyk 5, Richards 4, Piekarska 2 oraz Spencer 18 (4), Dźwigalska 13 (2), Dureika 8, Vidacić 8, Chaliburda 6 (1), Maruszczak 4.



WYNIKI Z 10. KOLEJKI:

Inea AZS Poznań - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 63:94, CCC Polkowice - Artego Bydgoszcz 91:42, Utex ROW Rybnik - Lider Pruszków 84:63, Super Pol Tęcza Leszno - MUKS Poznań 56:50, Wisła Can Pack Kraków - Energa Toruń 75:61, ŁKS Łódź - Lotos Gdynia 59:68. Pauzowała Odra Brzeg.



EKSTRAKLASA KOSZYKAREK

1. KSSSE AZS PWSZ Gorzów918731:564
2. CCC Polkowice917651:528
3. Lotos Gdynia917652:562
4. Energa Toruń1016793:735
5. Wisła Can Pack Kraków915677:585
6. Super Pol Tęcza Leszno914615:597
7. Odra Brzeg914633:626
8. ŁKS Łódź1013591:689
9. Lider Pruszków912652:669
10. Utex ROW Rybnik912604:639
11. Inea AZS Poznań911605:730
12. Artego Bydgoszcz1011620:779
13. MUKS Poznań910480:601


Osiem czołowych zespołów zagra w play-off o mistrzostwo Polski, pięć pozostałych będzie bronić się przed spadkiem.