Sport.pl

Jacek Dreczka: Słowo długo ważone

Przed tygodniem jeden z internautów napisał, że mój czas w Stali Gorzów dobiega końca. Owszem. Kilka tygodni temu złożyłem rezygnację z pełnienia obowiązków rzecznika prasowego. Bez jakiejkolwiek złości i żalu. Ponad dwa lata działalności dostarczyły sporo doświadczeń i wrażeń, bardziej lub mniej przyjemnych.
Podsumowując czas spędzony przy gorzowskim żużlu przyznaję, że każde zawody dostarczały wiele emocji. Jednak najbardziej skrajnie było wokół relacji na lubuskiej linii. Do korespondencji i spotkań z zielonogórzanami zawsze należało podchodzić szczególnie, ważąc każde słowo. Nie ukrywam, że pozycja rzecznika prasowego Stali Gorzów dawała narzędzia przy pomocy których chciałem przyczynić się do poprawy lubuskich stosunków. Najsilniejszy oddech zadowolenia przysporzyło pomyślne rozstrzygnięcie zamieszania wokół rekordu gorzowskiego toru, wywalczonego przez Grzegorza Zengotę. Z klubu wygoniono krętaczy, co oczyściło atmosferę i miało symboliczny wymiar.

Niestety emocje podczas derbowych meczów rujnują kruchą zgodę. Efektowne transparenty i oprawy, głośny doping na trybunach stadionów w Gorzowie i Zielonej Górze są wizytówką lubuskiego żużla. Ich efektem ubocznym jest jednak internetowe "napinanie się", co z kolei jest jedną z przyczyn ogólnie negatywnej atmosfery. W konsekwencji oglądamy wyrywane krzesełka, fruwające butelki i proszę zauważyć, że wszystko posuwa się coraz dalej. Niestety podczas ostatnich derbów polała się krew. Zima jest dobrym okresem by gruntownie zastanowić się co zrobić lub czego nie robić, żeby uniknąć podobnych zachowań.

Problem w tym, że pojedyncze epizody są inaczej postrzegane w obu stolicach. Wiem, że kibice mistrzowskiego Falubazu negatywnie odebrali moje słowa o "cywilizowanym mieście", wypowiedziane podczas derbów w Gorzowie. Na tym przykładzie skutecznie można przeanalizować różnice w postrzeganiu. Kibice Stali nie widzą w tym niczego szczególnego, zaś zielonogórzanie odebrali to bardzo negatywnie. Mogę jedynie przeprosić tych, których uraziłem, choć wypowiedzianych wówczas słów nie żałuję.

Analizując relacje gorzowsko-zielonogórskie należy zaznaczyć, że wspólne ustalenia pomiędzy reprezentacjami obu klubów są zupełnie normalne. Środki społecznego przekazu mocno zniekształcają faktyczny stan rzeczy. Prezes Robert Dowhan jest normalnym i sympatycznym człowiekiem, pomimo czasami innego wrażenia. Bardzo pozytywnie postrzegam też rzecznika ZKŻ-u Marka Jankowskiego, z którym współpraca jest naprawdę efektywna. Falubaz wywalczył tytuł w pełni zasłużenie i myślę, że może mieć to wpływ na poprawę wewnątrz lubuskich stosunków.

Mojemu następcy życzę jak najlepiej, deklarując kompleksową pomoc. Chętnie nadal prowadziłbym mecze na stadionie im. Edwarda Jancarza, ale czy tak będzie, to się okaże. Muszę jeszcze podziękować. Prezesowi Władysławowi Komarnickiemu, który jest bardzo konkretny i wymagający. Dzięki Prezesie, sporo się nauczyłem. Z "Gazety" na razie nie znikam, dziękuję za dotychczasową, konstruktywną krytykę.