Sport.pl

Rywal AZS AWF groźny, bo bez stresu

- Nie mamy mocarnych planów, choć nasza gra predysponuje nas do miejsca w czołowej czwórce - mówi najlepszy strzelec Ostrovii Ostrów. To najlepsza reklama sobotniego rywala AZS AWF, który nic nie musi, a wiele może.
Gorzowianie - lider pierwszej ligi - zagrają z Ostrovią w hali ZSO nr 15 przy ul. Szarych Szeregów w sobotę o godz. 17. Przeciwnicy (piąta pozycja) na razie są bezkompromisowi - cztery mecze wygrali, a trzy przegrali. Do ostatniej kolejki wydawało się, że z ostrowianami, od dawna słynącymi ze znakomitego szkolenia nawet zawodników obecnie występujących w reprezentacji Polski (m.in. bracia Lijewscy), przede wszystkim trzeba się liczyć w ich hali, bo tam rozbijali przeciwników dużą różnicą goli. Na wyjazdach byli gorsi - po walce - w Zielonej Górze oraz Ciechanowie. W końcu jednak polegli i w domu. Przegrali z drugim obok AZS AWF niepokonanym zespołem - Sokołem Kościerzyna 24:26. - Po przerwie popełniliśmy zbyt wiele prostych błędów - opowiadał 22-letni Tomczak, który do tej pory strzelił 44 bramki i w klasyfikacji strzelców pierwszej ligi zajmuje piąte miejsce. - W poprzednim sezonie Ostrovia zajęła ósme miejsce. Teraz chcemy być wyżej. Nasz atut to przede wszystkim twarda obrona, która bardzo pomaga nam strzelić wiele łatwych goli z kontrataku.

Po stronie gości wystąpi Piotr Kierzek, który w 2006 r. wywalczył w barwach AZS AWF awans do pierwszej ligi (skończył również w Gorzowie studia na sportowej uczelni). Z nim, czy bez niego, ostrowianie nie powinni zrobić naszym akademikom jakiejś przykrości. Zupełnie inna sprawa to jakość spotkania. Na pewno nie będzie to jednostronne widowisko, a zdecydowanie ciekawe starcie dwóch ekip, które należą do pierwszoligowej czołówki.