Sławomir Gerymski mówi "nie" złotej formule

Przeżyliśmy już w siatkówce wiele zmian, które wydawały się nietrafione. A dziś się sprawdzają. Tym razem jednak ktoś idzie za daleko. Zabija się piękno siatkówki, a od nudnej gry szybko odwrócą się kibice - twierdzi szkoleniowiec Rajbudu GTPS Gorzów.
Rozmowa ze Sławomirem Gerymskim*

Są tacy, którzy chcą zrobić siatkarską rewolucję. Skra Bełchatów - najlepszy polski zespół - właśnie została w Katarze klubowym wicemistrzem świata, grając według zasad tzw. złotej formuły. W pierwszej akcji, po odbiorze zagrywki, można jedynie zaatakować z drugiej linii, a zbijać może każdy z zawodników. Niby jedna zmiana, a siatkarskie mecze wyglądały zupełnie inaczej. O nowe zasady zapytaliśmy trenera Rajbudu GTPS Gorzów. Czy takie nowości są w ogóle potrzebne?

Kamil Siałkowski: Oglądał pan klubowe mistrzostwa świata? I grę według złotej formuły?

Sławomir Gerymski: Dla mnie to jest jeden wielki niewypał i mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł, aby te eksperymenty zatwierdzić na stałe. Tak mówiąc w skrócie: ani to ładne, ani ciekawe. Jednym przepisem zupełnie zabija się piękno siatkówki.

Dlaczego?

- Tutaj nie ma żadnych szans na grę kombinacyjną. Akcje, którymi można całkowicie zaskoczyć przeciwnika. Przestałby także mieć sens podział na jakiekolwiek pozycje na boisku. Ktoś taki jak libero przestaje istnieć, a rozgrywający zamienia się w zwykłego wystawiacza. W tym momencie trzeba nauczyć środkowego bloku ładnie posyłać piłki na drugą linię i tyle. Dokładnie odebrać zagrywki już nie trzeba, bo na trzeci metr to odbije piłkę każdy regularnie trenujący siatkarz. Wszystko kończy się w pierwszej akcji, zero kontrataku. Nudy i tyle.

Złota formuła niby ma zrównać szanse.

- I co, dla słabszych trzeba zrobić rewolucję, przez którą cała dyscyplina wyłącznie ucierpi? Przecież to nie ma żadnego sensu. W każdym kraju doba ma tyle samo godzin, czas na pracę jest taki sam. Chcesz się poprawiać? Ćwicz, walcz, a nie szukaj dziwnych sztuczek.

Największy mankament tej zmiany?

- To właśnie co mówi przepis, czyli wystawa z konieczności na drugą linię. Przy takim nakazie nie jesteś w stanie niczym przeciwnika zaskoczyć, a jeśli wszystko jest przewidywalne, blok czeka, to nic ciekawego na boisku na pewno się nie wydarzy. Gra kombinacyjna to drugie imię naszej dyscypliny i niech tak zostanie.

Skra dostała oficjalny formularz z FIVB, w którym jest pytanie: "Czy klub uważa, że złota formuła wpłynie na obniżenie poziomu gry?" Co by pan w nim napisał?

- Obniżenie poziomu to raczej nie, ale siatkówka na pewno całkowicie straci na atrakcyjności. W takiej formule nie ma szans, abym znalazł pracę jako rozgrywający, bo z moim wzrostem [186 cm] byłbym nieprzydatny. Sześciu dwumetrowych chłopów, wyspecjalizowanych w ataku i bloku, dwóch z nich z lepszym odbiorem i sprawa załatwiona. Rosyjska siatkówka znów będzie jedyną potęgą, a tego chyba nie chcemy.

* Sławomir Gerymski - 41-letni trener Rajbudu GTPS Gorzów, wielokrotny reprezentant Polski, rozgrywający Mostostalu Kędzierzyn-Koźle z najlepszych czasów, zdobył z tą drużyną trzy tytuły mistrzowskie, był trzeci w Pucharze Europy. Trzy razy wywalczył Puchar Polski (dwukrotnie z Mostostalem, raz z ekipą z Nysy). Cztery razy zgarnął w polskiej lidze srebro - po dwa razy w Kędzierzynie i Nysie