Koszykarki do bogatej Pragi, która miała być najlepsza

Rywalki z Czech nie błyszczą, tak jak my przegrały z drużyną z Hiszpanii i to w domu. Słychać głosy, że tym razem KSSSE AZS PWSZ już musi w Eurolidze wygrać. To byłby dla gorzowianek wielki sukces.
Najwięksi optymiści natychmiast powinni przeanalizować skład ZVVZ USK Praga, a ten robi naprawdę ogromne wrażenie. Nasze środowe rywalki (początek spotkania o godz. 18) pokazały prawdziwy potencjał we Francji, gdzie pokonały równie silny Bourges 60:53. To miał być początek wielkiej sprawy w Eurolidze - na oficjalnej internetowej stronie klubu prawie połowa kibiców z Czech typowała, że ich zespół dojdzie aż do czołowej czwórki rozgrywek. Czar (na razie) prysł w domu, gdzie drużyna z Pragi przegrała z hiszpańskim Rivas Ecopolis 76:83, zawalając przede wszystkim początek meczu. - Gdy Praga pokonała wreszcie w swojej lidze Brno, zebrała największy budżet w historii i za to złożyła zespół pełen znanych zawodniczek - opowiadał trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Mam nadzieję, że my przede wszystkim wyciągniemy kolejne wnioski z poprzednich, przegranych nauk i ciągle będziemy się przybliżać do najwyższego, euroligowego poziomu. A rywalki akurat nie eksplodują w meczu z nami i dzięki temu mocno powalczymy. Nie ma też co się za każdym razem oglądać na papierowy potencjał innych, bo tutaj naprawdę nie ma słabych. Grać z nimi to zaszczyt i świetna szkoła.

27-letnią Lindsay Whalen zna i rozpoznaje każdy fan kobiecej koszykówki. Ta niezwykle energetyczna rozgrywająca wystąpiła w WNBA w aż 197 spotkaniach, tylko jednego nie rozpoczęła w pierwszej piątce swojej drużyny. Pod koszami rządzi i dzieli kolejna Amerykanka Cathrine Kraayveld - 153 mecze w WNBA. Dalej spotkamy ważne reprezentantki Łotwy, Grecji i oczywiście Czech - piątej, siódmej oraz dziewiątej drużyny ostatnich mistrzostw Europy seniorek (Polska była jedenasta). Wszystkie ograne w Eurolidze. Trzeba to powiedzieć - Praga ma nad nami przewagę sukcesów i doświadczenia praktycznie na wszystkich pozycjach. Na Hiszpanki też jednak stawiało niewielu, a one uwierzyły w siebie, bez respektu powalczyły od pierwszej akcji i wywiozły z pięknej, czeskiej stolicy coś bardzo cennego. Czy na podobny wynik stać KSSSE AZS PWSZ? Tylko wtedy jeśli zagramy jeszcze lepiej niż ostatnio na Węgrzech, znów poprawimy skuteczność i przede wszystkim unikniemy nawet jednego dłuższego przestoju. Gorzowianki będzie w Pradze wspierać spora, zorganizowana grupa naszych fanów, których dwie porażki absolutnie nie załamały. Wygrajcie dla nich!