Koszykówka: Nasz rosyjski gieroj!

Brakowało czterech sekund, aby piękna seria zwycięstw KSSSE AZS PWSZ została zakończona. Nic z tego! Po fantastycznym wejściu pod kosz Ludmiły Sapowej wygrywamy z Rybnikiem i nadal mamy lidera!
25-latka Ludmiła Sapowa przed obecnym sezonem trafiła do nas jako ostatnia. Trochę szczęśliwie, bo z powodów kryzysu finansowego rozpadł się jej dotychczasowy klub CSKA Moskwa. W innych euroligowych drużynach składy były już pozamykane, dlatego jej menadżer wykonał telefon do Gorzowa. Dzięki temu mamy przyjemność oglądać koszykarkę z najwyższej półki. Umiejętności Rosjanki zdecydowanie wskazują drogę transferową na przyszłość. Takim graczom płacisz spore pieniądze, ale masz gwarancję, że choć nie są w najwyższej formie - to w tej chwili kłopot całego KSSSE AZS PWSZ - to będą walczyć do upadłego i w najważniejszym momencie nie zawiodą.

W 37. min sobotniego, dramatycznego pojedynku Sapowa po celnym rzucie wolnym wyprowadziła gorzowianki na prowadzenie 66:65. Chwilę później, gdy panicznie szukaliśmy dogodnej okazji i kończył się nasz czas na wykonanie akcji w ataku, trafiła ponownie z półdystansu - było 68:67 dla KSSSE AZS PWSZ. Po kilku kolejnych nieudanych zagraniach z obu stron, na 11 s przed końcem o czas poprosił trener Rybnika Mirosław Orczyk. Po wznowieniu gry zaatakowała Amerykanka Whitney Boddie. Wyskoczyła w górę i... wcześniej 4 m od kosza była bezbłędna. Tym razem w ostatniej chwili zmieniła zamiar i lobem piłka trafiła pod nasz kosz do niepilnowanej Devanei Hampton. ROW wyszedł na prowadzenie. Do końca meczu 4 s. Czas dla KSSSE AZS PWSZ. Akcja rozrysowana na Sapową. Rosjanka wychodzi na ósmy metr po piłkę, dostaje dokładne podanie od Sidney Spencer, zaczyna kozłować, wbija się w pole trzech sekund, kończy akcję dwutaktem i w ostatniej sekundzie zdobywa kosza! Zrozpaczone rybniczanki plują sobie w brodę, bo miały w zapasie jeszcze jeden faul bez konsekwencji i mogły wcześniej powstrzymać akcję gospodyń. W tym samym momencie gorzowianki ściskają swoją bohaterkę, a kibice skandują: AZS! tak głośno jak chyba nigdy wcześniej. - Jaki ze mnie gieroj, wiedziałam, że trafię - opowiadała uśmiechnięta od ucha do ucha Sapowa. - Na odrobienie strat z pierwszej połowy, po której przegrywałyśmy różnicą 11 pkt, ciężko zapracował cały zespół. To nie był nasz wielki mecz. Dwie ostatnie porażki w Eurolidze trochę zachwiały naszą pewność, szwankuje skuteczność. Ważne jednak, że do końca wierzyłyśmy w podtrzymanie naszej passy zwycięstw w Polsce. Dzięki temu dostałyśmy fajną nagrodę, nadal jesteśmy niepokonane.

Zwycięzców się nie sądzi, ale świetnie, że same koszykarki mają świadomość ze swoich aktualnych słabości. Nasz znak firmowy - obrona strefowa - w tym sezonie absolutnie nie jest naszym atutem. Słabo przygotowane na taki wariant gry rybniczanki - świadczyła o tym nerwowa gestykulacja ich szkoleniowca - o dziwo z łatwością rozbiły nas rzutami za 3 pkt (osiem trafień w pierwszej połowie, w tym cztery Katarzyny Krężel). Czystych pozycji miały zdecydowanie za wiele. Budujące, że doszliśmy ROW dzięki defensywie każdy swego. Przy takiej obronie trudno ustać sprawnym i niesamowicie skocznym Amerykankom. Tym razem jednak udowodniliśmy, że posiadamy w zespole graczy nietuzinkowych, bardzo dobrze wyszkolonych, którzy wcale nie muszą przegrywać pojedynków jeden na jeden nawet z czarnoskórymi koszykarkami.

Co do ataku - jest przeciętnie i niestety chyba jeszcze gorzej niż w obronie. To się jednak natychmiast zmieni, gdy zawodniczkom KSSSE AZS PWSZ wróci skuteczność, bo okazji do zdobycia punktów nie brakuje, a my mylimy się nawet w kontratakach. Z trudem dochodzimy do granicy 70 pkt. W zespole widać napięcie z powodu ostatnich przegranych, niecierpliwość koszykarek, które miały grać w Gorzowie pierwsze skrzypce, a z trudem znajdują drogę do kosza. Czy to jednak pierwszy sezon, w którym budowany od nowa zespół na początku ma problemy? Tym bardziej, gdy ciężko o trening, zgrywanie się i czyszczenie błędów, bo więcej czasu spędzasz w podróży niż na hali. - W takim momencie najcenniejsze jest, że mimo takiej, a nie innej gry, wciąż nikt nie znalazł na nas sposobu - podsumowała nasza kapitan Justyna Żurowska. - Nikomu nie można odmówić zaangażowania i poświęcenia, a to w takich meczach jak ten z Rybnikiem jest decydujące. I takie zwycięstwa ostatnim rzutem w pojedynku smakują zdecydowanie najbardziej.

KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - UTEX ROW RYBNIK 70:69

KWARTY: 19:22, 11:19, 26:18, 14:10.

KSSSE AZS PWSZ: Sapowa 17 (1x3), Żurowska 14 (2), Piekarska 13 (2), Spencer 10 (2), Richards 4 oraz Kaczmarczyk 6, Vidacić 6, Dźwigalska 0, Dureika 0, Chaliburda 0.

ROW: Krężel 19 (4x3), Bell 19 (2), Sibora 11 (3), Hampton 11, Boddie 7 oraz Koc 2, Jaroszewicz 0.



WYNIKI Z 9. KOLEJKI:

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Utex ROW Rybnik 70:69, ŁKS Łódź - Wisła Can Pack Kraków 67:78, MUKS Poznań - Inea AZS Poznań 68:71, Lider Pruszków - Artego Bydgoszcz 73:67, CCC Polkowice - Odra Brzeg 85:71, Energa Toruń - Super Pol Tęcza Leszno 84:69. Pauzował Lotos Gdynia.



EKSTRAKLASA KOSZYKAREK

1. KSSSE AZS PWSZ Gorzów816637:501
2. Lotos Gdynia815584:503
3. CCC Polkowice815560:486
4. Energa Toruń915732:660
5. Odra Brzeg914633:626
6. Wisła Can Pack Kraków813602:524
7. Super Pol Tęcza Leszno812559:547
8. ŁKS Łódź912532:621
9. Lider Pruszków811589:585
10. Utex ROW Rybnik810520:576
11. Inea AZS Poznań810542:636
12. Artego Bydgoszcz910578:688
13. MUKS Poznań89430:545


Osiem czołowych zespołów zagra w play-off o mistrzostwo Polski, pięć pozostałych będzie bronić się przed spadkiem.