Sport.pl

Czesław Czernicki: Tutaj wszystko się zaczęło

- Przychodzę do Gorzowa bez żadnych obaw, będzie okazja odwdzięczyć się za życiowe nauki, które kiedyś tu pobrałem. Po latach odzyskali mistrzowski tytuł leszczynianie, ostatnio zielonogórzanie, teraz czas na gorzowian - zapowiada nowy szkoleniowiec Stali Gorzów.
Zatrudnienie przez Stal zielonogórzanina z krwi i kości było żużlową sensacją kończącego się właśnie tygodnia. Jak przyjęli to gorzowscy kibice? Zgodnie z oczekiwaniami bardzo różnie. Jedni mówią, że po zwolnieniu Stanisława Chomskiego z naszej drużyny została wyrzucona ostatnia cząstka Gorzowa. Inni się cieszą. Uważają, że żółto-niebiescy zdecydowanie potrzebowali świeżej krwi, a Czesław Czernicki - przeszedł do Stali z Unii Leszno, z którą w trzech ostatnich sezonach wywalczył mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski oraz piąte miejsce ekstralidze - może okazać się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

Ireneusz Klimczak: Zielonogórzanin w Gorzowie. W żużlu do takich sąsiedzkich transferów dochodzi naprawdę bardzo rzadko.

Czesław Czernicki: W profesjonalnym sporcie nie ma miejsca na takie myślenie i rozważania. Oczywiście gorzowsko-zielonogórskie derby cały czas pozostaną wyjątkowym wydarzeniem, będą budzić wielkie emocje i każda ze stron zrobi wiele, aby wygrać. Żużel sam w sobie jest już wystarczająco naelektryzowany, dodatkowa adrenalina jest niepotrzebna. Pracowałem już w wielu miejscach, teraz przyszedł czas na Gorzów. Będzie okazja aby ludziom stąd odpłacić się za przeszłość.

Jak mówił Pan, w różnych wcześniejszych rozmowach, od Gorzowa wszystko się zaczęło.

- Na gorzowskiej sportowej uczelni skończyłem studia, a w Stali w 1972 r. byłem na stażu. To tutaj otrzymałem wszystkie żużlowe podstawy. Bardzo wiele zawdzięczam nieżyjącym już niestety trenerowi dr Ryszardowi Nieścierukowi i Edkowi Jancarzowi. Przyznaję, że to nie jest moje pierwsze podejście do Gorzowa. Pierwsza rozmowa była w latach dziewięćdziesiątych, ale wtedy przyjąłem pracę poza żużlem w Zielonej Górze. Do tematu wróciliśmy ostatnio, gdy miałem ważny kontrakt w Lesznie. W końcu jestem w Stali. Do trzech razy sztuka.

Zamieszka Pan w Gorzowie, czy będzie dojeżdżał?

- Prowadzenie drużyny na odległość, w weekendy? Przecież to nie ma żadnego sensu. Oczywiście zostaję na miejscu, zwiążę się ze Stalą kontraktem na dwa lata. Jednym z moich zadań będzie wprowadzenie do pierwszej drużyny gorzowskich wychowanków.

Prezes Władysław Komarnicki od dwóch lat marzy o ligowych sukcesach, a dostaje wyłącznie szóste miejsca. Mówił, że musi coś zmienić, aby zespół zrobił postęp. Nie ma innej drogi jak jazda o medale.

- Widzę w tym wszystkim, co się ostatnio dzieje pewną optymistyczną prawidłowość. Leszno długo czekało na kolejne mistrzostwo Polski, Zielona Góra doczekała się złotego medalu po 18 latach. Gorzów też już swoje odczekał, nadchodzi czas, aby wrócił na mistrzowski tron. Mam też w tym swój interes. Na koncie zapisałem dwa ligowe zwycięstwa, do fajnego kompletu brakuje mi jeszcze jednego. Historia ma szansę pięknie zatoczyć koło. Wróciłem przecież w miejsca, które dla całej mojej kariery trenerskiej mają ogromne znaczenie.

Będzie w Stali drużyna na miarę walki o mistrzostwo?

- Na razie jest Tomasz Gollob, pojadą młodzieżowi wychowankowie, a inne nazwiska kibice na pewno poznają już niedługo. Będzie to zespół na miarę budżetu i sytuacji na rynku transferowym. Budujemy Stal zdecydowanie odmłodzoną, nową Stal, choćby w porównaniu z ostatnim sezonem. A potem tylko praca, praca i jeszcze raz praca. Na miarę sukcesu, który się sportowemu Gorzowowi należy.

*Czesław Czernicki - 58-letni zielonogórzanin, który od 1 grudnia zostanie trenerem Stali Gorzów, mistrz Polski z 1991 r. z Morawskim Zielona Góra i 2007 r. z Unią Leszno