Stal Gorzów zatrudnia Mourinho

Trener urodzony i zameldowany w Zielonej Górze poprowadzi w 2010 r. Stal Gorzów! Prezes Władysław Komarnicki podjął decyzję o zatrudnieniu Czesława "Mourinho" Czernickiego. Czy to dobry wybór? Na pewno kontrowersyjny.
Ze Stanisławem Chomskim rozstajemy się w zgodzie. - Bardzo wiele mu zawdzięczam, to on przecież ponownie wprowadził Stal do ekstraklasy - stwierdził prezes Stali Władysław Komarnicki. - Przez te wszystkie lata poznałem pana Stanisława i chciałbym, aby wszystkie osoby tak lojalne i transparentne. Występuje jednak coś takiego jak zmęczenie materiału. Poprzedniemu szkoleniowcowi zabrakło trochę szczęścia. Przy braku wyników świeża krew jest niezbędna i taką ma dać pan Czernicki.

15 września 1991 r. Stadion w Gorzowie pęka w szwach, bo Stal i Morawski rozgrywają kolejne żużlowe derby. W 6. wyścigu żużlowiec gości Jarosław Szymkowiak fauluje Piotra Śwista. Jest wykluczony do końca zawodów. Wcześniej jednak dostaje potężny cios od ojca gorzowskiego zawodnika, który niespodziewanie przeskoczył bandę i znalazł się na torze. Morawski wygrywa 47:43 i pieczętuje czwarty w historii tytuł mistrza Polski. W parkingu rządzi i dzieli Czesław Czernicki, dla wielu znakomity motywator, dla innych człowiek, który przesadza z ekspresją. Po pamiętnym meczu w Gorzowie zarzucano mu, że nastawił zawodników do walki na śmierć i życie. - Myślę, że to jest kwestia kilku miesięcy, a poznacie właściwego człowieka na właściwym miejscu - ripostuje prezes Komarnicki.

Po Zielonej Górze, cały czas jego rodzinnej miejscowości, była jeszcze żużlowa praca we Wrocławiu, Pile i wreszcie ostatnio w Lesznie, gdzie Czernicki świętował drugi swój tytuł mistrza kraju. Z Unią właśnie rozstał się jednak w nienajlepszych stosunkach, przede wszystkim z żużlowcami. - To najgorszy trener jakiego spotkałem w ciągu 30 lat, gdy jestem w tym sporcie - mówił Zenon Kasprzak, w przeszłości znakomity zawodnik, ojciec Krzysztofa, czołowego polskiego żużlowca. - To on skłócił zespół, nieudolnie pokazywał kto tu rządzi. Proszę go, niech wraca do swojej Zielonej Góry.

Co na to prezes Komarnicki? - U nas takie sytuacje nie mają racji bytu, nie dopuszczę do tego, bo to nie mój świat - stwierdził prezes Stali. - Kibice jeszcze mocno się zdziwią. Dziś już wiem, że ta historia jest bardzo mocno rozdmuchana przez media, wiele słów zostało wypowiedzianych w emocjach, a Kasprzakowie z Czernickim normalnie rozmawiają.

Na 58-letniego szkoleniowca mówią Mourinho. To porównanie do słynnego, ekscentrycznego portugalskiego trenera piłki nożnej, bardzo Czernickiemu pasuje. Uważa siebie za pasjonata, ale i w pewnym sensie dyktatora. W trakcie wyścigów, wygina się, jedzie razem z żużlowcami, a po zwycięstwie wybiega na tor z taką radością, jaką widzimy u futbolistów po strzeleniu ważnego gola. Uważa, że w żużlu szansę na sukcesy mają tylko wojownicy i taka właśnie była każda jego mistrzowska ekipa. - Czernicki na pewno robi dużo, aby być zauważonym - stwierdził trener polskiej reprezentacji Marek Cieślak, też jedna z barwniejszych postaci w naszym żużlu. Jeden i drugi, także zwolniony Chomski, są uważani za jednych z najlepszych krajowych szkoleniowców.

W swojej biografii Czernicki ma akcent gorzowski - w naszym mieście skończył studia, był na praktykach w Stali. Teraz człowiek z Zielonej Góry ma poprowadzić żółto-niebieskich do medalu. Zamieszka w Gorzowie, zajmie się również juniorami. Jak na ten wybór zareagują kibice? - Pokażemy wspólnie nie jesteśmy niewolnikami północy, a trener Czernicki niech będzie łącznikiem obu stron - zakończył Komarnicki. - Ocenimy jego fachowość, pasję, zaangażowanie. Na pewno na pozycji trenera nie doznajemy osłabienia. A, że jest z Zielonej Góry? I jeszcze z Wrocławia, Piły i ostatnio z Leszna. Ważne, że chce dalej wygrywać, jest głodny sukcesów. Tym ma zarazić nasz zespół.