Julia Dureika: W mocnej lidze i mocnym klubie

- Trafiłam do drużyny, która ma plan, aby zajść wysoko i co ważne, ma również moc do naprawdę cennych zwycięstw. W tym młodym towarzystwie czuję się świetnie. Wybrałam dobre miejsce, aby stać się jeszcze lepszą koszykarką - mówi jedna z nowych zawodniczek KSSSE AZS PWSZ w tym sezonie.
Wypatrzyliśmy ją na mistrzostwach Europy seniorek. Nie była pierwszoplanową zawodniczką reprezentacji Białorusi, ale gdy wchodziła z ławki rezerwowych to dawała swojej drużynie istotne impulsy. Dla takich impulsów szybko sprowadziliśmy ją do Gorzowa. Trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski już przyznał, że Julia Dureika daje jego zespołowi znacznie więcej pozytywów niż się spodziewał.

Kamil Siałkowski: Seria spotkań bez porażki jest najlepszą reklamą twojego nowego klubu.

- Po kilku wspólnych treningach już wiedziałam, że trafiłam do bardzo mocnej drużyny. Teraz, dzięki wiadomościom internetowym, można bardzo szybko wyszukać co się tylko chce. Także to, że Gorzów w poprzednich rozgrywkach przegrał tylko z Lotosem Gdynia. Awansował do Euroligi. Już na boisku poznałam też siłę tutejszej ligi. Nie ma łatwych przeciwników. Każdy walczy, chce ograć faworyta. Choć moja reprezentacja odnosi międzynarodowe sukcesy to takich rozgrywek zdecydowanie w moim kraju brakuje. Dlatego wyjechałam z Białorusi.

Za kilka dni czeka nas euroligowy debiut. Ciebie również. Co w tych rozgrywkach możemy osiągnąć?

- Na pewno to będzie bardzo trudny, ale i jednocześnie niezwykle interesujący czas. Rywalki z najwyższej półki, wiele klasowych koszykarek, z którymi zagramy w różnych ciekawych miejscach. Na pewno powalczymy. Tym bardziej, że mamy w zespole dziewczyny ograne w Eurolidze.

Długo zastanawiałaś się nad ofertą z Gorzowa?

- Chwilę tak. Zapytałam o waszą ekstraklasę i klub koleżanki, które już grały w Polsce. Nie usłyszałam złego słowa. Dowiedziałam się, że jest w Gorzowie młoda, waleczna ekipa, ciągle bardzo głodna sukcesów. To przeważyło i podpisałam umowę.

Koleżanki mówiły Ci też o tym jak gra Gorzów?

- Oczywiście, ale opowieści to jedno, a samo poznanie tego systemu gry to drugie. Gramy naprawdę bardzo szybko. Nie spotkałam się z tym wcześniej i wiem, że w tej ocenie nie jestem odosobniona. To jest sposób Gorzowa na całą ligę i także na międzynarodowe sukcesy. Super, że ktoś latami wypracował tutaj jeden, tak skuteczny system. Wyniki świadczą o tym, że w obecnym składzie też bardzo szybko biegamy i trudno nas pokonać. Przy okazji mogę wykorzystać mój największy atut, rzut z dystansu. Gdy trafiam z dogodnych pozycji i w ten sposób pomagam drużynie, kończę mecz w lepszym humorze.

Pochodzisz ze sportowej rodziny.

- Mnie i brata koszykówką zaraził tata, ale trudno, aby było inaczej, skoro sam jest trenerem. Mama uczy w szkole wychowania fizycznego, choć tak dokładnie to woli siatkówkę od koszykówki.

Tęsknisz za domem?

- Przy dzisiejszych możliwościach komunikacyjnych nie jest tak źle. Jesteśmy w stałym kontakcie. Są możliwe rozmowy przez internet. Może jest mi łatwiej się przestawić, bo przecież od dłuższego czasu mieszkam poza rodzinnym domem. Bywało, że do bliskich musiałam podróżować całe dwie doby. Teraz mam bliżej. Wsiadam w pociąg i po "zaledwie" 16 godzinach jestem u siebie. Oczywiście w moim obecnym sportowym miejscu na ziemi też niczego mi nie brakuje. W młodym gorzowskim zespole czuję się świetnie.

Jak słychać nie masz kłopotu z językiem.

- Staram się uczyć polskiego i mówić w waszym języku. Tym bardziej, że jest podobny do białoruskiego. Może jeszcze nie wypowiem płynnie kilku zdań, ale na pewno dużo rozumiem. Czasami proszę o powtórzenie czegoś bardziej skomplikowanego. Chciałabym też mocno podciągnąć się w angielskim, tym bardziej, że w zespole mamy takie międzynarodowe towarzystwo i jest okazja. Celów, które AZS PWSZ ma przed sobą nie trzeba mi długo tłumaczyć. Kto wygrywa kilka razy z rzędu musi grać wysoko. Sama czuję, że to może być kolejny historyczny sezon dla fanów z Gorzowa. Ich poznałam najszybciej. Takiego dopingu nie było nawet na mistrzostwach Europy. Są niesamowici, nie tylko u siebie, ale co mnie zaskoczyło, również na wyjazdach. Dodają nam takich skrzydeł, że po prostu głupio przegrać.

*Julia Dureika - 23-letnia reprezentantka Białorusi, czwarta na ostatnich mistrzostwach Europy seniorek, od tego sezonu koszykarka KSSSE AZS PWSZ Gorzów