Prezydent Jędrzejczak dla Gazety: Damy radę, weźmiemy kredyt na rozbudowę stadionu

Prezydent Gorzowa nie martwi się o brak pieniędzy na błyskawiczną rozbudowę stadionu żużlowego. - Kredyt tak, czy siak będziemy brali. Zagrożenia dla rozbudowy stadionu nie widzę żadnego - mówi prezydent Gorzowa.

Zobacz: Jak rozbudują stadion żużlowy w Gorzowie



Rozmowa z Tadeuszem Jędrzejczakiem*

Wizualizacje dokończonego stadionu im. Edwarda Jancarza wyglądają przepięknie. Wicemistrz świata i zawodnik Stali Tomasz Gollob wychwalał podobny obiekt, zbudowany specjalnie dla żużla w Toruniu. Uważa jednak, że po dodatkowych pracach, w Gorzowie będzie tak samo niesamowicie. Chcemy budować, bo dostaliśmy organizację drugiej co do ważności światowej, żużlowej imprezy. Czy jednak stać nas na to? Nie porywamy się z motyką na słońce? Nie zbudujemy molochu, który będzie świecił pustkami?

Ireneusz Klimczak: Organizacja mistrzostw świata to na pewno same korzyści?

Tadeusz Jędrzejczak: Zdecydowanie tak. Negocjowaliśmy nie miesiące, a lata. I wkrótce pojedzie u nas nie tylko drużynówka, ale i najbardziej prestiżowe Grand Prix. Jestem przekonany, że miasto, aby się promować, musi walczyć właśnie o takie imprezy. Naprawdę za małe pieniądze mamy ogromną promocję na całym świecie. I przewidujemy też wymierny sukces komercyjny dla Gorzowa oraz klubu, bo przecież na takich imprezach się zarabia.

Ile firma BSI zażyczyła sobie pieniędzy za prawa do drużynówki, skoro Toruń za Grand Prix zapłaci na początek 3,5 mln zł?

- Tego nie wolno mi zdradzić. Umowa Torunia jest zupełnie inna, dotyczy innego cyklu i to na pięć lat. Powiem tyle, że zapłacimy trzy raty i oba lata kosztują nas mniej niż jedno toruńskie Grand Prix. Mniej niż wydaliśmy w tym roku na przeciwdziałanie alkoholizmowi [w budżecie były zapisane 2 mln zł - przyp. red.].

Chce pan do lipca przyszłego roku rozbudować stadion. Ma to kosztować kolejne 17 mln zł. Skąd je wziąć, skoro wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że i bez żużla budżet miasta będzie niesamowicie obciążony?

- Nie przesadzajmy. Mamy w budżecie 20 proc. długu, a roczna spłata zobowiązań kredytowych to w tej chwili 8 proc., a możemy mieć odpowiednio 60 i 15 proc.

A więc bierzemy kredyt?

- Nie wiem, zobaczymy, choć kredyt tak, czy siak będziemy brali. Usiądziemy na początku listopada z panią skarbnik i zaczniemy rozdzielać środki finansowe na przyszły rok. Zagrożenia dla innych inwestycji nie widzę żadnego, ani niebezpieczeństwa, że stadion nie zostanie za chwilę dokończony. Toruń wydał na swój obiekt ponad 100 mln zł, my zrobimy to samo za trzy razy mniej środków.

A co z pozostałymi sportowcami? Gry zespołowe na gwałt potrzebują nowej hali, nawet zdecydowanie bardziej niż żużel dodatkowych trybun.

- Na to potrzeba zgody, a takiej nie widzę. Teraz radni wpisują halę w swoich planach i może nareszcie ruszymy do przodu. Jak najszybciej zrobimy projekt, który kosztuje kilka milionów złotych. Na to też znajdą się pieniądze, bo budżet miasta według mnie jest naprawdę w dobrej kondycji.

Może przynajmniej skończymy z drogimi biletami na żużel, bo nie ma nic gorszego jak rywalizacja dla pustych krzesełek, a nie kibiców, a do zapełnienia ma być już aż 15 tys. miejsc.

- Spokojnie, nie zawsze musi być komplet. Na taki liczymy kilka razy w sezonie. Na pewno stadion zostanie wyprzedany na mistrzostwa świata, derby, czy finały play-off, gdy w nich wreszcie pojedziemy. Widzowie obejrzą zawody w komforcie godnym największych światowych aren sportowych.

*Tadeusz Jędrzejczak - prezydent miasta, który w piątek w Bydgoszczy podpisał umowę na organizację w Gorzowie żużlowego Drużynowego Pucharu Świata w 2010 i 2011 r.