Sport.pl

Jerzy Synowiec: Szmery i transferowe bajery

Październik zawsze był w żużlowym sezonie miesiącem strategicznym. To wtedy zawsze siadało się do rozmów z największymi asami i ustalało koncepcję przyszłorocznego składu. Doskonale pamiętam rok 1999 i słoneczny piękny poranek na poznańskim lotnisku, podczas którego sentymentalny w stosunku do Stali Jason Crump parafował umowę z nami niemal na kolanie.
W tym roku nie znamy jeszcze najważniejszych rozstrzygnięć (finał ekstraligi, końcowa kolejność GP, dzikie karty). Ba, działacze mają stanowczy zakaz rozmów z zawodnikami reprezentującymi dotychczas inny klub, a tak naprawdę w kuluarach słychać pierwsze szmery i transferowe bajery. Artiom Łaguta wygadał się i wszem i wobec wypalił, że przechodzi do Torunia. Częstochowscy działacze za pomocą zaufanego sponsora kuszą Rune Holtę. Tarnowskie jaskółki mają na celowniku obu naszych liderów. Co ciekawe i Gollob i Holta zabrali już cały swój sprzęt ze stadionu im. Edwarda Jancarza. Bydgoszczanin nie ukrywa, że trenuje na swoim macierzystym torze, a Holta zaszył się w częstochowskim warsztacie i dzięki temu wygrał tradycyjną Zlatą Prilbę w Pardubicach.

Leszno podobno jest już po słowie z Kennethem Bjerre, a Toruń w miejsce Roberta Kościechy najprawdopodobniej ściągnie skruszonego Hansa Andersena. Z żużlowej stolicy Wielkopolski odchodzi Czesław Czernicki, co chyba oznacza, że klan Kasprzaków nadal będzie jeździł dla biało-niebieskich. Zielonogórzanie zagięli parol na Nicki Pedersena, a częstochowianie boją się, że finanse i prawdopodobna "dzika" dla Woffindena nie pozwoli utrzymać medalowego składu z tego sezonu. W Gdańsku wygarbują chyba Skórnickiego, który w złej atmosferze dochodzić będzie swoich pieniędzy i pewnie wróci zimą na poznański Golęcin. Trzymam bardzo mocno kciuki za poznańskie "Skorpiony", które straciły wspaniałego dowódcę, prezesa Tomasza Wójtowicza. Oby PSŻ przekłuł tą niepowetowaną stratę w sukces i nadal w rodzinnej atmosferze serwował barwny żużel na poziomie.

Kłótni i niesnasek na linii Ostrów - Grudziądz ciąg dalszy. Przyznam szczerze, że jestem już zniesmaczony postawą ostrowian, choć ciekawi mnie jak potoczą się losy Ząbika, Miśkowiaka (bardzo udany sezon), Harrisa i Gomólskiego. Grudziądz z piękną starówką, tramwajami i remontowanym kameralnym stadionem zasługuje na pierwszą ligę, w której, mam nadzieję coraz częściej karty rozdawał będzie Kamil Brzozowski. Pilski i krakowski żużel musi zrobić kolejny krok do przodu, by pokazać działaczom z Łodzi, że budując klub i skład z głową, awans do pierwszej ligi nie jest żadnym wielkim wyzwaniem. Tyle tylko, że klub musi być zorganizowany na wzór kolarskiego tandemu, a nie konduktu żałobnego spod znaku PZPN. Rynek żużlowy jest coraz węższy, topowi zawodnicy rzadko zmieniają kluby, bo żyją jak pączki w maśle, a ceny nadal idą w górę. To będzie ciężki październik, bo dni na uregulowanie zaległości finansowych wobec zawodników i otrzymanie licencji jest coraz mniej, a klubowe kolejki do banków po kredyty są coraz dłuższe

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali