Sport.pl

Lider, który nie jest liderem, ale ten beniaminek potrafi wygrywać

Na razie mamy szczęście, że na meczach koszykarek KSSSE AZS PWSZ nudą i jednostronnością wieje wyłącznie na wyjazdach. Mecz w Gorzowie z Toruniem był bardzo ciekawy, dziś o godz. 18 też zapraszamy na emocje. Pruszków po 26 latach wrócił do elity i zmontował bardzo interesujący skład.
Spotkanie ekstraklasy kobiet tradycyjnie odbędzie się w hali PWSZ przy ul. Chopina. Nasze koszykarki ostatnio pauzowały (w elicie występuje nieparzysta liczba zespołów), przez to straciły lidera - czwarty raz w tym sezonie wygrała w tym czasie drużyna CCC Polkowice. Nie oznacza to jednak wcale, że gorzowianki miały czas na chwilę oddechu. Wręcz przeciwnie, ostro trenowały, pracowały nad przygotowaniem motorycznym i zgraniem. - Szczególnie na początku sezonu, przed każdym kolejnym spotkaniem jest obawa, bo zupełnie nowa układanka dopiero składa się w fajną całość - opowiadał trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - W środę nie przewiduję żadnego spacerku. Najbliższy rywal dokonał ciekawych wzmocnień, namówił do gry u siebie dobre amerykańskie zawodniczki na obwód. Bardzo pechowo przegrał dwoma punktami z Lotosem Gdynia, ale później pewnie wygrał dwa inne mecze, rzucił także 79 pkt w Toruniu.

Liderem nasze najbliższe przeciwniczki są tylko z nazwy, możemy być jednak pewni, że Pruszków w tym sezonie nie będzie ostatni i z powodzeniem powalczy o swój cel, czyli awans do czołowej ósemki ekstraklasy oraz występy w play-off o mistrzostwo Polski. Do siedmiu koszykarek, które wywalczyły awans (wśród nich jest m.in. Magda Bibrzycka, młodsza siostra grającej w Rosji Agnieszki - aktualnie najlepszej polskiej zawodniczki), dołączyły doświadczona środkowa Joanna Górzyńska-Szymczak oraz przede wszystkim zaciąg z USA: najskuteczniejsza w Polsce w poprzednim sezonie, jeszcze w barwach Leszna - Ashley Shields, była rozgrywająca Torunia - Latoya Bond oraz biała silna skrzydłowa, debiutująca w naszym kraju - Tracy Gahan. Nowości w Liderze na razie decydują o obliczu tej drużyny. Shields w czterech dotychczasowych spotkaniach rzucała średnio aż 26 pkt! Przy niewiarygodnej skuteczności - 56 proc. Do tego Amerykanki w każdym pojedynku wspólnie dają 20 zbiórek, 8 asyst i tyle samo przechwytów. Trzeba będzie bardzo na nie uważać. Od pamiętnego spotkania w Jeleniej Górze minęło już kilka lat, ale ciągle mamy w głowach trio zza oceanu, które rozpędzone, sprawiało w Polsce sensację za sensacją. - Oczywiście, że chętnie zatrudniłbym na wszystkie pozycje wartościowe krajowe zawodniczki - opowiadał trener Lidera Jacek Rybczyński. - Jest ich jednak za mało, a te silne kosztują o wiele więcej niż koszykarki z USA. W tym momencie nie możemy mieć sentymentów. Liczymy na 10-11 zwycięstw i miejsce w czołowej ósemce. Z takiego dorobku bylibyśmy bardzo zadowoleni, a niestety pierwszoligowym składem w żaden sposób nie dalibyśmy rady.

Gorzowianki zagrają dziś w pełnym składzie. Uraz palca, który wyeliminował Justynę Żurowską z części spotkania z MUKS w Poznaniu, na szczęście okazał się niegroźny. KSSSE AZS PWSZ chce zapisać na koncie czwartą wygraną z rzędu w tym sezonie i zacząć myśleć już o najważniejszym sprawdzianie w październiku. - W najbliższą sobotę zagramy na wyjeździe z też niepokonanymi Polkowicami - powiedział trener Maciejewski. - Najpierw jednak skupmy się na Liderze, zagrajmy na poważnie, aby niepotrzebnie nie psuć sobie humorów.

Na koniec ważna informacja dla kibiców: podczas dzisiejszego meczu odbędzie się zbiórka pieniędzy na leczenie Michała - chorego na białaczkę młodego zawodnika sekcji lekkiej atletyki AZS PWSZ. W trakcie przerwy na trybunach pojawią się wolontariusze z puszkami. Dla Michała zostanie także przeznaczony cały dochód uzyskany ze sprzedaży biletów.