Koszykarki walczyły z Energ(i)ą i wygrały

Lotos Gdynia ma już na koncie jedną porażkę, a Wisła Kraków sensacyjnie nawet dwie! Tylko trzeci z medalistów, wicemistrz Polski z Gorzowa, na razie kroczy od zwycięstwa od zwycięstwa, choć z Toruniem we własnej hali wczoraj nie było łatwo.
Czwartkowa inauguracja sezonu w Łodzi i pewne zwycięstwo z ŁKS 79:53 nie wywołało w gorzowskiej ekipie jakiejś wielkiej euforii. Trenerzy szybko zabrali się za analizę popełnionych błędów, a zawodniczki miały się jak najlepiej zregenerować - w piątek dostały wolne - i nadal poprawiać swoje zgranie, poznawać najgroźniejszą broń KSSSE AZS PWSZ. Amerykanka Sidney Spencer w zawodowej lidze WNBA reprezentująca drużynę New York Liberty i Rosjanka Ludmiła Sapowa, ostatnio zawodniczka bardzo mocnej ekipy CSKA Moskwa, zgodnie przyznały, że nigdy wcześniej nie występowały w tak młodym zespole (najstarsza Australijka Samantha Richards ma 26 lat), ale i grającym tak szybką, skuteczną koszykówkę. Tak dobrze z obrony do ataku potrafi przejść nawet niewiele ekip w WNBA i rosyjskiej Superlidze - miło posłuchać komplementów z ust zawodniczek, na które bardzo liczymy. Wierzymy też, że dobre słowa będą miały swoje przełożenie na boisku do końca obecnego sezonu. - W sobotę zespół miał dwa treningi, jeden z nich koszykarski - opowiadał drugi szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ Robert Pieczyrak. - Oglądaliśmy także poczynania Torunia. Tak wyszło po pierwszej kolejce, że w naszej hali miał się zmierzyć aktualny lider z wiceliderem.

Na sam szczyt pierwsza wskoczyła właśnie Energa. Gorzowianie niczego nie zaniedbali, nagrali sobie spotkanie otwarcia tej drużyny z MUKS Poznań (85:39). Torunianki, tak jak my, nie miały zbyt wymagającego rywala, pokazały swoje nowości - Agatę Gajdę (ostatnio CCC Polkowice), Magdalenę Radwan i Aleksandrę Chomać - obie występowały w ROW Rybnik. Mają ciekawy, głównie polski skład, przyzwoite zmienniczki na każdej pozycji. Tuż przed startem rozgrywek doznały jednak bardzo poważnego osłabienia. Liderka drużyny Emilia Tłumak zerwała więzadła w kolanie i ten sezon ma stracony. W trybie awaryjnym została ściągnięta 24-letnia Amerykanka Alicia Gladden. - Z Energą czeka nas pierwszy poważny test, dzięki temu na pewno na otwarcie kibice zobaczą ciekawy mecz - dodał drugi trener KSSSE AZS PWSZ.

Straciła piłkę Agnieszka Kaczmarczyk, niecelne rzuty oddały Gajda, Izabela Piekarska (później dobry mecz w jej wykonaniu - 20 pkt, 10 zbiórek) oraz Patrycja Gulak-Lipka - tak wyglądała pierwsza minuta niedzielnego spotkania. Przede wszystkim, szczególnie po stronie gorzowskiej, było bardzo nerwowo. Nie jest łatwo, po dłuższej przerwie, nawet wicemistrzyniom Polski, zagrać przed naszą gorącą publicznością. Tym bardziej, że mieliśmy sporo debiutów, choć nawet z linii osobistych myliła się także kapitan akademiczek Justyna Żurowska. Pudłowaliśmy, a Energa w pierwszej kwarcie odjeżdżała. Szalała przede wszystkim Amerykanka Gladden - 13 pkt w 10 min. Gorzowianki za często pozwalały rywalkom ponawiać akcje. Aż w końcu w 9 min padło polecenie z naszej ławki rezerwowych: zaczynamy bronić strefą!

Dalej ze strony KSSSE AZS PWSZ nie oglądaliśmy, przede wszystkim w ataku, jakichś fajerwerków - musimy być cierpliwi, ten zespół zaskoczy, ale zebrany w ostatniej chwili potrzebuje nieco czasu na zgranie, Była jednak walka, walka i jeszcze raz walka, o każdą piłkę. To przynosiło nam coraz więcej przechwytów w obronie, a w ofensywie wreszcie punkty z łatwych pozycji lub faule rywalek i szanse na rzuty osobiste. W 18. min przegrywaliśmy jeszcze 18:30, a już trzy minuty później, po fantastycznej indywidualnej akcji Richards doprowadziła do remisu po 32. Dwie sekundy przed przerwą Australijka wypatrzyła jeszcze na dystansie Julię Dureikę. Białorusinka, strasznie przeżywająca swój słaby występ w Łodzi pokazała, że talent rzutowy nie jest jej obcy (36:34 dla naszej drużyny).

Po niespełna dwóch minutach trzeciej kwarty trener Dariusz Maciejewski już musiał poprosić o przerwę w grze, bo znów na prowadzenie wyszła Energa. Zaczęliśmy drugą połowę od wyniku 0:6, w stylu z nieszczęsnego początku meczu. Na szczęście tym razem nasza słabość trwała tylko chwilę. Potem 7 pkt rzuciła Amerykanka Spencer, pokazująca niesamowite zaangażowanie w walkę na boisku, ale i pozytywną energię na ławce rezerwowych, ale największe brawa zebrała Richards. Australijka była wszędzie, rzucała spod samego kosza, wyrywała piłkę przeciwniczkom (9 pkt w kwarcie). Po 30. min wygrywaliśmy już 57:49, a gdy tuż po wznowieniu gry 5 pkt dała Żurowska, a dwa Kaczmarczyk i zrezygnowany trener gości Elmedin Omanić wziął czas, zupełnie przestaliśmy drżeć o końcowy wynik, bo gorzowski zespół rozpędził się na dobre. Pewnie jeszcze takie słabsze momenty naszym koszykarkom przytrafią się, szczególnie na początku rozgrywek. Ważne jednak, że nie przeraziła ich nawet kilkunastopunktowa przewaga przeciwniczek. Trzy czwarte meczu były już nasze i drugie zwycięstwo oraz pozycja lidera ekstraklasy również.



POWIEDZIELI O MECZU:

Dariusz Maciejewski

trener KSSSE AZS PWSZ

Jeśli z taką energią wychodzimy z poważnej opresji to oznacza, że mamy naprawdę bardzo duży potencjał. Mam pretensje o pierwsze minuty. Ta ospałość pewnie wynikała ze zdenerwowania. Dlatego szybko zmieniliśmy obronę. Denerwowała mnie również zbyt mała ilość zbiórek. Deska była słabiutka, szczególnie dla takiego zespołu jak nasz.

Elmedin Omanić

trener Energi Toruń

Strefa gospodyń w obronie rozłożyła nas. Bardzo brakuje nam jeszcze jednego wartościowego, wysokiego gracza, dlatego uważam, że taka porażka to dla nas dobry wynik. Tym bardziej, że gorzowianki mają o wiele lepszy skład od nas. One walczą o mistrza, a my o play-off.

Samantha Richards

rozgrywająca KSSSE AZS PWSZ

W pewnym momencie poczułam, że moja drużyna potrzebuje ode mnie jakiegoś impulsu, większej agresji. Cieszę się, że tak to w końcu wypaliło i pomogłam swoimi punktami. Rywal zaczął ten mecz bardzo mocno, a my jakoś tak nijako. W końcu jednak zaskoczyłyśmy, ale i tak, aby dojść do wysokiego poziomu potrzebujemy jeszcze wiele pracy.

Justyna Żurowska

kapitan KSSSE AZS PWSZ

Zapomniałam przez te kilka miesięcy jak się gra przed taką fantastyczną publiką. To nas wszystkie ewidentnie mocno zestresowało. Z czasem przyszedł jednak spokój i wynik zaczął się poprawiać. Mamy drugie zwycięstwo i to jest najcenniejsze.

Agata Gajda

rozgrywająca Energi

Po pierwszej kwarcie wydawało się, że możemy tutaj coś ugrać. Gorzowianki poprawiły jednak skuteczność i dogoniły nas. Szkoda porażki, ale myślę, że taka walka z tak dobrym zespołem ujmy nam nie przynosi. Spróbujemy zrewanżować się w Toruniu.



KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - ENERGA TORUŃ 80:69

KWARTY: 11:22, 25:12, 21:15, 23:20.

KSSSE AZS PWSZ: Piekarska 20, Żurowska 12 (2x3), Kaczmarczyk 5, Sapowa 4, Dźwigalska 0 oraz Richards 14, Vidacić 10, Spencer 9 (1), Dureika 6 (1).

Energa: Gladden 24 (3x3), Krawiec 14 (1), Gajda 13 (1), Chomać 4, Gulak-Lipka 3 oraz Jasnowska 6 (2), Radwan 3 (1), Bajerska 2, Gala 0, Waligórska 0.



WYNIKI Z 2. KOLEJKI

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Energa Toruń 80:69, Lider Pruszków - ŁKS Łódź 83:56, CCC Polkowice - Lotos Gdynia 54:42, Odra Brzeg - Wisła Can Pack Kraków 67:61, Artego Bydgoszcz - Super Pol Tęcza Leszno 60:72, Utex ROW Rybnik - Inea AZS Poznań 85:74. Pauzował MUKS Poznań.



EKSTRAKLASA KOSZYKAREK

1. KSSSE AZS PWSZ Gorzów24159:122
2. CCC Polkowice24127:109
3. Odra Brzeg24142:134
4. Energa Toruń23154:119
5. Lider Pruszków23165:140
6. Super Pol Tęcza Leszno23145:135
7. Inea AZS Poznań23160:158
8. Lotos Gdynia23126:136
9. Utex ROW Rybnik1285:74
10. Wisła Can Pack Kraków22128:140
11. Artego Bydgoszcz22133:158
12. ŁKS Łódź22109:162
13. MUKS Poznań1139:85


Osiem czołowych zespołów zagra w play-off o mistrzostwo Polski, pięć pozostałych będzie bronić się przed spadkiem.