Na początek ligi spacerek po Łodzi

Bardzo dobre otwarcie KSSSE AZS PWSZ. W pierwszym meczu nowego sezonu gorzowskie koszykarki pewnie wykonały zadanie. Pokonały w Łodzi ŁKS 79:53. Najwięcej, 17 punktów zdobyła Justyna Żurowska.
Po przyjeździe pod stadion ŁKS (pod jego trybunami rozgrywają swoje mecze łódzkie koszykarki) natychmiast było widać ogromny kontrast między dwoma imprezami, odbywającymi się w tym samym miejscu. Wielkie biało-czerwone miasteczko kibiców z dziesiątkami gadżetów do kupienia, kilka ekip telewizyjnych, z trudem odnalezione miejsce na parkingu, tym razem nie pod samą halą, a kilkaset metrów dalej. Takie zainteresowanie inauguracją sezonu w koszykarskiej ekstraklasy kobiet i przyjazdem wicemistrza Polski z Gorzowa? Choć kapitan Justyna Żurowska zażartowała, że to oczywiście specjalnie dla KSSSE AZS PWSZ, który tak się rozwija, to tym razem basket zdecydowanie przegrywał z kobiecą siatkówką. Kibice tłumnie wędrowali, ale nie na pojedynek ligowy, a decydujące mecze mistrzostw Europy.

Gorzowianki przyjechały na halę prosto z noclegu w Gutowie Małym, mocno naładowane pozytywną energią i z wielkimi chęciami odniesienia na początek sezonu efektownego zwycięstwa. Koszykarki w znanym sportowym ośrodku odwiedziła Edyta Koryzna, która niedawno świętowała w naszych barwach zdobycie pierwszego w historii klubu srebrnego medalu. "Edzia" po sukcesie w Gorzowie zakończyła karierę i teraz pomaga w prowadzeniu pierwszoligowej drużyny z Pabianic. Przed tygodniem w sparingu pokonała ŁKS. Przepowiedziała, że grający w pełnym składzie KSSSE AZS PWSZ na inaugurację nie będzie miał żadnych problemów.

I nie miał. Od samego początku gorzowianki dominowały na parkiecie. Rywalki zdobyły pierwsze punkty dopiero w 6. min. Wcześniej gorzowianki rzuciły ich aż 13! Do łódzkiego kosza trafiały wtedy - co bardzo budujące - tylko Polki: kapitan Żurowska i Agnieszka Kaczmarczyk. Widać było wyraźnie, że naszym zagranicznym wzmocnieniom mocno przeszkadza inauguracyjny stres. Najszybciej z presji otrząsnęły się oczywiście Amerykanka Sidney Spencer i Rosjanka Ludmiła Sapowa (zdobyły po 13 pkt), na które w tym sezonie mocno liczymy.

Koszykarki z Łodzi przeszły na obronę strefową dopiero w 7. min. To mogło dziwić, bo trener Dariusz Maciejewski dysponuje w tym sezonie wyjątkowo wysokim składem. Mirosław Trześniewski - zupełnie odwrotnie - ma problem z wysokimi koszykarkami: jest center z USA, ale na razie tylko... na płytkach DVD od menedżera. Strefa jednak naszym wcale nie przeszkodziła, w całym meczu aż 13 razy trafiliśmy zza linii 6,25 m. Pewni zwycięstwa w Łodzi byliśmy już po pół godzinie gry. Prowadziliśmy wtedy różnicą 29 pkt.

- Nasz zespół pokazał, że drzemie w nim duży potencjał, ale na najwyższą formę z oczywistych powodów trzeba jeszcze poczekać - podsumowała Justyna Żurowska. - Musimy się zgrać, a zagraniczne koleżanki potrzebują trochę czasu, aby nauczyć się gry w polskiej lidze. Choć nigdy jeszcze w Łodzi tak pewnie nie wygraliśmy, nie ma wielkiej radości i szatańskich tańców. Jest za to poczucie dobrze wykonanej roboty. Cieszymy się, że nikomu nic się nie stało, bo nowy parkiet w łódzkiej hali był strasznie śliski i przez to bardzo niebezpieczny - powiedziała "Gazecie" kapitan KSSSE AZS PWSZ.



ŁKS ŁÓDŹ - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 53:79

KWARTY: 8:17, 16:17, 10:29, 19:16

ŁKS: Nowikowa 12 (4x3), Jankowska 7 (1), Hylewska 6 (2), Makowska 5 (1), Perlińska 2 oraz Grabowska 10, Schmidt 8 (2), Owczarek 3 (1), Grgin.

KSSSE AZS PWSZ: Żurowska 17 (3x3), Kaczmarczyk 12 (2), Dźwigalska 8 (2), Vidacić 2, Dureika 0 oraz Sapowa 13 (3), Spencer 13 (3), Piekarska 6, Richards 4, Chaliburda 4.



WYNIKI 1. KOLEJKI:

ŁKS Łódź - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 53:79, Lider Pruszków - Lotos Gdynia 82:84, Inea AZS Poznań - Artego Bydgoszcz 86:73, Super Pol Tęcza Leszno - Odra Brzeg 73:75, Wisła Can Pack Kraków - CCC Polkowice 67:73, Energa Toruń - MUKS Poznań 85:39. Pauzował Utex ROW Rybnik.