Sport.pl

Koszykówka: Miejsce stare i smutne, ale dobre na piękne otwarcie

KSSSE AZS PWSZ Gorzów zaczyna dziś rozgrywki ekstraklasy meczem z ŁKS w Łodzi. - Jedziemy tam nastawieni na udany początek sezonu, choć pamiętajmy, że w tej specyficznej hali zawsze mieliśmy pod górkę - powiedział nasz trener Dariusz Maciejewski.
To prosto na naszą ławkę rezerwowych przeciekał dach, to trzeba było walczyć w ciemnicy i przenikliwym zimnie. Za każdym razem jednak, gdy przyjeżdżaliśmy do Łodzi, przyglądaliśmy się jak obok stadionu ŁKS (boisko dla koszykarek mieści się pod jego trybunami) rośnie wspaniała, nowa hala. Liczyliśmy, że w końcu tam zagramy. Nareszcie w warunkach godnych ekstraklasy. Nic z tego. Gdy dziś gorzowianki dojadą do Łodzi, ruszą w stare, smutne miejsce. Nowa Atlas Arena oczywiście tętni życiem. W tej chwili walczą tam siatkarki w mistrzostwach Europy. W kasie koszykarskiego ŁKS nie przelewa się i klubu zwyczajnie nie stać na wynajęcie tego obiektu. Ze starą halą zrobili co mogli. Obiekt jest po remoncie, ma nową nawierzchnię. Zespołom z całej Polski ma grać się tam znacznie przyjemniej.

Sportowo ŁKS też przeszedł metamorfozę. Nie zagrają m.in. Olga Żytomirska (odeszła do Pabianic) oraz Dorota Sobczyk i Katarzyna Kenig (obie urlop macierzyński). Nie ma też przede wszystkim Edyty Koryzny, która jak kibice pewnie świetnie pamiętają, w połowie poprzedniego sezonu zamieniła ŁKS na KSSSE AZS PWSZ i pomogła nam wywalczyć srebrny medal. Po dekoracji ogłosiła, że kończy karierę. W tej chwili jest w sztabie trenerskim pierwszoligowej ekipy z Pabianic.

Jakie w Łodzi zobaczymy nowości? Chorwatka Anja Grgin podobno potrafi rzucić z daleka, a Ukrainka Elena Nowikowa przyzwoicie poprowadzić grę. Z polskich klubów dołączyły Czeszka Leona Jankowska (grała w spadkowiczu z Pabianic), Agnieszka Makowska (wcześniej Duda Leszno) oraz 20-latka z Widzewa Łódź Marta Hylewska. Nasz pierwszy, ligowy rywal w tym sezonie nieźle wygląda na obwodzie, ale powinien mieć spore problemy, przynajmniej na inaugurację, pod koszami. - Próbowaliśmy różnych rozwiązań, ale na razie żaden niestety nie wypalił - opowiadał trener Mirosław Trześniewski. - Dobra, nowa środkowa jest na po prostu niezbędna. Szukamy dalej.

Czy zmieniona drużyna ŁKS będzie lepsza od tej z poprzedniego sezonu (10. miejsce) jeszcze nie wiemy. Zdecydowanie jest to rywal do ogrania (przeciętne wyniki w sparingach). Pierwszy raz od powrotu do elity odczarowaliśmy łódzką halę w grudniu ubiegłego roku (zwycięstwo 68:63) i teraz czekamy na serię sukcesów. Gorzowianki wyjechały na pierwszy mecz już w środę, nocowały w Gutowie Małym. Na ostatnich treningach (nawet w niedzielę dwie tury zajęć) nie było fajerwerków. Zespół zebrał się w ostatniej chwili i przede wszystkim ostro szlifował taktykę. - Na pewno zgranie nie będzie jeszcze naszym mocnym atutem. Doszło jednak do nas kilka naprawdę dobrych dziewczyn, które mają wielką ochotę na wygrywanie. Początek, inauguracyjna adrenalina, ŁKS zawsze groźny u siebie, łatwo nie będzie. Mimo to trzeba pokazać kto tu jest wicemistrzem Polski - zakończyła kapitan KSSSE AZS PWSZ Justyna Żurowska.