Sport.pl

Jacek Dreczka: Naprzód wychowankowie

Jacek Dreczka
27.09.2009 , aktualizacja: 27.09.2009 13:08
A A A
Jacek Dreczka

Jacek Dreczka (Fot. Daniel Adamski / AG)

Z kolejnym zakończonym sezonem próbuję dostrzec młodych żużlowców, mogących zostać następcami Golloba. Przed tygodniem miałem okazję prowadzić w Poznaniu zawody, których uczestnikami byli żużlowcy w tym roku zdający licencję. Miał to być tradycyjny 20-biegowy turniej indywidualny. Zanotowaliśmy 21 upadków. Zawody przerwano po siedemnastu wyścigach z racji bezpieczeństwa. Poziom wyszkolenia najmłodszych jest, jak widać zatrważający...
Zwracam uwagę na zawody "Nadzieje Polskiego Żużla", ponieważ turniej o takiej specyfice odbył się pierwszy raz w historii. Fakt, że częściej przerywano biegi niż je kończono, świadczy o potrzebie rozgrywania tego typu imprez. Kibice wdzięczni byli, że młodzi zawodnicy tworzą widowisko, a żużlowcy, że mogą sobie pojeździć i mają dla kogo. Najmłodsi muszą mieć możliwość jak najczęstszego kontaktu z motocyklem, torem i rywalem.

W stawce uczestników był gorzowianin Paweł Parys, który przyzwoicie zaprezentował się na Golęcinie. Niektórzy obserwatorzy powiadają, że i tak zawodnika z niego nie będzie. Wstrzymałbym się z oceną i pozwolił mu w spokoju kręcić kolejne okrążenia. Obserwując najmłodszych licencjonowanych żużlowców, można odróżnić tych, którzy na minitorach uczą się wyłącznie podstaw, od chłopaków jeżdżących tam kilka lat. Uważam, że miniżużel powinno się praktykować nie dłużej niż rok w przypadku jednego adepta. Dłuższa jazda zdecydowanie uwstecznia i uczy niepotrzebnych nawyków.

Szkolenie gorzowskich wychowanków powoli zaczęło się odradzać. Ważne jest zachowanie ciągłości, aby w każdym roku co najmniej kilku chłopaków zdawało licencje. Chodzi o wypracowanie systemu szkolenia, składającego się z kolejnych etapów wtajemniczania. Skutecznym posunięciem okazało się powierzenie pracy z młodzieżą Piotrkowi Paluchowi i Jarkowi Łukaszewskiemu, którzy nie wypadli z żużlowego obiegu. Kolejny raz podkreślić należy jazdę w Stali Tomasza Golloba, który służy radą i pomocą.

Z młodzieżowej grupy stalowców, najlepiej prezentują się 19-letni Paweł Zmarzlik i dwa lata młodszy Łukasz Cyran. Przyszłoroczny sezon będzie decydujący dla Adriana Szewczykowskiego, którego rozwój znacznie zwolnił. "Adik" zdaje sobie sprawę, że zbliżającą się zimę musi przepracować bardzo sumiennie. Trudno określić, jaka przyszłość czeka Mateusza Mikorskiego (wypożyczony w mijającym sezonie do Kolejarza Opole) i Pawła Parysa, który 9 czerwca bieżącego roku zdał egzamin licencyjny. Wymienieni żużlowcy wywalczyli w Toruniu młodzieżowe drużynowe wicemistrzostwo Polski co świadczy o tym, że potrafią.

W niedalekiej przyszłości dołączą kolejni wychowankowie. Duże brawa podczas jazd pokazowych na torze zbierają Bartek Zmarzlik i Adrian Cyfer. Trenerzy Paluch i Łukaszewski równolegle prowadzą zajęcia z liczną grupą piętnasto i szesnastolatków, wśród których są chłopcy z niemałym potencjałem. Jasne, że nie każdy z nich założy w przyszłości żółto-niebieski plastron, ale warto prowadzić zajęcia i stopniową selekcję. Szkolenie rodzimych żużlowców jest drogie, ale opłacalne. Jeżeli komuś wydaje się, że w mniemaniu zarządu Stali obecna sytuacja jest optymalna, to się myli. Oczywiście skuteczność Thomasa Jonassona w lidze była wysoka, jednak wolelibyśmy by tak jeździli gorzowianie. Wszystkie działania i masa pieniędzy przeznaczana na szkolenie, dążą do wychowania następców Śwista czy Cegielskiego.

Zapraszam Państwa na ostatni tego roku koncert żużlowych silników. To między innymi ci, o których wyżej pisałem wystąpią 7 października w indywidualnych mistrzostwach okręgu. Podsumowując tegoroczne występy młodych gorzowian, śmiało mówimy o kroku naprzód.

Jacek Dreczka - rzecznik Stali Gorzów

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX