Awans AZS AWF, albo wstyd

- Liczy się dla nas wyłącznie powrót na boiska ekstraklasy - zapowiada kapitan zespołu piłkarzy ręcznych AZS AWF Gorzów Tomasz Jagła. - Patrząc na rywali, na których trafiamy, innego rozwiązania sobie nie wyobrażam. Porażka będzie oznaczała koniec kariery dla kilku starszych zawodników i kłopoty z utrzymaniem dobrego zespołu w naszym mieście.
- Wartość sportowa zespołu, mimo ubytków po spadku z elity, jest na podobnym, dobrym poziomie jak w końcówce sezonu jeszcze w ekstraklasie - powiedział trener akademików Michał Kaniowski i trzeba przyznać, że jest to dość odważne stwierdzenie. Odszedł przecież zdecydowanie najlepszy zawodnik AZS AWF w poprzednich rozgrywkach, bramkarz Krzysztof Szczęsny. W polu w gorzowskich barwach nie zobaczymy już Białorusina Władimira Huziejewa, Jarosława Galusa, Andrzeja Wasilka, Wojciecha Klimczaka oraz Roberta Jankowskiego - ta piątka w ekstraklasie zdobyła dla gorzowskiej drużyny 310 z 743 goli, a więc ponad 40 proc. wszystkich zdobyczy naszej ekipy. - Pierwszą siódemkę mamy jednak nadal mocną, doświadczoną i jeśli nie będzie urazów to luki na pewno zostaną zapełnione - twierdzi nasz szkoleniowiec.

Mimo osłabień zdecydowanym sprzymierzeńcem AZS AWF w drodze o natychmiastowy powrót do ekstraklasy powinni być... przeciwnicy. Dlaczego? Bo z naszej grupy właściwie nikt, oprócz Gorzowa, nie pali się do awansu. - Musimy sobie cały czas mówić wprost, że patrząc na skład pierwszej ligi, nie wypada nam tego przegrać - stwierdził dosadnie kapitan Tomasz Jagła, który bardzo przeżył spadek, rozważał zakończenie kariery, ale ostatecznie nadal będzie grał. - Presja, nie presja, nie wolno o tym myśleć. Inaczej trzeba będzie ostatecznie powiesić buty na kołku i dać szansę innym.

Swój plan na ten sezon ma prezes Lubuskiego Związku Piłki Ręcznej Jan Kochanowski: - Chciałbym, żeby nasze drużyny znalazły się na czołowych miejscach i obie wywalczyły awans, bo regulamin przecież na to pozwala. W sobotę, podczas derbowej walki, moje serce będzie bliższe Gorzowowi, a w dłuższej perspektywie mocno kibicuję budowie nowej, pięknej hali. W tej sprawie Zielona Góra znacznie nas wyprzedza.

Gorzowianie przygotowywali się od 20 lipca, byli na obozie nad morzem, wygrali akademickie mistrzostwa Polski w Krakowie, ale gdyby tam dali się komuś zdystansować to byłby wstyd. Tak jak dalsze miejsce w tabeli w nadchodzącym sezonie. - Chcemy awansu, ale rywale na pewno przed AZS AWF nie położą się - asekuruje się trener Kaniowski. - Przed dwoma laty to my jechaliśmy do spadkowicza Śląska Wrocław, wygraliśmy, a potem wywalczyliśmy na sezon ekstraklasę dla Gorzowa. Liczę, że sami lepiej odnajdziemy się w roli faworyta.

Otwierające sezon derbowe starcie spadkowicza AZS AWF Gorzów z beniaminkiem AZS Zielona Góra rozpocznie się w hali ZSO nr 15 przy ul. Szarych Szeregów w sobotę o godz. 19. Dlaczego tak późna pora? Aby kibice mogli spokojnie zdążyć z atrakcyjnego spotkania pierwszej ligi piłkarskiej. Bilety na piłkę ręczną kosztują 10 i 5 zł. - Fani mogą być pewni, że u nas walka będzie się toczyć wyłącznie na boisku, bo obie lubuskie ekipy darzą się dużym szacunkiem - zakończył trener Kaniowski. - Oczywiście chcemy uczestniczyć w dobrym otwarciu sezonu. Maksymalna koncentracja jest jednak niezbędna, bo w takich meczach, szczególnie na początek rozgrywek, wszystko może się zdarzyć.