Sport.pl

Disney w grobie się przewraca

Dziś o szowinistycznych tekstach - były takie na pierwszym derbowym meczu w Gorzowie czy nie? I czy da się takie teksty usłyszeć ze szwedzkiej Malilli? Ponoć tak - pisze rzecznik Stali Jacek Dreczka.
Na dzień dobry odpowiadam, że w gorzowskim klubie wszystko okej, nastroje są absolutnie spokojne i trwa mobilizacja przed meczem u "Falubazów". Nikt nie dopuszcza myśli, że w najbliższą niedzielę drużyna w tym składzie pojedzie ostatni raz. Żużlowcy Caelum Stali otrzymali kompleksowo opracowaną charakterystykę nawierzchni toru, potrenują ze sparingpartnerami i pojadą na derby. Nie mamy nic do stracenia.

Mizernie sprzedają się bilety przeznaczone dla gorzowskich kibiców [w pierwszym dniu poszło ich 150 - red.]. Po rozmowach ze znajomymi zrozumiałem, że 50 złotych za "kiszenie się" w zielonogórskich klatkach to za dużo. I nawet wysłuchanie profesjonalnego spikera nie pomaga. Opcja z transmisją telewizyjną i piwkiem w ręku jest ciekawsza.

Pan były rzecznik ZKŻ-u i kolega z gazety napisał ostatnio, że był w Malilli. Fajnie, zazdroszczę. Nigdy nie byłem i nie widziałem Szwecji, dlatego się nie wypowiadam. Kraina musi być w porządku, skoro kolega był po drugiej stronie Bałtyku i usłyszał stamtąd nawet "szowinistyczne teksty" prowadzącego spikerkę podczas derbów w Gorzowie. W końcu głos po wodzie niesie.

Spiker najpierw powitał kibiców przyjezdnych i prosił, by ich doping był na poziomie kibiców ze stolicy województwa. Jeden z zielonogórskich fanów wdrapał się na ogrodzenie sektora i ku uciesze swoich ziomków, kijem od flagi uderzał w głośniki. Spiker powiedział: "proszę zobaczyć jak niewiele zielonogórzanom do szczęścia potrzeba". Szowinizm? Kolejną radość w obozie gości wywołały zaczepki obsługi toru. Serpentyny fruwające przemiennie z hukowymi petardami, których celem byli gorzowscy gracarze. W trakcie trwania zawodów na torze pojawiły się wyrwane i połamane krzesła. Spiker powiedział wtedy: "drodzy przyjaciele z Zielonej Góry, tutaj jest cywilizacja, nowoczesny stadion. Nie niszczcie gorzowskiego stadionu. Proszę o godne zachowanie". Szowinizm. Arbiter spotkania, drugi szowinista, powiedział, że nie puści biegu, dopóki kibice się nie uspokoją. Panu post-rzecznikowi polecam, by zajrzał do słownika zanim wyda w niedzielę głos. Albo lepiej od razu, bo oto apel prokurenta ZKŻ SSA na łamach ogólnopolskiego portalu traktującego o żużlu: "Lepiej dopingować Walaskowi czy Protasiewiczowi, niż wyzywać kogoś z drużyny gorzowskiej. Nawet jeżeli tak było w Gorzowie, to nie znaczy, że trzeba podejmować pewien rodzaj retoryki, a okazać się po prostu lepszym i kulturalniejszym". To jest nieszowinistyczne podejście made in Falubaz. Disney w grobie się przewraca.

Z podobną do naszych zawodników motywacją, pracownicy Stali Gorzów przygotowują finał drużynowych mistrzostw świata juniorów. Impreza zapowiada się jeszcze lepiej niż memoriał Edwarda Jancarza. Głównym sponsorem zawodów jest spółka Enea, dzięki czemu bilety wstępu są śmiesznie tanie [20 zł na trybunę wysoką, 10 zł na niską - bez podziału na ulgowe i normalne - red.]. Trwająca już przedsprzedaż wejściówek w Askanie idzie bardzo dobrze, z czego pozostaje się cieszyć. Nie chcemy powielać błędu, jaki popełnili przed rokiem nasi sąsiedzi, przy okazji organizacji GP Challenge. Pokażemy, że argumenty Gorzowa nie kończą się na nowoczesnym stadionie, a poprzez atrakcje naszego miasta i pełne trybuny, z powodzeniem zorganizujemy imprezy światowego formatu.

* Jacek Dreczka - rzecznik Stali Gorzów