Maciejewski: Sport to dobra marka dla miasta

Profesjonalnie zorganizowana drużyna ekstraklasy, sportowcy utożsamiający się z miastem i tysiące wiernych kibiców to współczesny produkt na najwyższym poziomie. Tak, sport to dobra marka Gorzowa - mówi Dariusz Maciejewski, trener naszych koszykarek
Maciejewski urodził się w Gorzowie, wrócił do domu, gdy tylko pojawiła się okazja do odbudowy żeńskiej koszykówki w jego rodzinnym mieście. Maciejewski nie jest tylko trenerem. Od rana do wieczora uczestniczy w budowie klubu, poprawianiu wizerunku zespołu. I od wielu lat na każdym kroku namawia do takiego myślenia o współczesnym sporcie. Nie w kontekście jednego czy dwóch sezonów, a wielu lat. Emocji, jakie może dać sport. W ramach akcji "Gazety" promującej sport na markę Gorzowa, zapytaliśmy szkoleniowca, jakie są jego pomysły na nasze sportowe miasto.

Rozmowa z Dariuszem Maciejewskim

Ireneusz Klimczak: Czego przede wszystkim brakuje Gorzowowi, abyśmy bez wahania mogli powiedzieć: sport to nasza najlepsza wizytówka?

Dariusz Maciejewski: Ostatnie pięć moich lat to bardzo wiele podróży po całym świecie. Od Chin i Tajlandii po Łotwę, Serbię czy Rumunię. Również w dwóch poprzednich sezonach koszykarskich odwiedziliśmy kilka miejsc, występując w rozgrywkach europejskich. Jakie wnioski? Jestem zaskoczony, że w każdym liczącym się mieście jest superośrodek sportowy. Kto postawił na sport, chce się liczyć w swoim kraju, Europie, czy na świecie, jak najszybciej tworzy swoje okno, czyli bazę z prawdziwego zdarzenia. Najlepszy przykład to lipcowa Uniwersjada w Serbii. Nie graliśmy tylko w Belgradzie, ale odwiedzaliśmy również okoliczne obiekty. I za każdym razem szok. Nawet w najmniejszych zakątkach porządna hala. Na długo zapamiętam również mistrzostwa Europy seniorek na Łotwie. Kompleks, który powstał w Rydze, dla większości miast pozostanie pewnie tylko niespełnionym marzeniem. To nie jest boisko, hala i trybuny. To po prostu miasteczko sportu. To nie tylko Gorzów nie ma innego wyjścia, ale każde tego typu miasto w Polsce. I nie chodzi o zawodniczki, drużyny, ale o sport szeroko rozumiany.

Malkontenci twierdzą, że nie ma sensu wydawać grubych milionów wyłącznie dla jednej czy drugiej drużyny.

- Oczywiście, że obiekty i baza powstają dla wyczynu, ale również wokół nich tworzy się od razu piękne miejsce dla rekreacji. Dostępne dla wszystkich boiska do koszykówki, siatkówki, czy piłki nożnej. Również skate parki, miejsca dla tych, którzy lubią jeździć na rolkach czy rowerach, także do biegania. Wokół hal czy innych obiektów muszą być duże przestrzenie, choćby na parkingi. We wszystkich miejscach, które udało mi się odwiedzić, są one natychmiast świetnie wykorzystywane. Coś podobnego przerabialiśmy już na początku drogi w naszym klubie. Nie wszystkim podobało się, że zaczynamy właśnie od bazy. Od porządnych szatni, nowoczesnego miejsca do odnowy biologicznej czy gabinetu fizjoterapeutycznego. Teraz jest to bardzo doceniane, korzystają z tego nasze drużyny, ale również bardzo wspierająca nas uczelnia. Identycznie powinny zostać natychmiast zagospodarowane miejsca wokół hali czy stadionu. Czy takie obiekty z prawdziwego zdarzenia w Gorzowie powstaną? Tu nie może być żadnych znaków zapytania i wątpliwości. One po prostu muszą być. To jest wymóg obecnych czasów.

No właśnie, potrafimy wychować gwiazdy światowego formatu, których niestety nie mamy gdzie pokazać.

- Mamy w Gorzowie sportowe tradycje, wyniki, ligowe drużyny, olimpijczyków. Niestety, dalej za bardzo niczym nie możemy się pochwalić. Oczywiście nadal myślę o sporcie. Gdyby powstawała taka Mironicka, kompleks z prawdziwego zdarzenia, koniecznie z bazą hotelową, to zrobilibyśmy milowy krok do przodu.

Pomysł na sport wyczynowy jest, ale co z resztą gorzowian? Czy ich widzimy tylko w roli widzów i kibiców?

- Będziemy mogli w pełni mówić o sportowej marce Gorzowa, jeśli przede wszystkim pomyślimy o tych najmłodszych. Czy oni bezpiecznie i fajnie mogą gdzieś spędzić czas? Mironicka, superzagospodarowane brzegi Warty, gdzie właśnie powstaje nowoczesny kompleks dla sportów wodnych, na pewno to by umożliwiały. Nie kręcąc się na rolkach po połamanych chodnikach, gdzie grozi ci przede wszystkim skręcenie karku, lub na niebezpiecznych ulicach. Może to jest tylko piękny sen i marzenie, ale chciałbym doczekać czasów, gdy daję nastolatkowi na bilet i wiem, że w bezpiecznym, pełnym atrakcji miejscu on się wyszumi, wybiega. Dorosły w tym czasie ma szansę w miłym, w przyszłości zalesionym miejscu poczytać, wypić kawę, a może z dzieckiem zagrać w siatkówkę. A co jakiś czas wybiorą się całą rodziną na halę czy stadion na wielki mecz, koncert. Takie miejsce musi być też superzarządzane, konieczne jest w nim życie od rana do wieczora. Pełne rozrywki, gwiazd sportu i muzyki. W Belgradzie plakaty z zapowiedziami imprez porażały. Co chwilę ktoś znany, dla każdego coś miłego. Wyjeżdżając stamtąd, było mi trochę wstyd, bo może życiowo kraj, który przeżył nie tak dawno wojnę domową, wyprzedzamy o 15 lat, ale jeśli chodzi o bazę i zaplecze, to ciągle jesteśmy 15 lat za nimi.

A co, gdy nasi sportowcy będą przegrywać? Wtedy natychmiast trzeba przestać mówić o takiej marce Gorzowa? To przecież nie ma sensu. Czy Gorzów będzie kojarzony ze sportem, zdrowiem, ekologią tylko dzięki dobrym wynikom w hali czy na stadionie?

- Krótkowzroczność i takie myślenie na chwilę tylko nam zaszkodzi. Sport absolutnie nie sprowadza się do tego, że ty dasz pieniądze, a on zdobędzie medal. Jak nie stanie na podium, to jest tragedia i trzeba zwinąć zabawki, zająć się czymś zupełnie innym. Profesjonalnie zorganizowana drużyna ekstraklasy, posiadająca wiele tysięcy wiernych kibiców, żywo interesujących się losami swoich idoli, a ci utożsamiający się z zespołem i miastem to jest współczesny produkt na najwyższym poziomie. Natychmiast kojarzony z danym miejscem, pokazujący, że właśnie tam można żyć zdrowo, aktywnie, być zwycięzcą. Pięknie kiedyś, podczas jednej z naszych rozmów w "Gazecie" ustaliliśmy, że nie są zwycięzcami tylko ci złoci, srebrni, czy brązowi. Zwycięzcami są ci, którzy zaciekle walczą do końca. Taka dewiza na pewno wszystkim przyda się również we współczesnym, niełatwym przecież świecie. Dlatego sport jest idealną marką dla Gorzowa, bo on już tu jest, ma niesamowite tradycje. Niczego nie trzeba na siłę wymyślać. Potrzebny jest tylko przemyślany pomysł na taki wizerunek na kilkanaście najbliższych lat i konsekwentna realizacja. Od bazy, poprzez szkoły, do zdrowego, prowadzonego na jasnych zasadach, wspierania wyczynowców. Chciałbym jako trener wejść do hali na minimum 6 tys. miejsc i przy pełnych trybunach poprowadzić zespół koszykarek w walce o mistrzostwo kraju. Potem zaprosić znajomych do fajnego, przytulnego miejsca tuż przy obiekcie, podzielić się wrażeniami i na koniec usłyszeć, że na pewno niedługo odwiedzą mnie znowu, bo Gorzów ma piękne miejsca do odpoczynku i relaksu, a przy tym kusi niesamowitymi wydarzeniami sportowymi i kulturalnymi. Czy doczekam takich czasów? Będę odważny i powiem, że tak. Wielu ludziom z dumą opowiadałem już o naszym sportowym mieście. Teraz czekam na dzień, w którym bez wstydu i wahania powiem: "przyjedźcie do nas! W Gorzowie przeżyjecie coś tak przyjemnego, że zapamiętacie to do końca życia i będziecie chcieli tu wracać!".