Dreczka: Rozrabiakom zakaz wstępu

Nie pozwólmy, żeby kibice ?pierwotni" psuli opinię o prawdziwych fanach czarnego sportu, których w naszym regionie jest bardzo wielu. Nieważne skąd są - z Gorzowa czy Zielonej Góry - won ze stadionu, jeśli nie potrafią zachować się między ludźmi - pisze rzecznik Stali.
Moje szczere gratulacje dla zielonogórzan za zwycięstwo w Gorzowie. Zespół Piotra Żyto znajduje się w wysokiej dyspozycji i w obecnej sytuacji byłoby niespodzianką, gdyby "Motomyszy" nie ustrzeliły któregoś z medali.

Sportowo wygrała "zielonka". Za postawę gorzowskich żużlowców wypada przeprosić naszych kibiców, którzy wykupili wszystkie bilety i przyszli na stadion. Poza jeżdżącym za dwóch Gollobem, pozostali sprawiali wrażenie jakby byli w Gorzowie po raz pierwszy. Pomimo gorszego momentu startowego to goście pierwsi wyłamywali motocykle i gnali do przodu. Co będzie dalej?

Aktualny system play-off jest niesprawiedliwy. I nie patrzę na to przez pryzmat Stali Gorzów czy Unii Leszno. Głupotą absolutną jest kończenie sezonu jeszcze w okresie wakacyjnym przez którykolwiek zespół. Średnia frekwencja na meczach Unii sięga ponad 12 tysięcy ludzi. W Gorzowie jazdę stalowców ogląda średnio ponad 9 tysięcy. Jeśli 30 sierpnia nie będzie niespodzianek, ponad 21 tysięcy ludzi nie obejrzy już w tym roku ligowego żużla. To samo zresztą już jest w Poznaniu i Rybniku. Czy o taką popularyzację nam chodzi? Kolejny feler systemu to realna możliwość zakończenia rozgrywek na przykład Unibaksu. Fazę zasadniczą Anioły wygrały w cuglach, a przez kontuzję Jagusia mogą nawet medalu nie zdobyć. Uczciwym rozwiązaniem byłoby, gdyby tabelę podzielić obecnym systemem (6-2) i pojechać każdy z każdym przy zaliczeniu zdobytych wcześniej punktów. Wszyscy jeździliby do października, kibice odwiedzali stadiony, kluby zarabiały na biletach, a na medale pracowałoby się cały sezon.

Oczywiście, ktoś zaraz powie, że przegrali i płaczą. Nie! Po pierwsze są jeszcze rewanże, a po drugie (podkreślam z całą mocą) nieważne, która drużyna odpadnie jeszcze w sierpniu. Kibice wszystkich klubów chcą oglądać ligę, tak było, jest i będzie.

Jeszcze o derbach, bo głośno zrobiło się wokół połamanych krzesełek i latających flaszek. Jeśli ktoś twierdzi, że to temat zastępczy ponieważ Stal przegrała z Falubazem to żal mi go. Kilkukrotnie przedstawiałem stanowisko zarządu Stali, odpowiadając na pytania dziennikarzy. Do nikogo w tej sprawie nie wysłałem nawet SMS-a. Przy okazji dziękuję przedstawicielom ZKŻ SSA za deklarację pomocy przy ustalaniu personaliów wandali z premedytacją wyrywających siedziska. Zdecydowana krytyka należy się tym z Zielonej Góry, którzy niszczyli stadion i tym z Gorzowa, którzy rzucali butelkami. Nieważne skąd są, won ze stadionu jeśli nie potrafią zachować się między ludźmi. Odkąd tylko goście weszli na trybuny, przyglądałem się im zachowaniu. Jeszcze przed prezentacją zaczęły przeszkadzać im głośniki, więc w euforii całego sektora jeden śmiałek zaczął je przestawiać. Podczas czerwcowego spotkania derbowego w taki właśnie sposób któryś z nich uszkodził nagłośnienie. Później: skakanie i wyrywanie siedzisk, które przypominało bardziej zachowanie ludzi pierwotnych kierujących się emocjami, a nie rozumem.

I po co to wszystko? W Gorzowie są warunki dla kibiców przychodzących rodzinami, którzy w bezpiecznych warunkach chcą pooglądać żużel i podłubać słonecznik. Jest też coraz prężniej działający Klub Kibica, którego członkowie zachęcają do wspólnego dopingu. Wiem doskonale, że wśród gorzowian są i tacy, którzy niszczą, wyzywają i rzucają na tor co się da. Znam też wielu normalnych kibiców Falubazu i nie chcę wszystkich wrzucać do jednego worka. Dlatego nie pozwólmy, żeby ci pierwotni psuli opinię o prawdziwych fanach czarnego sportu, których w naszym regionie jest bardzo wielu.

* Jacek Dreczka - rzecznik Stali Gorzów