Dreczka: Otwieram lodówkę, a tam...

Nie będę wmawiał, że wszystkim parowa formuła 12. Memoriału musiała się podobać. Wystarczy, że zauważył to Nicki Pedersen, jakby nie było aktualny mistrz świata. Crumpa z kolei po zawodach naszła refleksja, że nawet zapomniał jak fajną odskocznią od ligi i GP jest jazda z tym samym partnerem w całych zawodach.
Żużlowcy, w odróżnieniu do kilku poprzednich edycji memoriału, nie byli odizolowani od kibiców i dostępni tylko dla elit. Poza rozdającymi autografy uczestnikami, do Gorzowa przyjechali wszyscy zawodnicy Caelum Stali, żeby dopingować kolegów i zobaczyć jaki klimat panuje na trybunach podczas jazdy. Oglądaliśmy mijanki, nie brakowało upadków i walka toczyła się w zespołach. Uhonorowanie zwycięzców, skromny ale widowiskowy pokaz sztucznych ogni na długo pozostanie w pamięci kibiców i uczestników. Warto było przez osiem miesięcy szukać sponsorów i przez dwa tygodnie prowadzić intensywną kampanię reklamową. Słowa uznania należą się naszemu Klubowi Kibica. W perspektywie wrześniowego finału Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów, memoriał stał się świetnym preludium.

Mam świadomość, że nie wszystkim jest na rękę uznanie sukcesu organizacyjnego 12. Memoriału Jancarza. Byli tacy, którzy publicznie zapowiadali bojkot w postaci nie pojawienia się na zawodach. Szkoda, że nie wysiedzieli w domu. Obiektywne oceny sprawozdawców zakłócone też zostały jakże potrzebną korespondencją. Mówi się, że pisanie smsów i emaili wyparło tradycyjne listy. Nic bardziej mylnego. Żeby zbyt wiele dobrego o memoriale nie powiedziano, prezes ZKŻ SSA wdrapał się na górę zieloną wypuszczając gołębie pocztowe. Disneyland stał się już za ciasny na żużlową agitację, warto zatem pójść w świat.

Tyle, że bez sensownej treści nawet najpiękniej pachnący list śmierdzi propagandą. Zielonogórzanom najbardziej odpowiada, kiedy im się. odpowiada. Żużel jest jedyną liczącą się dyscypliną w ich mieście, stąd lokalne środki publicznego przekazu a dalej "gawiedź", cieszą się z każdego orędzia. Odkąd drużyna Caelum Stali znów ściga się w ekstralidze, za każdym razem derbowe mecze rozpoczynały się w Zielonce. Dlaczego wówczas prezes Dowhan nie kochał swoich kibiców, dając im ostro po kieszeni? Jak pamiętam, to wysokie koszty organizacji meczów podwyższonego ryzyka determinowały kosmiczne ceny wejściówek. Tak przynajmniej tłumaczono. A teraz? Różnica pomiędzy żużlem w obu stolicach polega na tym, że w Gorzowie speedway jest jedną z licznych rozrywek, a w Zielonej sposobem na życie.

Przydzielenie dziennikarskich akredytacji na bieżący sezon wyselekcjonowanej grupie żurnalistów u naszych sąsiadów, poskutkowało ostatnio tekstem z gatunku "ręce opadają". Radiowy sprawozdawca zielonogórskiego Radia Zachód, rozpływał się w zachwytach nad "propagandowym show", czy "prawdziwym medialnym majstersztykiem" swojego dobrodzieja, prezesa Dowhana. Chodzi oczywiście o list z apelem, by obniżyć ceny biletów. W felietonie (a bardziej komentarzu) zamieszczonym na stronie swej redakcji, "zasłodził" jakby czegoś potrzebował. Wnioskuję, że pan Noskowicz widzący tylko białe myszki nie liczy na zbyt wielką poczytność. Mimo to powinien pamiętać, że ktoś może natknąć się na jego słowa. Tak obiektywni komentatorzy kreują rzeczywistość w mieście, gdzie nawet otwierając lodówkę słychać o magii Falubazu. I jak tu ma być normalnie?

Jacek Dreczka - rzecznik Stali Gorzów