Sport.pl

Sidney dał nam Bóg

- To Bóg wybrał dla mnie koszykówkę, teraz ja szukam dla niego ludzi wiary - tak pisze o sobie nowa gorzowska zawodniczka. Przychodzi jednak do nas przede wszystkim po to, aby pokazać swoje nieprzeciętne, sportowe umiejętności.
Dla 24-letniej Amerykanki (rocznik Justyny Żurowskiej i Katarzyny Dźwigalskiej) profesjonalny sport to nie tylko sposób na życie, ale misja. Koszykarka nie ukrywa, że od dziecka była osobą dużej wiary i Bóg ma wielki wpływ na jej dalsze losy. Sidney działa w organizacjach chrześcijańskich, ale również gra w najlepszej na świecie, zawodowej lidze WNBA. Takiej osoby jeszcze do Gorzowa nie kontraktowaliśmy. - Nie jest to dla mnie żadna przeszkoda, wolę osobę spokojną, ułożoną, przy której wręcz można się wyciszyć, niż człowieka nastawionego wyłącznie na rozrywkę - powiedział trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Z Koszyc, gdzie ostatnio grała, mam same znakomite opinie. Pełen profesjonalizm, wiele boiskowych atutów, takie jak są nam potrzebne. Czemu nie została tam dalej? Bo jej mentalność nie do końca pasowała Słowakom. W Polsce osób wierzących jest o wiele więcej, dlatego nie będzie problemu.

Wpisując w internetową wyszukiwarkę Google "Sidney Spencer" pojawia się aż 3,8 mln wyników (Michael Jordan - 23 mln)! Nie wszystkie z nich dotyczą nowej gorzowskiej koszykarki, ale większość - tak. To już oznacza, że trafia do nas osoba bardzo popularna, nieprzeciętna koszykarka, choć nie z najwyższej półki. Na jeszcze lepszych graczy (choć o takich marzyliśmy) w tej chwili nie było nas stać, albo interesujące zawodniczki decydowały się na zatrudnienie w Rosji, Hiszpanii lub Włoszech. Wybraliśmy ją, bo w poprzednim sezonie z drużyną z Koszyc (mistrz Słowacji) wyszła z grupy w rozgrywkach Euroligi, będąc jedną z liderek tego zespołu. Teraz to KSSSE AZS PWSZ ma plan na podobny sukces, również ze Spencer w składzie. Koszykarka jest skrzydłową o wzroście 191 cm. Ten super atut chce w pełni wykorzystać trener Maciejewski. - W każdych rozgrywkach widać jej niesamowite możliwości rzutowe - opowiadał gorzowski szkoleniowiec. - Oby również u nas trafiała co drugi raz z dystansu, bo takiej strzelby ze świetnie wyregulowanym celownikiem nam trzeba. Jej warunki fizyczne jak ulał pasują również do naszej obrony. To będzie kolejny wysoki gracz, który może uzupełnić zaporę nie do przebicia dla przeciwniczek.

Obecnie Spencer gra w New York Liberty (łącznie w WNBA na razie wystąpiła w 82 spotkaniach), średnio 11 min w każdym meczu. Ostatni pojedynek ma zaplanowany na 13 września. Kiedy zatem pojawi się w Gorzowie? - Tydzień, najpóźniej 10 dni po zakończeniu występów w USA. Nie zagra w play-off, a więc jej sezon się nie wydłuży, na pewno pojedzie na pierwszy mecz ligowy w Łodzi - wyjaśnił trener Maciejewski, który do ostatecznego zamknięcia składu potrzebuje jeszcze jednego gracza na pozycję rzucającego obrońcy, z europejskim paszportem. Czy kolejna nowa koszykarka pojawi się w KSSSE AZS PWSZ we wrześniu, czy dopiero w styczniu, tego nie wiadomo. Były trzy sensowne propozycje, ale wszystkie są w tej chwili z różnych powodów (kontuzja oraz wybory koszykarek) nieaktualne. - Nie mamy zamiaru nikogo sprowadzać na siłę, zaczniemy sezon w obecnie zakontraktowanym składzie - zakończył nasz szkoleniowiec. - To musi być osoba, która bardzo nam pomoże, z umiejętnościami na miarę głównych ról w zespole. Jeśli nie znajdziemy takiej teraz, to być może zimą, obserwując wnikliwie kursy walut, zmienimy kierunek na amerykański, czy australijski i zatrudnimy klasowego gracza wyłącznie na walkę w ekstraklasie, bo w Eurolidze mogą grać tylko dwie koszykarki spoza Europy, a te miejsca zajmą Spencer i Sam Richards.

Sidney Spencer w Eurolidze:

12 meczów, 34,3 min, 14,3 pkt, 49,1 proc. za 3 pkt (26/53), 5,5 zbiórki, 0,9 asysty, 1,5 przechwytu