Sport.pl

Juniorzy Stali już widzą przyszłość w Gorzowie

Konflikt na linii młodzież - gorzowski klub zażegnany. Nasi juniorzy wznowili treningi, skutecznie walczą ze swoimi rówieśnikami, a w 2010 r. chcą zacząć poważnie punktować w ekstralidze.
Lipiec miesiącem burzliwych zmian w szkółce żużlowej Stali - w takim jednym zdaniu można zamknąć to, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach w gorzowskim klubie. Pisaliśmy o kontrowersyjnych wypowiedziach Pawła Zmarzlika, Adriana Szewczykowskiego i Łukasza Cyrana, które nie spodobały się zarządowi Stali - przedstawiciele władz twierdzili, że niektóre z nich są nieprawdziwe. W końcu, do czasu wyprostowania wszystkich niejasności, w klubie zostało zawieszone szkolenie. Gorzowianie w połowie miesiąca nie pojechali na zawody w Gnieźnie. - Nie pójdziemy dalej, jeśli obie strony nie będą miały z tej współpracy satysfakcji. Albo znajdziemy wspólną drogę, jasne cele, albo lepiej nie marnujmy pieniędzy i dajmy sobie spokój - zapowiedział wiceprezes do spraw sportowych Maciej Mularski.

Jak wygląda sprawa na dziś? O wiele bardziej optymistycznie. Młodzież znów trenuje, znalazła także wspólny język z zarządem. - Miałem kryzys sprzętowy, brakowało mi części do motocykli, musiałem pożyczać motory i wiele z wcześniejszych słów zostało rzuconych w emocjach - powiedział "Gazecie" Paweł Zmarzlik. - Najważniejsze dla mnie oraz dla pozostałych chłopaków jest obecne porozumienie i dalej trochę spokoju. Stal to mój klub i chcę dla niego skutecznie walczyć jak najdłużej. Musimy zrobić wszystko, aby wykorzystać czekającą na nas szansę i w przyszłym roku obsadzić juniorskie miejsca wyłącznie gorzowskimi wychowankami. To jest naprawdę wielki magnes i kop do pracy z bardzo fajnie pomagającymi nam trenerami Paluchem i Łukaszewskim - dodał z nadzieją 19-letni junior Stali.

To, że młodzież Stali nie jest w kraju taka ostatnia pokazał kolejny turniej Ligi Juniorów w Częstochowie. Gorzowianie byli tam pierwsi (Cyran - 13 pkt, Szewczykowski - 9 pkt), choć zabrakło Zmarzlika - został w domu, aby wraz z rodzicami kolejny raz spotkać się z zarządem klubu, a w czwartek wieczorem miał ścigać się w Gnieźnie. - Dobra jazda na tak wymagającym częstochowskim torze jest najlepszym dowodem, że nasza młodzież idzie we właściwą stronę - zakończył wiceprezes Mularski. - Naprawdę nikt z nas nie opowiada bajek. Tak samo chcemy mieć pociechę z własnych chłopaków, jak każdy z kibiców.