Sport.pl

Dreczka: (To) Tylko Falubaz

Gratuluję inteligentnego pomysłu z podrzuceniem transparentu Tylko Falubaz, ale w Gorzowie nikt nie przeżywa tego tak, jak w (podobno) drugiej stolicy. Niektórzy zielonogórzanie oczekują złości i wstydu kibiców Stali. Czego mamy się wstydzić? Nowoczesnego stadionu czy zwycięstwa po pięknej walce?
Stylowe zwycięstwo z Falubazem sprawiło tysiącom kibiców radość i wprowadziło spokój w szeregach Caelum Stali. Cenne dwa punkty zostały nad Wartą, bonus pojechał do Zielonej Góry, wszyscy więc powinni być zadowoleni. Ale czy są? Duży niedosyt ogarnął najwyraźniej kibiców (i dziennikarzy) spod znaku Myszki Miki. Gratuluję inteligentnego pomysłu z podrzuceniem transparentu "Tylko Falubaz", ale w Gorzowie nikt nie przeżywa tego tak, jak w (podobno) drugiej stolicy. Niektórzy zielonogórzanie oczekują złości i wstydu kibiców Stali. Czego mamy się wstydzić? Nowoczesnego stadionu czy zwycięstwa po pięknej walce?

Całe szczęście opanowania na stadionie zabrakło tylko nielicznym. Leżący na torze po nieprzepisowym ataku Walaska Matej Zagar omal dostał w głowę pustą butelką po wódce, wyrzuconą z zielonych sektorów. 80 połamanych krzesełek, uszkodzone ogrodzenie, zniszczona toaleta. Tak zachowują się najlepsi kibice żużla w Polsce?

Na łamach "Gazety" przeczytałem ostatnio, że gorzowscy fani stali się pośmiewiskiem całej Polski. Nieważne przecież, że kibice wykupili wszystkie bilety, przygotowali wyjątkową oprawę i w końcu setki tysięcy telewidzów obejrzało ściganie na światowym poziomie. Walka na torze obfitująca w mijanki na ostatnich metrach, męska walka i upadki są zdaniem zielonogórskiej dziennikarki Mai Sałwackiej niczym przy "mysim majstersztyku" z wielką flagą. Pani redaktor puchnie w końcu z dumy. Oto bowiem zielonogórscy przebierańcy przywdziali stalowe szaty i poszli w sektory "wroga" z misją swojego życia. Ojej, udało im się! Nieświadomi kibice Stali Gorzów pokazali własnoręcznie napis "Tylko Falubaz".

A czy ktoś (w tym pani redaktor) pomyślał o tym, co mogłoby się stać, gdyby śmiałym myszkom numer się nie udał i na jaw wyszłoby, co planują? Gdyby popełnili błąd i znaleźli się pośród tysięcy gorzowskich kibiców, których chwilę później chcieli ośmieszyć? Obawiam się, że skończyłoby się ostrym laniem i wtedy zapewne pisząca pani stanęłaby w obronie swoich ziomków, nazywając gorzowian "mordercami".

Tak moi drodzy budujemy zdrową atmosferę. Uznajemy rekordy toru, piszemy do siebie listy, zapraszamy na zawody, by za chwilę napisać takiego paszkwilu i wszystko szlag trafia. Bystry pomysł kibiców Falubazu mógł zakończyć się tragedią.

Jak na wstępie zaznaczyłem, mecz z "Kargulami" tchnął wyczekiwany powiew świeżości. Zawodnicy spotkali się w przeddzień derbów, potrenowali i wieczorem zjedli wspólnie kolację. W dniu meczu pojechali razem obejrzeć mecz młodych piłkarzy (nie było tylko Jonassona), spałaszowali obiad i tuż przed zawodami wpadli na stadion. Rundka po torze, prezentacja i heja - 49:41. Zwycięską atmosferę do późnych godzin wyczuć dało się na bulwarze, w gorzowskich pubach i na ulicach. Było za co wznieść toast.

Na koniec jeszcze informacja bardzo ważna i radosna. Po raz dwunasty uczcimy pamięć Edwarda Jancarza, organizując na początku sierpnia kolejny memoriał. Szczegóły na bieżąco przekażemy również za pośrednictwem "Gazety".