Teraz mecenas: Derby palce lizać

Zwycięstwo Stali w derbowym pojedynku w pełni zasłużone. Wszyscy gorzowscy zawodnicy pokazali to, co dawno już pokazać powinni: wolę walki, nieustępliwość do ostatniego metra i dobre spasowanie ze swoim torem. Taką Stal kibice chcieliby oglądać zawsze i każde zawody ligowe tak powinny wyglądać.
Zwycięstwo Stali w derbowym pojedynku w pełni zasłużone. Wszyscy gorzowscy zawodnicy pokazali to, co dawno już pokazać powinni: wolę walki, nieustępliwość do ostatniego metra i dobre spasowanie ze swoim torem. Do tego trenerski nos z właściwą obsadą biegów nominowanych. Taką Stal kibice chcieliby oglądać zawsze i każde zawody ligowe tak powinny wyglądać. Falubaz dostosował się do niezwykle wysokiego poziomu meczu. Choć był nieco słabszy, pokazał wszystkie swoje zalety. Pokazał też i jedną wadę. O ile gorzowian należy pochwalić bez wyjątku, tyle zielonogórzan też, poza obcokrajowcami. Już wiosną pisałem, że występy Iversena będą bolały i to mocno. To się sprawdza, a myślę, że nie powiedział on jeszcze ostatniego słowa w jego negatywnym znaczeniu. Oby w play-off fani Falubazu gorzko przez niego nie zapłakali.

Teraz będzie o kibicach na derbach. Gorzowianie stawili się na stadionie niemal w komplecie, co po ostatnich porażkach wcale pewne nie było. Zwłaszcza że wygodniej było zasiąść przed telewizorem. Oprawa zawodów też była bez zarzutu. W sumie - klasa. Ale kibice zielonogórscy pokazali superklasę, co niechętnie, ale uczciwie muszę przyznać. Ich sektor wyglądał i reagował tak, że szczęka sama opadała. Są w tym chyba najlepsi w Polsce. A już numer z "sektorówką" z napisem "Tylko Falubaz" rozwinięty rękami gorzowskich, nieświadomych tego, co czynią kibiców, to numer stulecia, zasługujący na kibicowską Nagrodę Nobla. Fakt, że było to bezczelne, ale zdarzenie przejdzie do historii spotkań derbowych. W sumie kibice obu zespołów pokazali, że warto dla nich walczyć na torze do ostatniego tchu, bo stanowią ścisłą czołówkę ekstraklasy.

Za małą chwilę zobaczymy, czy żużlowcy obu ekip tylko na chwilę wspięli się na nieosiągalne wyżyny, czy też to trwała zmiana stylu jazdy i stylu myślenia. Falubaz zmierzy się z bydgoską Polonią, której forma rośnie i wiem, że trener Zenon Plech liczy na niespodziankę. Oglądanie w akcji Andreasa Jonssona, Emila Sajfutdinowa i Antonio Linbaecka to rozkosz dla oka kibica. Zaś Stal jedzie do Częstochowy. Będzie trudno, ale jeśli zawodnicy chcą wrócić do łask kibiców, to muszą pokazać tam klasę. Kontuzjowany Nicki Pedersen to nie ten sam zawodnik co zawsze. Trzeba to wykorzystać. I wcale nie chodzi o wygraną. Można polec w ładnym stylu, walcząc do ostatniego biegu.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali Gorzów