Rune Holta wściekł prezesa Stali

Norweg z polskim paszportem w gniewie rozstawał się z Częstochową, szybko przestali go kochać w Rzeszowie. Teraz resztek złudzeń pozbywają się w Gorzowie. - Ten człowiek nie ma chyba żadnych ambicji - to mocne słowa po przegranym meczu w Toruniu prezesa Stali Władysława Komarnickiego.
Grudzień 2007. Beniaminek ekstraklasy zapowiada wielkie transfery. Prezes Stali walczy o żużlowca jak lew, podobno nawet pożycza pieniądze, aby na dobre zabrać go z Tarnowa. W końcu Władysław Komarnicki triumfuje. Ogłasza kibicom: "Dziś ode mnie się odpitolta, ze mną jest Rune Holta."

Minęło półtora roku i na usta ciśnie się zdanie, które szef Stali powinien głośno powiedzieć fanom, aby ci znów się nie rozczarowali, przed niedzielnym starciem z Zieloną Górą: "Dziś od wyników Stali się odpitolta, bo dla nas "jeździ" Rune Holta."

Caelum Stal ma już trzy porażki z rzędu na koncie, spadła na szóste miejsce, a od pozycji zagrożonej desperacką walką o utrzymanie dzieli ją zaledwie punkt. Jeżeli przegra w najbliższym derbowym spotkaniu to przy niekorzystnych wynikach innych pojedynków może nawet zamykać tabelę ekstraligi... Odwróć tabelę... I tak dalej. Nie tak miało być, nie to zapowiadali żużlowcy, gdy zimą za wielkie pieniądze w umowach obiecywali czołową czwórkę i walkę aż do października. Faktycznie ten sezon jeszcze może być dla nas bardzo długi, ale teraz zdecydowanie bliżej nam do spotkań o pozostanie w elicie, a nie o medale.

Porażka z niepokonanym liderem w Toruniu 40:50 to nie jest zły wynik. Z przebiegu spotkania wynika jednak, że ten mecz powinien być nasz! Świetnie ścigał się Tomasz Gollob (16 pkt i rekord toru), swoje zrobili Peter Karlsson (8 pkt) i Thomas Jonasson (5 pkt). Częste starty w Anglii miały pomóc, a na razie szkodzą Matejowi Zagarowi (3 pkt), choć on przynajmniej pokonał Ryana Sullivana, czy Roberta Kościechę. Największym problemem Caelum Stali jest w tej chwili Rune Holta (5 pkt), pogromca wyłącznie toruńskich juniorów! Płacimy mu kontrakt lidera, a lepszy dorobek notuje w tej chwili gorzowska druga linia. Po pojedynku w Toruniu jego średnia biegowa spadła do 1,595 pkt! To już jest dramat. Co bardziej krewcy kibice mają dla zarządu klubu osobliwą propozycję: za 1,5 mln zł mamy średnią 1,5 pkt, a więc Holcie trzeba dać podwyżkę! Najlepiej taką, aby jego statystki skoczyły do 2,5 pkt, czyli do poziomu jakiego wymaga się od lidera drużyny. - Jak tak dalej pójdzie to Holta już nic u nas nie zarobi, bo niby za co mu płacić, lepiej sobie go odpuścić - mówił zdenerwowany prezes Komarnicki. - Co ja niby mam jeszcze zrobić, prosić, straszyć? Skoro on i tak ma kibiców za nic.

Najgorsze, że wyjścia z tego impasu nie widać, bo na wszystkich żużlowych torach po Holcie zostały już tylko dobre wspomnienia i nazwisko, za które jeszcze tej zimy musieliśmy sowicie zapłacić. Norweg z polskim paszportem bezbarwnie jeździ w Grand Prix, nerwowo miota się po torze w naszej lidze. W niedzielę w Toruniu omal nie doprowadził do kraksy z Davidem Ruudem, podobne karkołomne, szkodzące zespołowi akcje, oglądaliśmy także we wcześniejszych spotkaniach. - Czekałem na takiego zęba, chęć rewanżu, odegrania się, odkupienia win, pójścia w ogień za znów wielkim Gollobem, niestety nic z tego - opowiadał Komarnicki. - To prawda, że tuż po meczu byłem po prostu wściekły i w ostrych słowach, nie nadających się do powtórzenia, Holta dowiedział się, że brak mu ambicji i marnotrawi to, co robią na torze inni. Czy mógł się poczuć urażony? Przepraszam, a za co mu płacimy? Coś mi się wydaje, że po tym sezonie już niewielu w Polsce mu zaufa, bo jego mistrzostwo za często widzimy wyłącznie w czasie zimowych negocjacji.

Czy można jakoś wstrząsnąć Holtą przed spotkaniem z Zieloną Górą? Na pewno radykalna jakościowa zmiana, przy już wyjątkowo długiej serii niepowodzeń, będzie trudna do osiągnięcia. Na pewno jeszcze nie powinien tracić miejsca w składzie, ale włóżmy już między bajki teksty o tym, jaki to z niego kandydat na lidera. Gdy znów zawiedzie, niech jadą za niego inni. Marek Cieślak z Wrocławia nie bał się za "asów" Scotta Nichollsa oraz Davey'a Watta wystawić młodych i do końca walczył z Falubazem na jego torze. Holcie należy się parzysty numer i niech z tej pozycji spróbuje raz w tym sezonie zrobić swoje - wystartuje, rozsądnie pojedzie w pierwszym wirażu, oglądając się na kolegę z drużyny, bez szamotaniny na motocyklu pewnie utrzyma punkty na dystansie, a na mecie niech wreszcie pokaże entuzjazm, zademonstruje kibicom radość z wygrywania dla Caelum Stali. W tej chwili Holta wygląda na człowieka kompletnie zagubionego. Zawodnika, dla którego starty w barwach Gorzowa już nic nie znaczą. Z takim podejściem, jak mówi prezes bez odpowiedniej dawki ambicji i zaangażowania w losy klubu oraz drużyny, na dobre wyniki w najmocniejszej na świecie i najbardziej stresującej polskiej ekstralidze nie ma szans.

CAELUM STAL PO 7. MECZU:

Tomasz Gollob - 37, 78, 2,108; 11,14; Peter Karlsson - 33, 64, 1,939, 9,14; Matej Zagar - 34, 61, 1,794, 8,71; Rune Holta - 37, 59, 1,595, 8,43; Thomas H. Jonasson - 21, 24, 1,143, 4,80; David Ruud - 16, 18, 1,125, 4,50; Rafał Okoniewski - 10, 10, 1,000, 3,33; Adrian Szewczykowski - 10, 7, 0,700, 1,40; Paweł Zmarzlik - 12, 5, 0,417, 1,25.

kolejno: ilość odjechanych wyścigów, ilość zdobytych punktów z bonusami, średnia biegowa, średnia meczowa