Dariusz Maciejewski: Marzymy o mistrzostwie

Z każdym sezonem jesteśmy mądrzejsi i coraz lepiej dopasowujemy zespół do naszego budżetu. Teraz jest podobnie. Nie mamy tyle pieniędzy co Gdynia, czy Kraków, ale chcemy powalczyć o finał i złoto - zapowiada szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ.
W środowej "Gazecie" raportowaliśmy co słychać w gorzowskiej drużynie koszykarek w sprawach organizacyjnych, co się dzieje z budżetem i składem drużyny, która ma bronić w sezonie 2009/10 wicemistrzostwa Polski i pierwszy raz w historii zagrać w Eurolidze. Zapytaliśmy też trenera KSSSE AZS PWSZ jak w takich niełatwych warunkach, gdy wokół wszyscy straszą kryzysem, buduje się nową ekipę. To, że będą zmiany kadrowe od dawna jest już pewne.

Ireneusz Klimczak: Zaraz po finale dowiedzieliśmy się, że z pięciu zagranicznych koszykarek, które świętowały z nami zdobycie srebra, w następnym sezonie zobaczymy najwyższej jedną. To chyba nie jest komfortowa sytuacja?

Dariusz Maciejewski: Nie mam z tym, ani złych, aby bardzo dobrych odczuć. Taki jest los zawodowego sportowca i profesjonalnych zespołów. Zebraliśmy skład, który miał do spełnienia pewną misję i ją zrealizował, dał kibicom masę radości, a klubowi fantastyczny splendor. Najważniejsze było, aby zatrzymać u nas kręgosłup tej ekipy i świetnie, że to nam się udało.

Kręgosłup, czyli Polki. Przez obowiązkowe występy na boisku dwóch krajowych zawodniczek już drugi sezon ich ceny cały czas galopują w górę.

- Dla naszych dziewczyn zarobki są ważne, ale na szczęście liczy się też coś więcej niż kasa. Miło mi to słyszeć, gdy o tym mówią gorzowskie zawodniczki i za to bardzo je cenię. Justyna Żurowska, Kasia Czubak i Agnieszka Kaczmarczyk są dalej z nami, będą dużo grać. To bardzo ważne osoby w KSSSE AZS PWSZ. Za nimi podąża grupa utalentowanej młodzieży. Obecny model budowania zespołu to też jest dla nich wielka szansa. Dziewiąte, czy dziesiąte miejsce jest już przeznaczone dla nastolatek. Jak to wykorzystają, czy będą ciężko pracować? To tylko zależy od nich. Ważne, aby być gotowym na swoją szansę i wtedy warto z niej skorzystać. To jest także informacja, dla innych młodych zawodniczek, że w Gorzowie gra w seniorskiej drużynie nie jest czymś nieosiągalnym. Przykładów na to mamy mnóstwo.

Pewnie ostatni miesiąc nie był łatwy. Trudno podpisywać umowy, gdy nie zna się budżetu, a tu przecież trzeba zbudować team na największe wyzwanie z możliwych, czyli start w Eurolidze.

- Właściwie nie mieliśmy chwili wytchnienia, cały czas pracowaliśmy z menadżerami, przeglądaliśmy oferty, tworzyliśmy najbardziej optymalną układankę na wszystkich pozycjach.

Nie ma szans na spełnienie wszystkich transferowych marzeń?

- Może kiedyś. Pewnie każdy trener tego sobie by życzył. Nie ma jednak biadolenia z tego powodu. Ważne, że wreszcie mamy konkrety o budżecie, optymistyczne wieści od naszych sponsorów. Deklaracje, że chcą mieć euroligowy zespół, który w tych rozgrywkach nie przyniesie nam wstydu, są tylko budujące. To co wypracowaliśmy sobie przez miesiąc na papierze teraz zaczniemy konkretyzować. Może i jedna, czy druga oferta mogła nam uciec, ale spokojnie. Jest szansa na zespół na naszą miarę oczekiwań moich, działaczy i kibiców.

No właśnie, jakim idziemy tropem?

- Tym samym, którym idą kluby podobne do nas. Mamy już swoją renomę, nie tylko w Polsce, ale i dalej wiedzą, że KSSSE AZS PWSZ jest wypłacalny. Nie obiecuje kokosów na papierze. U nas jest szansa wypromować się, pokazać klasę. Tamika Catchings dla Gorzowa nie zagra, ale na pewno zobaczymy zawodniczki, które chcą walczyć i mają dobre umiejętności. Szukamy osób młodych, ambitnych, po dobrych uczelniach, próbujemy je również dopasowywać charakterologicznie, zbierając o nich jak najwięcej informacji.

A trochę więcej szczegółów?

- Cały skład już niedługo będzie znany. Właśnie dopinamy sprawę młodej Serbki, która w domu była czołowym graczem ligi z niesamowitymi statystykami. Znów zagra dla nas Sam Richards. To powinien być dla niej jeszcze lepszy sezon. Dalej muszę być trochę tajemniczy. Na pewno będziemy mieli w składzie osiem, dziewięć koszykarek plus utalentowana młodzież, które nie przyniosą nam wstydu w Eurolidze i powalczą o wyjście z grupy, a w lidze o kolejny finał.

Nie ma w planach kontraktowania największych gwiazd, a więc przynajmniej nie trzeba im obiecywać najdroższych samochodów i wielkich apartamentów.

- Wymagania też jednak są, bo to nie będą zawodniczki zupełnie anonimowe. Tutaj również duża rola naszych sponsorów, którzy tworzą fajną koszykarską rodzinę. Tej trzeba auta z automatyczną skrzynią biegów, tamtej mieszkania z balkonem. Na szczęście zawsze ktoś przyjdzie z pomocą. A potem mam nadzieję wspólnie zbierzemy owoce tej ciężkiej pracy, bo nasze ambicje znów sięgają bardzo wysoko.

*Dariusz Maciejewski - trener KSSSE AZS PWSZ Gorzów, który doprowadził naszą drużynę do srebrnego i brązowego medalu mistrzostw Polski oraz do Euroligi