Sport.pl

W najnowszym "Logo" nasz dziennikarz ściga Tomasza Golloba

- Od huku silnika wszystko we mnie drżało, a najbardziej żołądek. Miałem zdarte gardło od przekrzykiwania się z maszyną i właściwie to chciałem uciekać do mamy - o prawdziwej żużlowej szkole dziennikarza "Gazety" Artura Bryknera można przeczytać w najnowszym miesięczniku "Logo".
To nie sztuka oglądać speedway tylko z trybun, postanowiliśmy czarnego sportu spróbować naprawdę. Dopasować motocykl, założyć kewlar i nie narzekając na tor spróbować zrobić kilka kółek na stadionie im. Edwarda Jancarza. Oczywiście pod okiem samego mistrza Tomasza Golloba i przy pomocy innych stalowców - trenera Stanisława Chomskiego oraz zawodników Piotra Palucha, Adriana Szewczykowskiego i Rafała Okoniewskiego. - Lekcję żużla w "Gazecie" pilotował też prezes Władysław Komarnicki, teraz dziękuję wszystkim za życzliwość i wyrozumiałość, bo wiem, że takiemu nowicjuszowi trzeba poświęcić naprawdę sporo czasu - opowiadał Brykner. - Nie było żadnego problemu, dostałem wszystkie niezbędne rzeczy i wskazówki, aby w końcu spróbować swych sił na torze. Moi opiekunowie raczej drżeli o moje zdrowie. Teraz nie dziwię się. Jeździć na żużlu, dokonywać tych wszystkich akrobacji na tak wąskim torze, przy olbrzymich prędkościach i rywalach obok to jest naprawę wielka sztuka i robota dla odważnych - dodał dziennikarz "Gazety", który wcześniej na łamach "Logo" m.in. zjeżdżał na desce snowbardowej i ścigał się na rowerze górskim.

W parkingu, tuż przed startem, od żużlowych pojęć głowa robi się tak wielka, że nie wiadomo, czy za chwilę zmieści się do kasku. Okazuje się jednak, że to właśnie tam rozgrywają się najważniejsze rzeczy dla tej dyscypliny. Nie masz dobrego motocykla to nie masz szans na sukcesy. - Prowadzimy motocykle przez tunel. Czuję się trochę, jak gladiator wychodzący na ubitą ziemię. Piętrowe trybuny rzucają cień jak mury Coloseum. W żużlu, poza sportem jest coś z widowiska, walki nie tylko sportowej, ale również igrzysk dla tłumów wpatrzonych w czterech gladiatorów przepychających się na torze. No dobra, trochę mnie poniosło, ale tak się teraz czuję na środku toru żużlowego i myślę, że wyścigi rydwanów w starożytny Rzymie wzbudzały podobny aplauz jak obecnie gonitwy żużlowców - dziennikarz jeszcze nie wystartował, a już udzieliła mu się adrenalina podobna do tej z trybun. Nie przez przypadek właśnie te cyrkowe pokazy na motocyklach, popularne w Polsce jak nigdzie na świecie, wyzwalają tak wielkie emocje. Za chwilę Brykner stanął pod taśmą i...

Więcej o żużlowych przygodach Golloba i Bryknera w czerwcowym miesięczniku dla prawdziwych mężczyzn "Logo", który właśnie trafił do punktów sprzedaży. Zachęcamy do lektury i do śledzenia kolejnych sportowych lekcji naszego dziennikarza. Może następna będzie jazda samochodem Formuły 1?