Czy pierwsze koszykarskie zespoły zaczerpną z młodzieży?

- Z sukcesów naszej młodzieży jesteśmy tak samo dumni jak z seniorskiego finału, bo potwierdzają one, że warto ciężko, systematycznie pracować. Co będzie miał z tego pierwszy zespół? Mam nadzieję, że godne elity wychowanki, które w każdej drużynie są ważnym ogniwem - stwierdził trener seniorek KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski.
Srebrny medal ekipy U-18 w zakończonych w niedzielę finałach mistrzostw Polski w Poznaniu to już szósty taki krążek w ostatnich czterech latach w młodzieżowej rywalizacji trenera Roberta Pieczyraka. W żartach szkoleniowiec AZS PWSZ usłyszał, że to jest najbardziej odpowiedni moment, aby założyć stronę internetową www.wygramycisrebro.pl. - Nie jest nam dane wygrać tego decydującego meczu, ale już sama gra w finale to zawsze ogromne osiągnięcie - opowiadał Pieczyrak. - Z tym zespołem najbardziej nieoczekiwanie. Mieliśmy już w gorzowskie różne juniorskie Dream Teamy, dla których srebro to był plan minimum. Obecne nastolatki osiągnęły to wyłącznie wielką pracą, wiarą w siebie, dzięki której zrobiły ogromne postępy oraz bardzo ważną na tym poziomie zespołowością na boisku i poza nim. Mi wypada im pogratulować i podziękować. Trzymam za te sreberka kciuki, aby koszykówka nie była dla nich tylko przygodą, ale kiedyś również sposobem na życie - dodał gorzowski trener.

Drugie miejsce AZS PWSZ dało nam powody do dumy, ale i również pokazało słabość polskiej młodzieżowej koszykówki. - Niedługo do seniorskiego zespołu z góry tabeli trudno będzie znaleźć jakąkolwiek krajową zawodniczkę - podsumował jeden z trenerów obserwujący poznańską imprezę. Oby jego słowa nie okazały się prorocze. Nowy przepis w elicie o obowiązkowych występach dwóch Polek dał naszym zawodniczkom super impuls, na czym, przynajmniej doraźnie, powinna skorzystać reprezentacja. W zastraszającym tempie rosną też ceny kontraktów tych koszykarek, bo jest ich zwyczajnie za mało. A co jeśli po mistrzostwach Europy ktoś postanowi pójść w ślady walczącej z powodzeniem w Rosji Agnieszki Bibrzyckiej - kadrowiczki na razie nie kwapią się z przedłużaniem kontraktów. - Wciąż najtaniej jest szkolić, ile jednak ośrodków o tym myśli, ale tak całkiem poważnie, systemowo - stwierdził trener Maciejewski. - Trzeba jednak przyznać, że czołowa czwórka elity, czyli Gdynia, Gorzów, Kraków i Polkowice miały swoje drużyny i w 20- i 18-latkach - dodał Pieczyrak. - Inna sprawa ile z tych dziewczynek może marzyć o tym, że dostanie szansę na dorosłą karierę. W AZS PWSZ na pewno jest taka możliwość, bo taką przyjęliśmy filozofię budowania zespołu, która się sprawdza. Są zagraniczne gwiazdy, ale i Justyna Żurowska, której gra działa na młode jak magnes. Grupom młodzieżowym, jeśli tylko są chęci, poświęca się też bardzo wiele uwagi. Pięknie jeśli wśród tych medalistek, dla których treningi i życie w zespole to na razie znakomita szkoła życia, a nie pieniądze, rozkwitną jeden, czy dwa talenty. Taki dopływ dobrych zawodniczek do pierwszej drużyny to duży komfort.

Wielką indywidualnością i talentem na miarę elity MP U-18 była na pewno MVP turnieju Róża Ratajczak, która momentami w pojedynkę ciągnęła Koronę Kraków do brązowego medalu. W ekstraklasie debiuty zaliczyło też kilka koszykarek zwycięskiego MUKS Poznań, tam jednak nastolatki uzupełniają pierwszy skład dziewiątej drużyny ligi z konieczności, bo po prostu innych zawodniczek nie ma. A gorzowianki? Pokazały to, co na tym poziomie jest najważniejsze - niezłomność, konsekwencję, twarde charaktery. Jeśli po roku można tak pójść do przodu, tzn. że przed nimi nie ma granic. Dalej wypada tylko prosić o zdrowie i centymetry, aby koszykarskie talenty podeprzeć jeszcze warunkami fizycznymi. Trener Maciejewski i pierwsza drużyna czekają z niecierpliwością. A jeśli nie AZS PWSZ to przecież kilkanaście innych klubów potrzebuje dobrze wyszkolonych i ambitnych Polek. Ten srebrny medal to dla 18-latki może być świetnym początkiem i szansą na sportową przyszłość. Teraz tylko trzeba ją we właściwy sposób wykorzystać i nie rozmienić na drobne.